Wróć do katalogu

Wrota Starożytnych-Prolog

Ponoć zawsze warto próbowac, więc spróbuję;))To pierwsza część dłuższej historii, mam nadzieję, że się spodoba. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki...

Czapla, opublikowano , 11 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROLOG

Noc była wyjątkowo jasna. Blada tarcza księżyca rzucała srebrne, ciepłe światło. Amaroth płonęło. Miasto Świateł płonęło. Oszaleli z rozpaczy ludzi biegali bezładnie po ulicach, uciekając, chociaż nie było dokąd. Ogień pochłaniał wszystko i wszystkich, przyćmiewając gwiazdy, zamieniając miasto w kupę gruzów. Piekło na ziemi. Wycie strzał, szczęk mieczy, żar ognia, huk płomieni i płacz. Ponad cały ten zgiełk wybijały się głuche, drgające w powietrzu uderzenia taranu, zdając się odliczać ostatnie chwilę przed nieuniknionym. Brukowane ulice spłynęły krwią, nieruchome już ciała kobiet, dzieci i żołnierzy zapełniały ulice, bezsilne przekleństwa przepełniały miasto, by uciec w stronę nieba i zniknąć.

-Haban, odejdź od okna! Chłopiec spojrzał na matkę dużymi oczyma, skulił się w kącie i zakrył głowę rękoma. -Haban! Malec nie odpowiadał. Kobieta podeszła do niego, objęła, głaszcząc po jasnych włosach. Przytuliła, szepcząc uspokajające słowa, hamując drżenie rąk. Chłopiec poczuł, że policzek matki jest zimny i mokry. Wyswobodził się z objęć i znowu wyjrzał przez okno. Zmrużył oczy od blasku ognia, z przerażeniem patrzył na ulicę, na biegnących ludzi, padających raz po raz. Podniósł oczy do nieba, teraz wydającego się jeszcze bardziej odległym. -Drzwi pękną, nie wytrzymają naporu żołnierzy- słyszał gorączkowe szepty. W komnacie na moment zaległa głucha cisza.- Co teraz? Wszyscy z wyjątkiem Habana spojrzeli na mężczyznę, teraz ze zmęczenia opierającego się o ścianę. Na jego skroniach błyszczała korona. Przeczesał palcami włosy, gdy dotknął zimnego metalu, drgnął. Ze złością zdjął koronę i cisnął na drugi koniec sali. Po komnacie rozeszło się ciche echo. -Co teraz?- powtórzyła kobieta, wciąż kurczowo obejmując chłopca, spojrzała pytająco na króla.- Co z naszym synem? Nie odpowiedział. Dziecko, jedyne dziecko. Wychowywane w tajemnicy, w ciszy, skryte przed całym światem. Co chciał osiągnąć? Westchnął. Nie może stracić tej nadziei. Haban nie odrywał oczu od nieba, nie chciał spojrzeć w dół. Nagle zabłysło czerwonym światłem. Na nieboskłonie pojawiła się gwiazda, błysnęła mocniej i zgasła zostawiając po sobie purpurową smugę. Ucieszył się. Życzenie, pomyślę życzenie. Przymknął oczy. Chcę by to się skończyło, pomyślał. Bym stąd uciekł. -Igon. -Tak? Władca spojrzał na swojego doradcę. Zmusił się do uśmiechu. -Jestem idiotą. Chodź, zobacz. Podszedł do niewielkiej figurki gryfa, delikatnie nacisnął jej głowę. -Jak mogłem zapomnieć. Szybko. Varvara, chodź tutaj, szybko. Czas ucieka. Kobieta pociągnęła za sobą Habana, podchodząc do mężczyzn. Igon spełnił polecenie króla i podniósł gobelin, zakrywający ścianę. Ujrzeli niewielki otwór. -Najciemniej bywa pod latarnią- po sali przetoczyło się głuche jęknięcie.- Szybciej, Igon, posłuchaj. Zabierzesz ich, teraz. To przejście prowadzi do schronu, wyprowadzi was daleko na równiny. Zabierz ich do siebie- kurczowo chwycił rękaw Igona.- Zabierz, ukryj u siebie. -Nie… nie mogę. -Możesz! Oni zaraz tu wejdą. Sądzisz, że pozostanie tutaj jest lepsze?! Królowa patrzyła to na swojego męża to na Igona. -Nie… nie zostaniesz tu chyba przecież…- wykrztusiła. -Nie myśl teraz o tym. Weź to- wcisnął jej zdjęty z palca pierścień, złoto błyszczało łagodnie. Haban wyciągnął rękę, chcąc dotknąć obrączki. Kolejne uderzenie taranu. Igon patrzył z goryczą na trzy sylwetki. Zwykła rodzina. Rodzice i syn. Mąż i żona. Zwykła, też pragnąca zawsze być razem. Cóż w tym dziwnego… -Nie możesz, na litość, nie możesz… Varvara umilkła. Stłumiła płacz. -Opiekuj się nim. I czekaj. -Czekać, na co? -Aż nadejdzie odpowiedni moment. Igon wsłuchiwał się w przygotowania wroga, zamierzającego wywarzyć drzwi. W tym samym momencie, w innym budynku, pod ścianą siedział starzec, kurczowo obejmujący małą dziewczynkę. Oboje z przerażeniem patrzyli na powoli pękające drzwi. Zielona suknia królowej znikła w otworze, zasłoniono otwór. Haban jest bezpieczny, przynajmniej na razie. -Odsuńcie się od drzwi, chłopcy- rzucił grobowym głosem król w stronę kłębiącej się garstki straży. Nikt się nie odezwał, spełniono prośbę. W ciszy patrzyli na zawiasy, powoli ulegające pod naporem tartanu.

***

Gothard na chwilę odstawił teleskop. Zmarszczył brwi. Czerwona gwiazda błysnęła na krótko, pozostawiając tylko szkarłatną łunę. No cóż, tyle musi wystarczyć. Chyba będzie wiedział gdzie szukać, wertowanie ksiąg nie pójdzie na marne. W końcu czekał na to od dawna. Podszedł do leżących na biurku map, przyjrzał się im uważnie, skinął głową, jakby potwierdzając własne domysły. Wszystko jak do tej pory szło zgodnie z planem. No dobrze, nie do końca. Nieważne, raczej nie powinno być problemów. Ponownie podszedł do teleskopu, tym razem nie obserwując konkretnej gwiazdy. Uśmiechnął się, nie do wiary, że to się już zaczęło. Oby tylko się udało. Wciąż nie do końca wierzył w sens planu. A jednak, wszystko może się zdarzyć.

***

-Błaznujący wisielec?! Sam to wymyśliłeś? I Trupek, wesoły smutek?! Haha, nigdy nie słyszałem gorszych rymów. Macie coś jeszcze? W karczmie panował wyjątkowo wesoły nastrój. Trzaskający ogień, powietrze…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych