Wróć do katalogu

Wspomnienie

Zderzenie przeszłości z teraźniejszością w życiu pewnej kobiety.

Acia_007opublikowano 14 maja 200513 min czytania 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mam na imię Dorota, skończyłam niedawno 38 lat i próbuję wychować nastoletnią córkę, Amelię. Niestety, czasami bywa to trudne. Ona jest taka krnąbrna, rzadko bywa w domu, prawie ze mną nie rozmawia i czasem mam wrażenie, że mnie nienawidzi. Nie wiem, dlaczego tak postępuje. Przecież zawsze chciałam dla niej jak najlepiej. Nie pamiętam nawet, żebym ja miała takie podejście do moich rodziców. Mój mąż wcale nie pomaga mi w ułożeniu stosunków z córką. Ciągle jest w pracy albo wyjeżdża w delegację. Jak już jest w domu, w ogóle nie zwraca na nas uwagi, bo ‘wypoczywa’. Nigdy nie rozumiałam mężczyzn. Dzisiaj postanowiłam nareszcie zrobić porządki na strychu, co planowałam już od... dłuższego czasu, czyli od jakichś trzech lat. No więc, kiedy już wspięłam się na górę ze wszystkimi środkami czystości, jakie znalazłam, zgodnie z planem zaczęłam sprzątać. Ale w pewnym momencie moja uwagę przyciągnął kufer, który należał jeszcze do mojej prababci. Kiedy byłam nastolatką, chowałam tam wszystkie moje skarby. Nie zaglądałam do niego, odkąd wyszłam za mąż. Zafascynowana jak mała dziewczynka, podeszłam do kufra, ostrożnie starłam pokrywający go kurz i otworzyłam kłódkę. Moim oczom ukazało się wszystko to, co było dla mnie ważne kiedy jeszcze chodziłam do liceum. Było tam osiem grubych zeszytów, które zapisywałam dopóki nie zmieniłam stanu cywilnego na trzecim roku studiów. Obok dzienników była moja pierwsza sukienka, którą założyłam na studniówkę, róża, którą dostałam wtedy od mojego partnera, stare zdjęcia i wisiorek, który dostałam od babci na 18. rocznicę urodzin. Wpatrywałam się w te rzeczy jak urzeczona. Pod wpływem nagłego impulsu siadłam na podłodze i zaczęłam czytać pamiętniki.

1 września 1981r. Dziś mój pierwszy dzień w liceum. Ale jestem zestresowana. Nikogo nie znam, bo niedawno przeprowadziliśmy się tu z Łodzi. Czuję się taka zagubiona. Wiem, że powinnam spróbować kogoś poznać, tak, zrobiłabym to z wielką chęcią. Jest tyko jeden problem. Ja się panicznie boję obcych ludzi. Znaczy, odezwać się. Jestem okropnie nieśmiała. Zawsze taka byłam. Ale zawsze miałam przyjaciół. To oni byli odważni, nie ja. Ale kiedy tak siedziałam w tej szkole, sama, w ostatniej ławce, zobaczyłam dziewczynę w okularach, która się do mnie miło uśmiechnęła. To dodało mi otuchy. Może jutro spróbuję przezwyciężyć mój strach przed ludźmi?

Tak, pamiętałam, jaka byłam strachliwa. Niedługo potem mi to przeszło, bo zaprzyjaźniłam się z tamtą dziewczyną, Ewą. Byłyśmy zupełnie jak papużki – nierozłączki. Świetnie się rozumiałyśmy. Niedługo potem miałam już całkiem inne problemy.

19. listopada 1981r. Rodzice znowu się kłócą. Nie mogę już tego słuchać. Znowu latają talerze. Tylko, żeby mi mojego ulubionego kubka przypadkiem nie potłukli, bo będą mieli ze mną problemy wychowawcze. Może jestem na ogół spokojna, ale jeśli chodzi o mój kubek z Myszką Miki, to zaczynam tracić poczucie humoru. Przypomina mi zeszłoroczne wakacje i znajomych sprzed roku. Dali mi go na urodziny, kiedy wylądowałam na pupie w piaskownicy po zjeździe ze ślizgawki, na którą byłam już nieco za duża.

20. listopada 1981. Chcą się rozwieźć. Znaczy, mama chce rozwodu, bo tata w ogóle nie rozumie jej potrzeb, zajmuje się tylko sobą i w ogóle nigdzie jej nie zabiera, jakby się jej wstydził. Nie wiem, czy ona to przemyślała. Przecież ja niedługo będę studiować, pewnie wyjadę. A jakby nie była w stanie się sobą zająć? Przecież smutno jest tak siedzieć samemu w takim dużym domu. Jak się z nim rozwiedzie, będę ją nienawidzić. Zapomnę o tym, że mam matkę. Ucieknę z domu, coś wymyślę, byle z daleka od niej!!!

Jednak moi rodzice się rozstali. Zamieszkałam z babcią, która też była zła na moją matkę. Czasem się spotykałyśmy, w końcu jej wybaczyłam, ale byłam uparta i zostałam z babcią. Z nią się tak nie kłóciłam. Niedługo po tych wydarzeniach zakochałam się w chłopaku ze starszej klasy.

10. lutego 1982r. Chyba się zakochałam. Ma na imię Miłosz i jest rok starszy. Nie wiem, jak go opisać. Jest wysoki (każdy dla mnie jest wysoki, bo mam tylko 162 cm wzrostu), ma piękne, szmaragdowe oczy i czarne, zmierzwione włosy. No po prostu boski! Wpadłam na niego ostatnio na korytarzu, niosłam książki z biblioteki, zasłaniały mi widok i dlatego na niego wpadłam. Chciałam się zapaść pod ziemię, ale on się tylko uśmiechnął i pomógł mi zbierać podręczniki. To nie wszystko. Wracałam obładowana tymi książkami do domu i znowu go spotkałam. No, tym razem na niego nie wpadłam, bo to on biegł za mną. Pomógł mi się jakoś doczołgać do domu, pomógł mi nieść te tomiska. I tak rozmawialiśmy. I on teraz codziennie odprowadza mnie do domu. Cudowny! Muszę wszystko opowiedzieć Ewce!!! Tylko, żeby mu się za bardzo nie spodobała, jak ją zobaczy. Przecież wszyscy chłopcy w klasie się w niej bujają, a ja na jej tle nieco blado wyglądam!

11. lutego 1982r. Dzisiaj jestem załamana. Dowiedziałam się (od Ewy), że Miłosz od niedawna ma dziewczynę. Świetnie. Spotykam faceta moich marzeń, a on już zajęty. Mogłam się tego spodziewać. Jest zbyt cudowny, żeby jeszcze się interesował kimś takim jak ja. Moja rozpacz jest doprawdy ogromna. No, ja się po prostu nie dziwię, że mu się nie podobam. Jestem za gruba, mam za szerokie biodra, w ogóle nawet nie jestem ani trochę ładna. W przeciwieństwie do mojej mamy, za którą faceci zawsze szaleli. Aha, jeśli natura miała zamiar kiedykolwiek obdarzyć mnie biustem, to bardzo się z tym podarunkiem spóźnia. Bardzo. Mam nadzieję, że ta jego dziewczyna jest brzydka (jeszcze brzydsza ode mnie), gruba (jeszcze grubsza ode mnie), głupia (ja jestem mądra – czymś trzeba nadrabiać braki w urodzie...), pryszczata (nigdy nie miałam z tym problemów) i nudna (tego komentować nie będę).

Miałam wtedy ten sam problem, co moja córka. Ale nigdy nie miałam ani grama zbędnego tłuszczu. Tylko mi się tak wydawało. Wcale też nie byłam brzydka. Miałam ogromne niebieskie oczy i to wszystkich do mnie przyciągało. Babcia mawiała, że „oczy są zwierciadłem duszy, a ty jesteś dobrym człowiekiem i w tym tkwi twoje piękno”. Musiałam wierzyć jej na słowo, nie miałam innego wyjścia.

14. lutego 1982r. Poznałam dzisiaj Annę, dziewczynę Miłosza. Niestety, nie jest taka brzydka, jak sobie to wymarzyłam. Jest śliczna, smukła, mądra, i ma piękna, długie kręcone brązowe włosy. Nogi też ma długie. To znaczy, wysoka jest. Wygląda jak z wybiegu dla

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych