Zbyszek part two
takie krótkie beleco
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słoneczne promienie przedzierają się przez kwiatki gęsto utkanej firany i malując organiczne formy na twarzy Zbyszka uwypuklają jednocześnie jej niedbałe kształty. Zbyszek się budzi, kwiatki więdną. Jego ciało, wygodnie dotąd wkomponowane w czerwoną sofę, zaczyna się obracać, a za nim, z niewielkim opóźnieniem, podąża głowa osuwając się na przemian w prawo lub lewo jakby w ucieczce przed promieniami. Następnie otwierają się szeroko usta i pozwalają dojść do głosu wnętrznościom, które chórem, w nieładnej i przeciągłej melodii, budzą resztę członów ciała. Źrenice rozwierają się niespiesznie, pozwalając oczom przyzwyczaić się do światła, ręce przebierają w poszukiwaniu pilota telewizyjnego i znajdują go w końcu pod obfitym cielskiem, do którego są mimowolnie przytwierdzone, następnie palce niecierpliwie poszukują odpowiedniego przycisku badając opuszkami całą powierzchnię pilota i w końcu jest. Ekran jaśnieje, słońce blednie. Twarz Zbyszka zaczyna nabierać naturalnego, właściwego jej wyrazu, ręce, już spokojnie, opadają na pościel nieznacznie ją deformując, palce rąk, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, delikatnie pieszczą brzeg obudowy pilota. Kolejny dzień się zaczął, dzień bez czasu i miejsca, bez trosk i obowiązków. Zbyszek leży, nie ma zamiaru się umyć, przygotować śniadania, przywitać żony, pójść na spacer, odwiedzić sąsiada, przeczytać gazetę, pracować, żyć. Jedyną aktywnością, do której jest zdolny to krzyk. Długi, głośny i posiadający w swojej treści imię Irenka. W tym momencie pojawia się jego żona. Stara kobieta, niezwykle cierpliwa do upierdliwości Zbyszka. Jest bardzo niska z wielką, w stosunku do reszty ciała, głową, ma głębokie oczodoły z małymi ślepiami, opadnięte policzki, jakby czekały na zapełnienie pokarmem, a między nimi, niezwykle pasujące do całości, wąskie usta z mocno wysuniętą do przodu górną wargą. Zajmuje się głównie gotowaniem, sprzątaniem i robieniem zakupów. Co rano spełnia powinność względem męża i wyręcza go w czym tylko może. Czasami zbyt gorliwie. A Zbyszek bardzo nie lubi sytuacji, kiedy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Paweł J.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…