Zaczarowane motylki. Wstep.
Bajka o milosci
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stal juz od dluzszego czasu, mocno przyklejony do okna, wpatrujac sie z zaciekawieniem w jej smutne oblicze. Staral sie nie poruszac, by nie zdradzic swojej obecnosci, chociaz wiedzial, ze to malo prawdopodobne, by go zobaczyla. Bylo juz pozno. Wieczor lagodnie przechodzil w piekna, bardzo pogodna czerwcowa noc. Jego mysli odplynely w tym kierunku. Uwielbial ta pore roku. Spojrzal w niebo.. - Och, uwielbiam was gwiazdeczki- wykrzyknal, ale szybko ugryzl sie w jezyk, by go nie uslyszala. - Opamietaj sie koles. Masz zadanie do wykonania - tym razem juz szeptem fuknal do siebie, zly, ze poniosly go zbedne mysli. Wrocil do obserwacji. Wiedzial dobrze, ze nie powinno go tu byc, ze ryzykuje bardzo swoja obecnoscia. Zadanie bylo bardzo powazne. Zalezalo od niego dalsze zycie na ziemi. Zycie w milosci. Bo kazde inne, jemu podobni, nie nazywali zyciem. Ale on musial ja zobaczyc juz teraz. Zanim zacznie swoje zadanie. Jego nieposluszenstwo i zbyt duza pewnosc siebie byla znana. Niejednokrotnie wprowadzalo go to w klopoty. Jednoczesnie byl jedynym, ktory pasowal do tej misji. Siedziala za biurkiem, wpatrzona w ekran komputera. W pomieszczeniu bylo ciemno. Jedynie lekkie swiatlo od swieczki na szafce przy scianie oraz blask z monitora, rozswietlaly lekko pomieszczenie. Czyste, minimalistyczne, wygladajace na typowo biurowe. - Biuro w domu? - znowu uslyszal swoj glos. - A potem my na ratunek, bo milosci brakuje. Podniosla glowe w kierunku okna jakby cos uslyszala. Juz wydawalo sie, ze wstaje, gdy nagle powstrzymal ja cichutko delikatny dzwiek przychodzacej poczty email. Szybko wybrala odpowiednie opcje w komputerze i odetchnela z usmiechem, wypuszczajac z siebie dlugo wstrzymywane powietrze. Z widocznym zaciekawieniem i wypiekami na twarzy czytala wiadomosc. Jej twarz, wczesniej smutna, zmienila sie na radosna. Nieee. Zastanawial sie czy to tylko radosc. Bo bylo widac mnostwo uczuc. Od pozostalego smutku, poprzez bol, tesknote, zaciekawienie, podekscytowanie, zniecierpliwirnie, ulge az do radosci. Nigdy jeszcze nie widzial takiej teczy uczuc na twarzy kobiety. Jej cudownie zielone oczy, ktore uwielbial u kobiet, wczesniej smutne, teraz rozswietlily sie radoscia. Pomyslal nad oklepanym tekstem, ze oczy sa
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil barteq
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…