Wróć do katalogu

ZBERKOWANY

A jednak coś było nie tak. W autobusie, mimo sporego tłoku, wokół mnie utworzył się pusty okrąg. Na twarzach otaczających mnie ludzi odmalowywał się ni to niepokój, ni to podniecenie, uśmieszki.

rtasopublikowano 23 kwietnia 20164 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ZBERKOWANY

Robasowi

- Berek - walnęło we mnie niczym grom z jasnego nieba. I tak wyrwany z głębokiej zadumy poczułem równocześnie dotknięcie ręki pod lewą łopatką. Odruchowo odwróciłem się i zobaczyłem plecy odbiegającego mężczyzny. Sunął wzdłuż kamienic niczym myśliwiec Stealth. Poły jego czarnego, drelichowego płaszcza rozłożyły się za nim na wietrze, szumiąc i łopocąc. Wariat przemknęło mi przez głowę, lecz w tym samym momencie, nie bez odrobiny zdziwienia, zalśniły mi, odbiwszy się w promieniach kwietniowego słońca, jego nowiusieńkie, wykwintne, sznurowane lakierki. Cóż za zagadka?! Dzień był umiarkowanie pochmurny. Po niebie wędrowały ciężkie, leniwe chmurzyska. Między tymi plamami sporo miejsca i pewność, iż od czasu do czasu wysunie się słońce, radując wiosennym światłem i ciepłem. Po nocnym deszczu, gdzieniegdzie, połyskiwały tafle kałuż. Przede mną pomost przejścia dla pieszych i wyjątkowo długie czerwone światło. Spojrzałem na zegarek. Mogłem odetchnąć, nie byłem jeszcze spóźniony. Wtem, odczułem wokół siebie działanie jakiejś dziwnej atmosfery. Ludzie trzymali w stosunku do mnie jakiś dziwny dystans, omijali łukiem, jakbym, co najmniej trzymał w ręku niebezpieczne narzędzie. Za rogiem, gdzie nikt nie mógł mnie zobaczyć, dokładnie obejrzałem ubranie. Było czyste. Potem obwąchałem się, ale i tu nie poczułem nic nieprzyjemnego. A jednak coś było nie tak. W autobusie, mimo sporego tłoku, wokół mnie utworzył się pusty okrąg. Na twarzach otaczających mnie ludzi odmalowywał się ni to niepokój, ni to podniecenie, uśmieszki. Gdy wysiadałem, dwóch młodych ludzi, którzy stali mi na drodze zareagowało tak nerwowo, iż przewracając ludzi wyskoczyło z autobusu po to, aby po chwili doń wskoczyć drugimi drzwiami. O jakże nieswojo zacząłem się czuć. Coś było ze mną nie tak, i wszyscy o tym wiedzieli oprócz mnie. W…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych