Wróć do katalogu

Wspomnienia księżniczki cz. 7

Mikołaj i Majka wyznają sobie miłość. Marysia startuje w castingu i go wygrywa.

marzycielka94, opublikowano , 18 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

IX Rozdział- Casting

Kiedy zadzwonił budzik zerwałam się na równe nogi. Lola niezbyt zadowolona tym, że ją obudziłam ospale się przeciągła. Dziś czwartek- sesja zdjęciowa. Marysia tylko spokojnie- powiedziałam do siebie.- Wdech- wydech. Spojrzałam na budzik była 6: 30. Po cichutki zeszłam po schodach. Leniwa Lolita została w łóżku i ponownie odpłynęła w objęcia Morfeusza. Weszłam do kuchni, nalałam mleka do talerza i wyciągłam płatki z pełnego ziarna. Zjadłam w spokoju i wróciłam do swojego pokoju. Odprawiłam poranną toaletę i weszłam do garderoby. Tu narzuciło się pytanie: Co mam na siebie włożyć? . Po dziesięciu minutach szukania jakiś odpowiednich ciuchów wyciągłam z półki żółte, zmarszczone rybaczki. Do tego biały sweterek z długim rękawem i dekoltem. Jednak nie był to taki zwykły sweterek, gdyż kończył się zaraz pod biustem. Kochałam takie krótkie rzeczy. Przeszłam do półki , na której były poukładane buty. Wybrałam srebrne buciki na obcasach. Podeszłam do lustra i stwierdziłam, że wyglądam genialnie. Usłyszałam krzątaninę na dole i spojrzałam na zegarek. Dochodziła dopiero godzina ósma. Byłam już gotowa, więc zeszłam na dół. Taty już nie było. Zaczęłam się zastanawiać, kiedy wyszedł z domu, że go nie słyszałam. Kuchni siedziała mama, gotowa do wyjścia, z panią Zosią. -Marysiu wyglądasz pięknie- mama promiennie się do mnie uśmiechnęła. -Dziękuję. -Jesteś zdenerwowana?- z zapytała pani Zosia, która była dla mnie taką najlepszą przyszywaną ciocią na świecie. -Troszeczkę. Idę się przewietrzyć. Weszłam do ogrodu i swoje kroki skierowałam do „Zakątka Marysi”. Po drodze spotkałam pana Staszka , który podlewał kwiatki. -Dzień dobry- przywitałam się. -Witaj Marysiu. Dziś twój wielki dzień. Masz dać z siebie wszystko, rozumiesz?- z uśmiechem pogroził mi palcem. -Rozumiem. Na widok zacisznego miejsca, ogrodzonego płotkiem, mimowolnie się uśmiechnęłam. Położyłam się na hamaku i zaczęłam rozmyślać. Leżałam tak piętnaście minut, gdy nagle z odrętwienia wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałam na wyświetlacz : Mikołaj. -Hej- powiedziałam z czułością. -Hejka- usłyszałam aksamitny głos.- Gotowa? -Tak. -Jest dopiero 8: 15, ale przyjadę już po ciebie i coś ci pokażę.- dało się wyczuć, że się uśmiecha. -To ja będę czekać. Do zobaczenia. -Będę za dziesięć minut. Pa. Powoli ruszyłam do domu. Wstąpiłam do toalety i swojego pokoju po białą torebkę. Mama już pojechała do pracy, więc pożegnałam się tylko z panią Zosią. Ledwie wyszłam przed dom, a czarny kabriolet wjechał na podjazd. Od razu wskoczyłam do samochodu. Zostałam przywitana równie namiętnym pocałunkiem, którym Mikołaj mnie w niedzielę pożegnał. -Tęskniłem- poskarżył się i zrobił minę skrzywdzonego dziecka. -Ja też- pogłaskałam go po głowie.- A właśnie, co mi masz pokazać. -Zobaczysz- zobaczyłam błysk w jego oczach. Podjechaliśmy pod park. Mikołaj otworzył mi drzwi, później z bagażnika wyciągnął gitarę. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Podeszliśmy do najbliższej ławki i usiedliśmy na niej. Miki zaczął grać piękną piosenkę. Tekst jej mówił o miłości. Ten kawałek był tak cudowny, że moje oko uwolniło łzę. -Napisałem ją dla ciebie- rzekł chwilę po skończeniu grania- na dowód mojej miłości- popatrzył mi prosto w oczy.- Wiem, znamy się zaledwie kilka dni, ale ja się w tobie nieodwołalnie zakochałem, cóż poradzić- wzruszył ramionami.- Kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem, jak stałaś na balkonie, to pomyślałem, że to pewnie będzie najszczęśliwszy dzień w życiu moim życiu zapadło milczenie.- Za szybko to wszystko wyznałem, prawda?- poczuł się niepewnie. -Nie- uśmiechnęłam się,- bo ja czuję to samo do ciebie- kolejna łza zmoczyła mój policzek, z Mikołaj ujął moją twarz w dłonie i mnie pocałował. Nawet hałas spadającej z ławki gitary nie przerwał naszego pocałunku. -Kocham cię- mówiąc to wtuliłam się się w jego ramiona. -Ja ciebie też , ale Musimy już iść, bo się spóźnimy- powiedział minutę później mój chłopak. Tak mój chłopak. Teraz bez żadnych uzasadnień mogłam się do niego przytulać.

Po dwudziestu minutach jazdy byliśmy już na miejscu. Zdjęcia były robione w plenerze. -Zdjęcia będą robione na łonie natury- Mikołaj szczelił szeroki uśmiech, a ja zaczęłam podziwiać jego białe uzębienie. -Będzie tak romantycznie- dodałam.- Jesteś, ale się boję. Wygranie tego castingu jest przepustką do świata, w którym chcę się znaleźć. -Nerwy tu nic nie pomogą- mój chłopak wyszedł z auta i momentalnie znalazł się przy moich drzwiach. Po czym, jak na dżentelmena przystało, otworzył mi je. -Mogłem zasunąć dach, bo masz rozwianą całą fryzurę- zaczął mi poprawiać włosy.- Ale i tak wyglądasz pięknie. -Dziękuję-rzuciłam. – Ale twoje pocieszanie na niewiele się zdało. Brzuch nadal mnie boli-dodałam z wyrzutem. -Wyobraź sobie, że jesteś tu sama i z nikim nie rywalizujesz- przytulił mnie do siebie i wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę ekipy.- A poza tym ja będę cały czas trzymał za ciebie kciuki. Jego obecność dodawała mi otuchy. Rozejrzeliśmy się po ludziach i sprzęcie. -Z tymi dziewczynami będziesz rywalizować- Mikołaj spojrzał na cztery dziewczyny siedzące na ławce opodal. -Tak, a o co chodzi- dodałam widząc Na jego twarzy kpiący uśmiech -I czym ty Dziewczyno się denerwujesz, przecież one ci do pięt nie dorastają. Jak dla mnie nie potrzeba żadnego castingu, bo tu wygrywasz- dodał z poważną miną. -Tak mówisz, bo jestem twoją dziewczyną. -Być może, ale zobaczysz, że te spece od zdjęć przyznają mi rację- pocałował mnie w głowę. -Dzień dobry- przywitał nas jeden z fotografów,- Marysia Lewandowska, tak?- zwrócił się do mnie. -Tak-odparłam z uśmiechem. -Proszę dołączyć do reszty dziewczyn- na jego słowa posłusznie opuściłam Mikego.- A pan chyba nie chce brać udziału w castingu, co?- zwrócił się do mojego chłopaka. -Oczywiście, że nie. Ale mogę zostać prawda? Bo wie pan, ja jestem prywatnym ochroniarzem Marysi. Jego rozmówca roześmiał się i powiedział, że oczywiście że może zostać. Nigdy w krytyczny sposób o sobie nie myślałam i nigdy nie uważałam, że jestem gorsza niż ktoś inny. Więc jednoznacznie stwierdziłam, że dziewczyny, z którymi będę rywalizować, wcale nie są ładniejsze ode mnie. -Witam was drogie dziewczyny- z zadumy wyrwał mnie czyjś głos,- nazywam się Janusz Kozakiewicz i jestem producentem marki ciuchów H&M . Wszystkie jesteście piękne, ale która zostanie twarzą zadecyduje nie tylko wygląd. W tym fachu potrzebny jest również profesjonalizm- ciągnął wysoki mężczyzna.- Każdej zrobimy po piętnaście zdjęć w pięciu strojach. -Każda będzie miała zdjęcia w takich samych ubraniach- wtrąciła wysoka szatynka. -Tak. Musimy sprawdzić, która lepiej wygląda- wyjaśnił producent.- Ciuszki , w których będziecie pozować są już wasze.-popatrzyłam na Mikołaja i uśmiechnęłam się do niego, on natomiast puścił mi oczko.- Pozować będziecie w kolejności alfabetycznej waszych nazwisk. Zabierajmy się do roboty- zakończył Kozakiewicz. -Więc która jesteś?- zapytał Miki podchodząc do mnie. -Trzecia. A zauważyłeś jak dziewczyny na ciebie zerkają? Podobasz się im- dodałam. -Być może- zaczął się rozglądać,- ale mnie interesuje tylko jedna osoba, chyba wiesz kto to- popatrzył na mnie z uśmiechem.- Chodź usiądziemy- pociągnął mnie w stronę krzesła i usadził na swoich kolanach.- Wygodnie? -Pewnie. -Przepraszam za szczerość- zagaiła do mnie wysoka szatynka,- ale dla takich małych kasztanków, jak ty, nie ma tu miejsca. -Boisz się konkurencji?- odezwałam się z pewnym uśmiechem. -Miałabym się obawiać takiego krasnala? A tobie przystojniaku przydałaby się wyższa dziewczyna- filuternie popatrzyła na Mikołaja. No nie, ona go podrywa! -Nie wiem czy wiesz, ale tacy przystojniacy lubią patrzeć na dziewczyny z góry- powiedziała zgryźliwie,- więc taki krasnal, który mierzy 1, 65 m. może sobie pozwolić na szpilki. Nie to co słup wysokiego napięcia- dodałam i uśmiechnęłam się najszerzej jak umiałam. -Obraziłaś mnie!- krzyknęła.- Mam tylko 1,78. -Po co mi to mówisz?- prychnęłam śmiechem równocześnie z Mikim.- Mnie wcale nie interesuje twój wzrost. Dziewczyna, widząc że nawet Przystojniak ją olewa, tupnęła nagą, zrobiła minę cierpiętnicy i odeszła. -Nieźle jej pojechałaś- pogratulował mi mój chłopak i pocałował mnie w usta, co jeszcze bardziej wkurzyło słup wysokiego napięcia. Nawet się nie obejrzałam, a już przygotowano mnie do pierwszych zdjęć. Ciuszki, dodatki, kosmetyki… to wszytko było wspaniałe. Strój pierwszy na plażę: białe japonki, białą zwiewną spódnicę do kolan, zielony stanik od bikini, okulary przeciwsłoneczne, zielony kapelusz kowboja oraz wielką różową torebkę. Drugi strój na imprezę: różowa miniówka, żółty top z napisem „Super girl”, biała torebeczka w kształcie serduszka oraz czarne , wysokie buty na obcasach. Strój trzeci na zakupy: czarne adidasy, dżinsy, okulary przeciwsłoneczne, zielony T…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych