Z cyklu lajtowy poradnik - 44 na 40 a może 38 na 3
Ćwiczeniom morderczym STOP, Głodzeniu STOP, Dietą STOP , i to nie reklama jakiegoś produktu na odchudzanie ;) ale sprawdzonym metodą zrzucenia paru kilo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ile razy miałaś tak, że stanęłaś przed lustrem z nienawiścią oglądając swoje boczki, swoją pupę, swoje uda, już o brzuszku nie wspomnę... Ile razy wyobrażałaś sobie, jak by to było, gdyby tu i ówdzie nie było? Ile razy patrzyłaś na jakiś super ciuszek, z łezką w oku, że za małe i myśląc: -hmm a jak wciągnę brzuch?,a nie bo jak nie wytrzymam długo na bezdechu to mogłyby guziczki nie wytrzymać pod presją uwolnionej fałdki... Może zdarzyło Ci się też spoglądać na swój pasek do spodni porównując go do długości równika? No może przesada, parę metrów mniej:) Jeśli naprawdę masz wysokie BMI (od 25) to na pewno to zmniejsza poczucie Twojej własnej wartości, ale ksywa "pulpecik" wcale nie musi być do Ciebie na Amen przykuta. Boisz się, że w łóżku partnera zgnieciesz? Krępujesz się przy nim? Wybierasz pozy w których jak najszczuplej wyglądasz? Hmm skąd ja to znam:P A ile razy wałkowałaś "horror diety", w których zazwyczaj nie jest uwzględniony efekt jojo po ich zaprzestaniu, albo po prostu nie są proporcjonalnie ułożone do naszego BMI np. kobieta co waży 120 kg i chce schudnąć wiadomo, że na diecie np. 1500 kalorii padnie jak kawka na starcie, a osoba ważąca 65 kg chcąca dojść do 60, nie ruszy z wagą w dół na tylu kaloriach( przyjmuję 170 cm wzrostu). A co z aktywnością? Tego też diety nie uwzględniają. Ćwiczenia to już w ogóle masakra! Wiadomo, że jeden da rade zrobić tych sto brzuszków, a inny już będzie miał zgona po dwudziestu, ba nawet znajdą się klientki co i po pięciu będą myślały, że się już u bram Świętego Piotra znalazły! Hmm chyba, że na siłę zrobi tak jak harmonogram ćwiczeń nakazuje tą setę i nie będąc wróżką, przepowiem następującą przyszłość tej "agentki", co oznacza, że prawie się posra z wysiłku, ale dumna, że podołała,podekscytowana pobiegnie oglądać czy już widać jakieś zmiany w lustrze, a na drugi dzień czując zakwasy odpuści z myślą, że raz na tydzień starczy takich ekscesów, a i tak już jakby stała się bardziej smukła. No żal.pl SIle razy miałaś tak, że stanęłaś przed lustrem z nienawiścią oglądając swoje boczki, swoją pupę, swoje uda, już o brzuszku nie wspomnę... Ile razy wyobrażałaś sobie, jak by to było, gdyby tu i ówdzie nie było? Ile razy patrzyłaś na jakiś super ciuszek, z łezką w oku, że za małe i myśląc: -hmm a jak wciągnę brzuch?,a nie bo jak nie wytrzymam długo na bezdechu to mogłyby guziczki nie wytrzymać pod presją uwolnionej fałdki... Może zdarzyło Ci się też spoglądać na swój pasek do spodni porównując go do długości równika? No może przesada, parę metrów mniej:) Jeśli naprawdę masz wysokie BMI (od 25) to na pewno to zmniejsza poczucie Twojej własnej wartości, ale ksywa "pulpecik" wcale nie musi być do Ciebie na Amen przykuta. Boisz się, że w łóżku partnera zgnieciesz? Krępujesz się przy nim? Wybierasz pozy w których jak najszczuplej wyglądasz? Hmm skąd ja to znam:P A ile razy wałkowałaś "horror diety", w których zazwyczaj nie jest uwzględniony efekt jojo po ich zaprzestaniu, albo po prostu nie są proporcjonalnie ułożone do naszego BMI np. kobieta co waży 120 kg i chce schudnąć wiadomo, że na diecie np. 1500 kalorii padnie jak kawka na starcie, a osoba ważąca 65 kg chcąca dojść do 60, nie ruszy z wagą w dół na tylu kaloriach( przyjmuję 170 cm wzrostu). A co z aktywnością? Tego też diety nie uwzględniają. Ćwiczenia to już w ogóle masakra! Wiadomo, że jeden da rade zrobić tych sto brzuszków, a inny już będzie miał zgona po dwudziestu, ba nawet znajdą się klientki co i po pięciu będą myślały, że się już u bram Świętego Piotra znalazły! Hmm chyba, że na siłę zrobi tak jak harmonogram ćwiczeń nakazuje tą setę i nie będąc wróżką zdradzę przyszłość tej "agentki"- "ducha wyzionie" z wysiłku, ale dumna, że podołała,podekscytowana pobiegnie oglądać czy już widać jakieś zmiany w lustrze, a na drugi dzień czując zakwasy odpuści z myślą, że tyle raz na tydzień starczy. Jest pewna różnica między stwierdzeniem, że ktoś się czuje gruby, a ktoś jest gruby, bo czuje się gruba anorektyczka, lub bulimiczka z zaburzeniami łaknienia, która ma cień jak podłużny badyl a czuje się jak beczka. Grubą osobą nazwałabym kogoś kto rzeczywiście "rzuca się w oczy". Jeśli naprawdę masz kolosalne rozmiary udaj się do lekarza rodzinnego po receptę na "Zelixe", bo ten lek stosuje się właśnie u ludzi extra papuśnych, jeśli jesteś osobą, która nie czuje się dobrze, choć otyła nie jest, nie ciesz się, że poznałaś nowy skuteczny lek na odchudzanie, bo go się stosuje pod ścisłą kontrolą lekarza. Nieprawidłowość w stosowaniu możesz nawet przepłacić życiem! Jednak, Ty osobo "czująca się grubo" i Ty "będąca grubą", nie odchodźcie od czytania, bo dalsze wskazówki opracowałam sama na bazie własnych doświadczeń, żadna gazeta Wam ich nie zaserwuje, a będą skuteczne dla Was obu! Dobra, przejdźmy do rzeczy... Poradnik skumuluję na moim własnym życiu. Obecnie mam 22 lata, ważę 58 kg przy wzroście 175 cm. Czuję się gruba, choć wiem, że nie jestem, to poczucie zostaje z okresu, kiedy rzeczywiście gruba byłam, a co najlepsze, wtedy wcale nie czułam się otyła, choć waga jak by mogła krzyczałaby "nie żryj tyle" i wyświetlała na czerwono "grubas" (przy wadze 74 kg). Waga by miała rację, od dzieciństwa lubiłam sobie podjeść. Już w podstawówce największym stresem w roku szkolnym było ważenie się u higienistki! Wtedy cały dzień się głodziłam, a i tak w klasie nikt mnie nie pobijał. Zazdrościłam szczupłym osobą strasznie, myślałam jak to jest być szczupłym, jak bardzo chciałam na jeden dzień chociaż być smukła. Problem nasilił się w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kaeru
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…