Wybraniec- część pierwsza
Pierwszy rozdział z właśnie pisanej przeze mnie książki fantasy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ROZDZIAŁ 1 -Brian, skocz no po wodę!- głos ojca wyrwał 10-latka o kruczoczarnych włosach z zamyślenia. Rzeka była oddalona o dobre 4 kilometry od ich domu, jednak chłopiec nie zdziwił się tą prośbą. W swoim życiu zrobił już tyle bezsensownych rzeczy, że jedna więcej nie robiła mu absolutnie żadnej różnicy- poczuł raczej zirytowanie, jakie odczuwamy, kiedy akurat totalnie nic nie robimy, a ktoś nam bezczelnie to przerywa. -To dla twojego dobra- rodzice powtarzali mu to jak mantrę, podobnie zresztą jak i przy pozostałych elementach jego treningu, którego celem było (według nich) wyrobienie charakteru. No i mięśni przy okazji też, aczkolwiek od zawsze wpajali swojemu synowi, że nie liczy się siła, tylko technika. -I pewnie dlatego muszę nosić te cholerne wiadro z wodą, rąbać drewno i wykonywać dziesiątki różnych ćwiczeń...- pomyślał. Nie wiedział jeszcze o istnieniu takiego słowa jak "ironia", lecz najwyraźniej ono wiedziało o nim. Ojciec dużo mu opowiadał o sztukach walki, ale ponieważ był Napiętnowany, nie miał najmniejszych szans na kupno czegokolwiek ostrzejszego od kuchennego noża. Pozostawało więc tylko wspólnie z synem okładać się starannie wystruganymi kijami, bądź ćwiczyć walkę wręcz. * -To już tylko miesiąc...- przerwała ciszę Marion. Biorąc pod uwagę prędkość upływu czasu w takich przypadkach, równie dobrze mogłaby powiedzieć "To już tylko rok" albo "To już tylko tydzień", a i tak oznaczałoby to jedno i to samo: nieskończenie krótką chwilę. -Wiem, ale niewiele możemy zrobić. Zresztą, może one wcale nie mają wobec niego złych zamiarów? -Możliwe, Ted, ale jestem jego matką, a on ma dopiero 10 lat i powinnam być przy nim.- wiedziała, że to niemożliwe, ale ponieważ zawsze w podobnych sytuacjach wypowiada się mniej więcej taką kwestię, więc i ona nie chciała być gorsza od innych kobiet mających stracić syna. -Za miesiąc kończy 11, a poza tym, skoro elfy nazywają go swoim Wybrańcem, to chyba nie zrobią mu krzywdy. A przynajmniej będą miały naszego syna na oku, więc raczej nic gorszego niż to, co spotkałoby go na ulicach miasta, mu nie grozi. Dobrze wiesz, że bez względu na wszystko, za miesiąc zostanie sierotą... -A skąd wiesz, co one zrobią ze swoim Wybrańcem? Może zrobią go swoim królem, a może zabiją, kto to może wiedzieć? Ile razy tu przychodziły, nigdy nic nie odpowiadały na żadne pytania... Ted nie kontynuował rozmowy. Zapewne wpływ na to miały 2 strzały sterczące z jego piersi. * Lavaal wraz ze swoimi 3 podopiecznymi szedł spokojnie ku krawędzi lasu. Zaczynała się wiosna i wszystko wokół budziło się do życia, łącznie z wyjątkowo licznymi w tych okolicach niedźwiedziami, które swoimi odchodami radośnie oznajmiały całemu światu, że już nie śpią. Jednak nawet niedźwiedzie odchody nie były w stanie zmniejszyć jego optymizmu, który był tym większy, że przyprowadzenie 10-latka nie wydawało mu się czymś trudnym, mimo że tym dzieckiem był Wybraniec. "To tylko rytuał, nic więcej."- pomyślał. Problem ze starożytnymi rytuałami był jeden- nikt w nie nie wierzył, ale odprawiano je tak na wszelki wypadek, tracąc przy okazji mnóstwo energii. Dom chłopaka był już otoczony z każdej strony przez inne oddziały, a Brian właśnie wyruszył w kierunku rzeki. Idealny moment na pozbycie się jego rodziców, bez narażania dziecka na rany. Popularność Lavaala ostatnio znacznie zmalała (elfy zachowywały się czasami zupełnie jak ludzie- nie da sie przyczepić do niczego, to przyczepią się do alkoholu. Co w nim złego, przecież każdy go lubi...), więc był to doskonały sposób na podreperowanie reputacji…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Barteck
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…