Zaplątana dusza
Krótka historia tragiczna w skutkach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obiecała sobie, że już nikt jej nie dotknie. Nie dopuści do tego. Zamknęła drzwi do pokoju na kluczyk i zawiesiła go sobie na szyi. Usiadła na środku i objęła podkulone nogi. Wtedy uświadomiła sobie z przerażeniem, że nie jest sama. Zajęta budowaniem zapory, zapomniała, że wcześniej kogoś jeszcze do pokoju wpuściła. Siedział teraz w kącie i uśmiechał się delikatnie. Może miało ją to uspokoić, ale tylko bardziej ją zaniepokoiło. Odsunęła się jak najdalej od intruza. Wtuliła się w ścianę i z niepokojem go obserwowała. Cały czas siedział na swoim miejscu, żadnych gwałtownych ruchów. Zaczęła się powoli uspokajać. Tym wolniej, im częściej ktoś chwytał za klamkę. Po kilku dniach odważyła się ruszyć kawałek do przodu. Przesuwała się centymetr po centymetrze w stronę okna. Jej wzrok co chwilę wędrował do ledwie poruszającej się postaci w drugim końcu pomieszczenia. Nic. Żadnej reakcji. Po prostu tam był. Wyjrzała na zewnątrz. Wszystko wydawało się spokojne i normalne. Żadnych potworów, ale to zamiast ją uspokoić, przerażało. Przed jawnym niebezpieczeństwem można się łatwo bronić. Najgorsze było to, to ukryte. Uciekła do swojego kąta.
Następnego dnia znów podeszła do okna zafascynowana i przerażona za razem. Z tym samym uczuciem niepokoju wróciła na miejsce. Skuliła się w sobie i cieszyła swoim bezpieczeństwem. Właściwie przestała zwracać uwagę, na swojego towarzysza. Po prostu był i nic więcej. Nie wydawał się już groźny, przynajmniej nie do kolejnego dnia. Przestraszył ją ogromnie, gdy odezwał się po jej powrocie z pielgrzymki do okna.
- Pięknie, prawda?
Pytanie. Dlaczego je zadał? Czemu się odezwał? Co chciał tym osiągnąć? Co knuł? Jedno zdanie, a wywołało lawinę niespokojnych myśli i przerażenie. Była pewna, że zaraz na nią ruszy, że naprze na nią swoim dotykiem. Ale nic się nie działo. Nawet na nią nie spojrzał. Oddech powoli wracał do normy. Napięcie zelżało. Została tylko przywrócona tymi dwoma słowami podejrzliwość. Po kilku dniach, gdy nie odezwał się ponownie, zaczął powracać spokój. Wraz z nim pojawiło się coś jeszcze. Najpierw malutkie. Potem rosło ociężale, ale nieubłaganie. Po tygodniu nie wytrzymała.
- Niebezpiecznie. - jej głos był zachrypnięty od długiego nieużywania, ale działał.
On podniósł głowę i uśmiechnął się samymi kącikami ust. Nie odpowiedział. Popatrzyła na niego dziwnie. Przyglądała się jak przewraca powoli kartki, ale nie odezwała się więcej.
Kolejny dzień był przepełniony deszczem. Zachwycały ją krople przesuwające się po szybie. Długo stała przy oknie próbując dojrzeć świat przez którąś.
- Fascynujące, jak bardzo taka mała kropelka może wypaczyć obraz świata.
Zamarła. Na skórze pojawiła się gęsia skórka, oddech przyspieszył w oczekiwaniu najgorszego, ale nic więcej nie nadeszło. W powietrzu unosiło się tylko to jedno zdanie. Bardzo powoli obróciła głowę w Jego stronę. Znów był zajęty książką. Wróciła do swojego kąta i zaczęła się zastanawiać, czy nie zmyśliła sobie tego zdania. Czy tak bardzo chciała usłyszeć Jego głos, że była do tego zdolna?
- Nie rozumiem.
Jego dłonie zadrżały delikatnie i zatrzymały się wpół gestu przewracania kartki. Zawahanie trwało sekundę. Potem powróciły spokojne i powolne ruchy. Już myślała, że się nie odezwie, gdy Jego usta się otworzyły.
- Rozumiesz.
Miał rację. Jej usta się wykrzywiły. Kąciki uniosły się delikatnie w górę. Dopiero po chwili dotarło do niej, że się uśmiechnęła. Wywołało to taki szok, że nawet nie zauważyła, że On się w nią wpatruje. Wtuliła głowę w kolana i zagłębiła się w swoje rozmyślania.
Następnego dnia milczeli, aż do wieczora, gdy zapytała go o książkę. Odpowiadał krótko, ale wiedziała, że chce rozmawiać. Po prostu pozwalał jej decydować. W końcu podczas pielgrzymek do okna, zaczęła mijać je i posuwać się bliżej w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil zjawamilim
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…