Wróć do katalogu

Wyladowanie swoich emocji nie zawsze poplaca.

Na dziewczyne,nie znajaca slowa "porazka" spada wiele na glowe. A wszystko w ciagu,coz...kilkunastu minut. 2 mezczyzni,ktorzy sa dla niej najwazniejsi nagle zawodza. A dziewczyna znalazla dosyc niekonwencjonalny sposob,by wyladowac swoje ne

blairwaldorf, opublikowano , 8 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dziesiąta pięćdziesiąt pięć. Długa przerwa w liceum im. Adama Mickiewicza. Drzwi wszystkich klas gwałtownie otworzyły się, a chwilę później zaczęły wyłaniać się z nich tłumy uczniów pragnących przedostać do sklepiku. Ci co byli szybsi zajęli sobie miejsca przy jednym z ośmiu stolików. Nadia z pewnością do tych osób nie należała. Wyszła spokojnym krokiem z sali do języka polskiego, gdzie przed chwilą męczyła się przez czterdzieści pięć minut analizując treny Kochanowskiego. Nie rozumiała jak można zachwycać się takimi bzdurami. Ot co, to są zwykłe bzdury, którymi niewarto zaprzątać sobie głowy.... Nadia poprawiła położenie „małej czarnej” od Versace na idealnie opalonych nogach w odcieniu kawy z mlekiem. Przejechała szminką Chanel w kolorze koralowym delikatnie po ustach. Rozpuściła włosy, wcześniej związane w niedbały i zarazem twórczy kucyk. Weszła do sklepiku. Wszystkie oczy były zwrócone w jej kierunku. Oczywiście nie trudno zgadnąć czemu. Patrząc na Nadię miało się wrażenie, że jest się w innym świecie. W świecie, w którym ideał co do urody jest tylko jeden. Nikt nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości. Niektórzy uczniowie, w woli ścisłości większość, zeszli ze swoich miejsc przy stoliku, zwalniając je dla Nadii. Ta jedynie, widząc ich zachowanie, wykrzywiła swe usta w lekkim grymasie i rzuciła im pogardliwe spojrzenie. Zajęła swe ulubione miejsce- przy oknie. Spojrzała w nie, mając przy tym nadzieję, że ujrzy swe odbicie. Zobaczyła jedynie krople deszczu, które powoli spływały po tym kawałku szyby... Zadumała się nad sobą. Choć nie wiem, czy to jest dobre określenie na myślenie o tym jak jej pośladki wyglądają w stringach z najnowszej kolekcji Victoria’s Secret. Nagle ktoś zakrył jej oczy. -Zgadnij kto to- powiedział najprzystojniejszy chłopak w całej szkole. Jej chłopak. I tylko jej. -Hmm... Nie wiem... Chyba Kuba?- zapytała ironicznie, choć doskonale znała odpowiedź. Odwróciła się przodem do Kuby i pocałowała go na oczach wszystkich. Nagle rozmowy ucichły. Słychać było jedynie szepty, z których nie dało się nic wywnioskować prócz dwóch imion- „Kuba” i „Nadia”. -Pójdziemy się przejść?- nie czekając na odpowiedź wziął swoją dziewczynę za rękę i wyprowadził ze sklepiku. Prowadził ją w kierunku drzwi na podwórko. Skonsternowana zachowaniem swojego chłopaka, Nadia zatrzymała się na samym środku boiska. -Po co mnie tu przyprowadziłeś? Tu jest pełno kurzu. Buty mi się popsują- to powiedziawszy wskazała smukłą i delikatną dłonią na najnowsze dzieło Manolo Blahnika. -Eee... bo ja nie wiem od czego zacząć... -Może od początku?- zadowolona Nadia ze swej błyskotliwej i jakże inteligentnej odpowiedzi zaczęła przyglądać się swym paznokciom. -Bo ja sądzę, że my do siebie nie pasujemy...- powiedział powoli, jakby delikatnie ważąc każde słowo. Przydałby mi się się manicure...- przemknęło jej przez myśl. Dopiero po chwili jednak zorientowała się, że Kuba właśnie z nią zerwał. A przynajmniej do tego zmierzał. W jej ciele wszystko aż zawrzało. Nie wiedziała co powinna odpowiedzieć. Szukając natchnienia zaczęła rozglądać się na boki. -Błagam cię, nie rób teraz scen. Cała szkoła patrzy na nas. Tego już było za wiele dla niej. Poczuła pod powiekami łzy, które rozpaczliwie próbowały przedostać się na jej lica. Ona jednak była dzielna, nie dawała za wygraną. Zachciało jej się nagle krzyczeć. Ot tak, tak po prostu. Więc krzyknęła. Byle nie płakać. Nie na oczach całej szkoły. -Jak to zrywasz? Za kilka miesięcy bal maturalny! Mieliśmy być królem i królową balu do jasnej cholery! Zostawiasz mnie? Nagle? Po tym wszystkim co dla ciebie zrobiłam?! Kuba stał z obojętnym wyrazem twarzy. Był dobrym aktorem, udawał, że nie rusza go reakcja Nadii. To było jego przedstawienie, jego pięć minut wzmożonej sławy. Taa... Jakby można jeszcze być bardziej sławnym... Nie miał jednak zamiaru stać z założonymi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych