Wróć do katalogu

Wyższa konieczność

Historia śmiertelnie chorego Marka.

Knefel, opublikowano , 9 min czytania, 3,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wyższa konieczność

Gdy zaczął się ból, Marek dowiedział się prawdy. Ból objawił się najpierw poprzez swędzenie. Marek był z tego powodu ciągle poirytowany i nie wiedział dlaczego. Kłócił się z przyjaciółmi, dziewczyna przestała się do niego odzywać. Swędzenie stawało się coraz bardziej intensywne, aż stało się bólem. Gdy poskarżył się matce, ta spojrzała na niego ze strachem i nic nie powiedziawszy pobiegła do warsztatu do ojca. Rozmawiali ze sobą przez chwile poczym zawołali Marka. Oboje mieli bardzo poważne miny, a matka wyglądała jakby miała się rozpłakać. Ojciec nerwowo obracał w rękach śrubokręt, którym rozkręcał obódowe odkurzacza. - Nie jesteś naszym prawdziwym synem, adoptowaliśmy cię. Przykro mi, że mówimy ci to dopiero teraz. Zdanie to zszokowało Marka. Nigdy się nie domyślał. Czuł ucisk w piersi. - Gdy zdecydowaliśmy się na adopcje, przyglądaliśmy się dzieciom w domu dziecka. Wybraliśmy ciebie, miałeś wtedy roczek. Byłeś najładniejszym dzieckiem. Powiedziano nam, że nikt cię dotąd nie adoptował, bo jesteś nie uleczalnie chory. Mimo to zdecydowaliśmy się na adopcje- zamilknął na chwile Mark słuchał, słuchał i był coraz bardziej wstrząśnięty. - Co mi jest ? Paradoksalnie jesteś odporny na wszystkie możliwe zarazki, może wydało ci się dziwne, że nigdy nie chorowałeś. Było by to błogosławieństwo, gdyby nie to, że z czasem będziesz odczuwał coraz silniejszy ból. Ból który stanie się nie do wytrzymania i którego nie powstrzymają żadne leki przeciw bólowe

- Może wybralibyśmy się na spacer do lasu ?- zapytała Marka, jego dziewczyna Zosia. Jej usta się uśmiechały, lecz resztę twarzy miała poważną. Ona była biała a, on czarny co dodawało ich znajomości element perwersji. - Dobrze, chodźmy.- Marek chciał coś robić, cokolwiek co by odciągnęło jego myśli od cierpienia. Jego czarna skóra lśniła od potu. Las rozciągał się tuż za domem Marka, był stary i liściasty. O tej porze roku, na jesień, gdy liście żółkły lub czerwieniły się , było tam pięknie. Gdzie nie gdzie wychylały się grzyby, przeważnie trujące. Marek szedł objęty z Zofią. Całowali się. Marek zapomniał o bólu, ale tylko trochę. On wciąż tam był i pulsował cierpieniem. Marek rozłościł się. Czuł nienawiść do wszystkich. Potem ją spersonifikował na swoich prawdziwych rodziców. Nienawidził ich, że pozwolili mu żyć, że nie usunęli go, gdy był jeszcze pozbawioną uczuć i myśli zygotą. Czuł, że się zabije. Zeskoczy z mostu. Gdy ból uderzył olbrzymią falą po całym ciele, przewracając go bez tchu na ziemie, postanowił odnaleźć rodziców. Wygarnąć im co o nich, rzucić im swój strach w twarz. Nie, wiedział czy ojciec żyje. Jego deformacja, była dziedziczona w linii męskiej, więc pewnie się zabił lub umarł z wyczerpania. Pozostawała matka. Poczuł wątpliwości. Może nie wiedziała. Musiała wiedzieć, każdy płód jest badany. To była jej decyzja.

- Przykro mi - powiedziała do Marka pulchna kobieta o miłym uśmiechu- z twoich danych wynika , że zostałeś porzucony. Twoi prawdziwi rodzice są nie znani. - Czy nie można ich jakoś odnaleźć ? - Niestety, to nie jest możliwe Marek odszedł zawiedzony, ale paradoksalnie poczuł ulgę. Nie był pewny czy chce się spotkać z prawdziwą matką, czy chce się na niej zemścić. Lekarze podawali mu najpierw słabe środki przeciw bólowe, a gdy te nie pomogły zastosowali morfinę. Zgodnie z przewidywaniami nie zaskutkowała nawet ona. Lekarze nie wiedzieli dlaczego czuje ból, nie byli więc mu wstanie pomóc. Chcieli go umieścić w szpitalu, wolał jednak chodzić, wciąż się poruszać dopóki był jeszcze w stanie. Spacerował po mieście, mijały go tłumy ludzi zajętych zakupami. Wchodzili i wychodzili z eleganckich sklepów z odzieżą, mało jednak kto niósł zakupy, tylko wybierali. Inni siedzieli na rynku przy zacienionych stolikach i leniwie pili piwo. Gdy poczuł się zmęczony, zatrzymał się w kafejce internetowej. Usiadł za terminalem. Wyszukał strony o poświęcone genetyce. Było ich sporo, kilka tysięcy. Wybrał stronę której nazwa mu się spodobała. Czytał. Otwierał inne, aż doznał olśnienia. Połączył się z pewną listą newsową i zostawił na niej wiadomość oraz adres internetowy, poczym wrócił do domu.

Po paru dniach wieczorem odebrał wiadomość na domowym komputerze.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych