Wróć do katalogu

Zbyszek part two

takie krótkie beleco

Paweł J., opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słoneczne promienie przedzierają się przez kwiatki gęsto utkanej firany i malując organiczne formy na twarzy Zbyszka uwypuklają jednocześnie jej niedbałe kształty. Zbyszek się budzi, kwiatki więdną. Jego ciało, wygodnie dotąd wkomponowane w czerwoną sofę, zaczyna się obracać, a za nim, z niewielkim opóźnieniem, podąża głowa osuwając się na przemian w prawo lub lewo jakby w ucieczce przed promieniami. Następnie otwierają się szeroko usta i pozwalają dojść do głosu wnętrznościom, które chórem, w nieładnej i przeciągłej melodii, budzą resztę członów ciała. Źrenice rozwierają się niespiesznie, pozwalając oczom przyzwyczaić się do światła, ręce przebierają w poszukiwaniu pilota telewizyjnego i znajdują go w końcu pod obfitym cielskiem, do którego są mimowolnie przytwierdzone, następnie palce niecierpliwie poszukują odpowiedniego przycisku badając opuszkami całą powierzchnię pilota i w końcu jest. Ekran jaśnieje, słońce blednie. Twarz Zbyszka zaczyna nabierać naturalnego, właściwego jej wyrazu, ręce, już spokojnie, opadają na pościel nieznacznie ją deformując, palce rąk, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, delikatnie pieszczą brzeg obudowy pilota. Kolejny dzień się zaczął, dzień bez czasu i miejsca, bez trosk i obowiązków. Zbyszek leży, nie ma zamiaru się umyć, przygotować śniadania, przywitać żony, pójść na spacer, odwiedzić sąsiada, przeczytać gazetę, pracować, żyć. Jedyną aktywnością, do której jest zdolny to krzyk. Długi, głośny i posiadający w swojej treści imię Irenka. W tym momencie pojawia się jego żona. Stara kobieta, niezwykle cierpliwa do upierdliwości Zbyszka. Jest bardzo niska z wielką, w stosunku do reszty ciała, głową, ma głębokie oczodoły z małymi ślepiami, opadnięte policzki, jakby czekały na zapełnienie pokarmem, a między nimi, niezwykle pasujące do całości, wąskie usta z mocno wysuniętą do przodu górną wargą. Zajmuje się głównie gotowaniem, sprzątaniem i robieniem zakupów. Co rano spełnia powinność względem męża i wyręcza go w czym tylko może. Czasami zbyt gorliwie. A Zbyszek bardzo nie lubi sytuacji, kiedy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych