Wróć do katalogu

XTRAVAGANZA

Raz tak było :)

Avelausman, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

XTRAVAGANZA

Wstawaliśmy wieczorem i mimo czerwonego światła jechaliśmy do naszego parq wybrać z fontanny pieniądze. Zwykle przejeżdżaliśmy obok balkonu, na którym opalała się nieraz. Zamienił się z nim dość dziwnie: dał za Nią rower. Ale nie jeździł: stał pod balkonem i patrzył na całujące się cienie. Mijamy przystanki autobusowe – postrach tych, którzy się śpieszą. Na przystanku dwie uczennice rozmawiają o czymś, zamiast jak inni palić papierosy dla zabicia czasu. Czasem mam wrażenie, że ludzie uczą się, żeby mieli później o czym rozmawiać ze sobą. Między słowami na przystanek przyjeżdża ostre narzędzie, bo to przystanek tramwajowy. Samochody na kierowcach wyglądają jak garnitury. Niedzielny wieczór zaczyna płakać, chłodząc wszystkich śpieszących się do domu, by przygotować się przed jutrem. Wyłączając sobotni i coraz częściej piątkowy wieczór jest to pora, w której zdarza się czuć pot na klatce schodowej. A jutro? „Every monday good bye sunday”. Unosimy się i lecimy nad poziomy głów, korony drzew, anteny wieżowców. Chmura przez którą przelatujemy w jednej chwili skrapla się w całości, a w drugiej jednym chluśnięciem gasi papierosy na wszystkich przystankach. Kula ziemska zamienia się w ekran i pokazuje co latem robi mikołaj. Mikołaj jak mikołaj, tylko że zielony. Pada z jego ust kilka słów o zimie. Dolna szczęka porusza brodą, która wizualizuje słowa: włosy plączą się i plotą misterną kombinację. Nasz głośny śmiech dematerializuje nas w inny punkt, jak się okazuje po orbicie. Glob nie jest już ekranem, lecz paraekranem, na którym widać paraświat z paraludźmi, którzy mają paradzieci, z którymi łączą ich parastosunki. Z parasytuacji wyciągają parawnioski, które doprowadzają ich do paracelów. Do paraMichaela Jacksona – do niego w blond włosach. S k r a p l a m y s i ę i spadamy materializując się w bezpiecznej odległości od kontynentu. Lądując mijamy tęczę, a później czubek górki ze szkolną wycieczką pod przewodnictwem pani w krawacie kojarzącej się z Gestapo. W dole miasto spod czapy oparów…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych