Wyprawa
Opowiadanie do tekstowego RPG dla tego zostają tu wykorzystane nazwy które pojawiają się w LOTR.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przemierzając krainy północy wraz z dwójką towarzyszy w piękny dzień, napotkaliśmy wiosek stała ona w płomieniach nawet z daleka było widać czerwone plamy krwi na białym śniegu i pełno ciał istot tu żyjących. Podeszliśmy bliżej by sprawdzić czy ktokolwiek przeżył tę masakrę. Przez kilka długich minut było słychać tylko płomienie wydobywające się z małych domków. Stojąc w centrum wioski odnaleźliśmy tajne wejście do podziemi. Jeden z towarzyszy zapytał się czy nie powinniśmy się stąd zabierać z powrotem do Minas. Po chwili ciszy zrozumiał że i tak stąd nie odejdziemy i pogodził się z tą myślą. Wiatr lekko wiał poruszając moją peleryną. A po chwili spadł śnieg, w tym momencie otworzyliśmy zejście do podziemi wioski. Po otworzeniu włazu było czuć okropny smród kanałów. Widać było tylko ogromnie rozpościerającą się ciemność i drewnianą drabinę. Każdy z nasz wziął po pochodni i po podpaleni ich ruszyliśmy do kanałów. Mimo iż wioska ta była mała to kanały miała co najmniej wielkości kanałów w Minas. Ruszając przez brudne wody kanałów próbowaliśmy odszukać kogokolwiek kto przeżył. Nagle poczułem dziwne uczucie z tyłu głowy i ... straciłem przytomność. Teraz przed oczami miałem rodzinny domu widziałem mojego ojca który uczy brata wykuwać podkowy dla koni, matkę która gotowała obiad, a ja sam siedziałem nad pięknym małym strumykiem wody. W strumyku woda była tak przejrzysta że widać było każdy kamień na dnie, każdą rybkę która tędy płynęła. Aż nagle w wodzie zauważyłem dziwną postać. Postać człowieka z bliznami i czapką. Człowiek w czapce wynurzył szybko głowę z wody i ... Nagle obudziłem się w klatce wraz z towarzyszami. Zza klatki spoglądał na mnie ten sam człowiek którego przed chwilą widziałem. -Co się dzieje *zapytałem ów człowieka*. On się na mnie patrzył podejrzliwym wzrokiem i powiedział - Pewnie przysłali was by nas dobić, co? Ale my tak łatwo się nie damy. -Ale o co ci chodzi? *zapytał jeden z moich towarzyszy* -Kto miał nas wysłać? Zapytał nas ze zdziwieniem w głosie -Skąd jesteście? Odpowiedzieliśmy mu że z Minast Tirith. Opowiedziałem mu że wędrowaliśmy tędy dla rozrywki aż natknęliśmy się na tą wioskę i że chcieliśmy się dowiedzieć co tu się stało. Widać było że człowiek ten nam uwierzył i zaczął mówić -Przepraszam że was tak potraktowaliśmy *nagle za nim pojawili się czterej ludzie w poszarpanych strojach wieśniaków*, ja jestem ... byłem burmistrzem tej wioski a to są ludzie którzy przeżyli nocną masakrę. Ubiegłej nocy *kontynuował* zostaliśmy napadnięci przez potężną szajkę bandytów którzy zwą się Czarne stopy teraz może wydać się wam śmieszne ale to jest banda hobbitów na czele z niegodziwym krasnalem który nazywa się Doragen. Zaatakowali nas tamtej nocy byli bezlitośni nie oszczędzili nikogo prócz małych dzieci które porwali. Splądrowali całą wioskę, na szczęście niektórzy z nas uciekli tutaj i przeczekaliśmy to okropieństwo. Uwolnimy was jeśli obiecacie że ich dopadniecie i odbijecie naszych synów i córki. Każdy z naszej trójki patrzył się na siebie wzajemni, niewielki mam wybór pomyślałem. -Dobrze pomożemy wam tylko musimy wiedzieć gdzie są te Czarne stopy. Burmistrz sięgnął po coś do kieszeni i wyją kawałek pergaminu i rzekł -To jest kawałek mapy okolicy z zaznaczonym miejscem przebywania ich bandy. Przyjrzałem się pergaminowi i powiedziałem -Dobrze dorwę tych bandytów tylko potrzebujemy naszego wyposażenia. Chwile później staliśmy po drugiej stronie krat przygotowując się do pościgu za bandytami. Ludzie burmistrza odprowadzili nas do głównego włazu i tuż przed naszym wyjściem jeden z nich mnie zawołał. -Wojowniku. Odwróciłem się do niego i powiedziałem -Nie jestem wojownikiem, jestem kowalem. Patrzył się przez chwile na mnie w jego oczach było zwątpienie co do powodzenia misji aż w końcu wykrztusił z siebie -Masz to otwiera sekretne wejście do ich kryjówki. Popatrzyłem się na niego i zapytałem -Skąd to wiesz? -Bo byłem jednym z nich aż mnie nie zdradzili i próbowali zabić. Wyciągnął do
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Alorki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…