Zdjęcia
Ktoś lub coś prześladuje kobietę, która miała poważny wypadek samochodowy, lecz nic nie jest takie jakie się wydaje na początku.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{font:times}{b}ZDJĘCIA{/b}
Od pewnego czasu lubiła je oglądać, do nich wracać.
Były dwa. Pierwsze przedstawiało ich razem, pamiątka z wakacji sprzed kilku lat z Krety lub Cypru. Obejmowali się czule na jakiejś plaży wieczorem, w tle widać wzburzone morze i zachodzące słońce. Ona w niebieskiej letniej sukience odkrywającej ramiona, on w krótkich też niebieskich spodenkach i bawełnianej koszulce. Oboje emanowali szczęściem i wakacyjną beztroską.
Na drugim był on sam. To było takie jakby powiększone zdjęcie z dowodu. Dostała tę odbitkę jakieś dziesięć lat temu na początku ich znajomości, nie pamiętała już z jakiej okazji. Wyglądał na nim dość młodo, zmarszczki dopiero co się pojawiły, ładna czarna koszula i ledwo co zarysowany uśmiech. Po drugiej stronie prosta dedykacja „Kochanej Anecie Mirek”, napisana niezbyt czytelnym pismem. Jego pismo zawsze było niezbyt czytelne i niezbyt ładne.
Po tym jak to się stało wracała do tych zdjęć dość często. Nie od razu mogła na nie patrzeć, zaczęła po miesiącu może po dwóch od wypadku. Nie interesowały jej zdjęcia cyfrowe których miała z nim dużo w telefonie, jak większość ludzi. Zdjęć do których rzadko się wraca, nigdy nie wywołuje.
Aneta wierzyła że w zdjęciach ludzi którzy już nie żyją może być zaklęta jakaś część ich duszy, to dotyczy tylko zdjęć wywołanych, analogowych nigdy cyfrowych. Nie potrafiła sobie wytłumaczyć skąd się taka wiara u niej wzięła, tak sobie fantazjowała, wymyśliła być może coś takiego, kiedyś o tym słyszała lub gdzieś wyczytała.
Wróciły wspomnienia, zaczęło się jej zbierać na płacz. Odłożyła je z powrotem do szuflady.
Od czasu wypadku nie pracowała, nie potrafiła wyjść z domu. Była wziętym psychologiem, mogłaby pracować zdalnie gdyby chciała ale cztery miesiące po wypadku nie potrafiła się wziąć za siebie. Dni mijały podobne do siebie, nikt jej nie odwiedzał a Aneta nie wychodziła nawet przed dom na podwórze.
Oprócz rozpamiętywania przeszłości przez całe dni nie wiele robiła. Usłyszała miauczenie za drzwiami. Hrabia wrócił do domu, ostatnio rzadko to robił, często zapominała go nakarmić więc radził sobie jak umiał. Kiedyś był dość tłustym dużym kocurem, imię Hrabia wymyślił Mirek, uznał że jest taki dumny i napuszony i to imię pasuje do niego. Teraz był wychudzony i zaniedbany. Chciała wystawić mu karmę przy drzwiach wejściowych ale już go tam nie było. Zawsze to był kot Mirka, on dbał o niego, ona raczej sporadycznie się nim zajmowała a teraz to prawie w ogóle przestała.
Tego dnia położyła się wcześnie spać.
Śnił jej się wypadek. Była obserwatorką zdarzenia z boku, z zewnątrz. Widziała to wszystko jakby spoza kadru, będąc obok. Kiepska pogoda, siąpił deszcz. Droga krajowa jednopasmowa, pokryta dość sfatygowanym asfaltem. Czerwone renault próbuje wyprzedzać. Przed nim dwa auta, kawałek prostej drogi potem niewielkie wzniesienie. Kierowca był pewien że zdąży wyprzedzić, ale nagle przed nim pojawia się z naprzeciwka biały mercedes. Słychać klakson. Kierowca mercedesa aby się ratować skręca w pole. Czerwone auto też znosi w pole, niestety los stawia przed nim ogromne drzewo. Trzask, huk łomot…. Obudziła się zlana zimnym potem.
Poczuła powiew zimnego powietrza, w kuchni było otwarte okno na oścież, obok stołu była kałuża i rozbite szkło. Widocznie wiatr przewrócił szklankę z wodą która spadła ze stołu i się rozbiła. Aneta pomyślała że zapomniała zamknąć okno na noc, tylko skąd ten wiatr, tej nocy było raczej bezwietrznie i bezdeszczowo. Na przeciwległej do okna ścianie zobaczyła coś dziwnego. Zapaliła światło żeby lepiej widzieć. Była tam plama z wody która układała się w coś dziwnego. Skąd się wzięła ta plama? Jedyne co się rozbiło to była szklanka, jej zawartość leżała na podłodze.
Aneta przyjrzała się ścianie. Wydawało się jej że mokra wysychająca już plama układa się w napis, wykonany jakby palcem zmoczonym w wodzie. Kobieta jak spojrzała na ścianę pod odpowiednim kątem to zdołała odczytać:
- To n… to m...sce.
Pomyślała że to nie jest żaden napis, to co widziała było skutkiem stresu, posprzątała w kuchni, zamknęła okno i poszła spać. Rano wstała niezbyt wypoczęta, rozpamiętywała jakiś czas to co stało się w nocy, po jakimś czasie zapomniała. Na ścianie nie było żadnych śladów, to co wydawało jej się napisem przypisała swojej bujnej wyobraźni. Podejrzewała że ma początki depresji. Kto mógł lepiej o tym wiedzieć niż psycholog którym była. Zastanawiała się gdzie jest Hrabia, od wczoraj go nie widziała. Nie zaprzątała sobie jednak tym długo głowy, ten kot nigdy nie był jej ulubieńcem.
Po południu zajęła się jej ulubionym codziennym zajęciem – rozpamiętywaniem i wspomnieniami. Wyciągnęła z szuflady zdjęcia, od ciągłego dotykania były lekko przybrudzone, fotka na której była razem z mężem miała oderwany prawy górny róg.
Poznali się w czasie studiów, najpierw spotykali się na imprezach. Po jakimś czasie widywali się codziennie, spędzali ze sobą prawie każdą wolną chwilę. Pierwszy raz był po roku znajomości, on chciał wcześniej ale Aneta była dość pruderyjna. Ślub wzięli zaraz po skończeniu studiów Anety. Posiadanie dzieci ciągle odkładali w czasie. Mirek studiował dłużej niż Aneta, ukończył prawo. Trochę czasu mu zajęło zanim zakończył wszystkie aplikacje i stał się wziętym adwokatem. Planowali mieć dzieci wtedy gdy Mirek zakończy swoją naukę i wybudują wymarzony dom.
Aneta nalała sobie wina i wróciła do gapienia się na zdjęcia. Wzięła zdjęcie, to z wakacji z Mirkiem i kompletnie ją zamurowało. Na zdjęciu brakowało pewnego dość ważnego szczegółu, nie było na nim jej męża. Nie wierzyła swoim oczom, wstała, nerwowo przeszła się po pokoju. Nie, to jest kurwa niemożliwe…. Usiadła jeszcze raz spojrzała na zdjęcie. Jest morze są fale, w oddali jest statek, no i jest ona, lewą rękę trzyma tak jakby kogoś obejmowała, prawa wysunięta jakby trzymała czyjąś dłoń, tylko że nikogo tam nie ma. Jeszcze raz wstała, próbowała tę sytuację wytłumaczyć tym że po wypadku brała leki, psychotropy, ale przecież już nie bierze. Jedyne leki jakie brała teraz to były tabletki na sen. Odłożyła zdjęcie, poszła zrobić sobie kawę. Gdy wróciła po kilku minutach z kawą, nic się nie zmieniło, na zdjęciu ciągle brakowało Mirka.
Wypiła kawę, odłożyła zdjęcia do szuflady, poszła do łazienki przemyła twarz. Wróciła do pokoju, nie odważyła się po raz drugi dzisiejszego dnia wyciągnąć zdjęć z szuflady. Pomyślała sobie że może już pora nakarmić Hrabiego w końcu ile można go zaniedbywać ale nigdzie nie mogła znaleźć karmy więc znowu tak jak poprzednio odpuściła sobie karmienie kota.
Weszła na piętro domu, tłumaczyła sobie że chce tam robić porządek tak naprawdę szukała miejsc takich które najbardziej przypominały jej męża. Tam był jego pokój , pracownia. Najczęściej tam przebywał, stała tam taka stara kanapa, kochali się na niej od czasu do czasu a gdy się pokłócili on na niej spał. Kanapa miała stare sprężyny które głównie w czasie seksu dość specyficznie skrzypiały, uśmiechnęła się jak jej się to przypomniało. Stało tam również dużo innych przedmiotów przypominających jej Mirka. Popatrzyła na kanapę i pomyślała że coraz częściej się zdarzało że na niej spał o ile nocował w domu.
Około trzech lat temu zaczęło się coś między nimi psuć. Niechciała brnąć dalej we wspomnienia, uznała że już dość na dzisiaj, doszła do tego etapu gdy następne wspomnienia zaczęły jej sprawiać przykrość.
Aneta zaczęła schodzić po drewnianych schodach na parter. Schody skrzypiały pod jej ciężarem. Stąpała stopień po stopniu, gdy była już prawie na dole, zostało jej niewiele do zejścia nagle coś trzasnęło, gruchnęło. Dwa stopnie uwolniły się z mocowań i kobieta poleciała w dół, prosto na podłogę, na parter budynku zaczepiając jeszcze nogą o ostatni stopień schodów. Upadek nie był z wielkiej wysokości więc mocno się nie poobijała.
Po dłuższej chwili podniosła się z podłogi, obejrzała kilka zadrapań i siniaków. Zakręciło jej się w głowie usiadła na krześle. Zaczęła myśleć że coś z nią jest nie tak, napis na ścianie, zdjęcia, upadek ze schodów. Być może już jej psychika odmawia posłuszeństwa, a w ślad za psychiką podąża ciało. Ironia losu, ona wzięty psycholog - popadała w obłęd. Nagle przyszło jej coś do głowy. Może ktoś chce żeby ona sama zaczęła myśleć że jest szalona? Popatrzyła na swoje otarcia i zadrapania powstałe na skutek upadku, nie zauważyła żeby na jej ciele pojawiła się krew.
Posiedziała jeszcze chwilę, w końcu uznała że pora wziąć się w garść.
- Dość do cholery, zacznij żyć co się stało to się nie odstanie!
Postanowiła że wyjdzie na spacer, był jesienny i słoneczny ale dość chłodny dzień. Znalazła kurtkę, trochę czasu jej to zajęło bo nie wychodziła z domu od czasu wypadku, założyła buty, otworzyła drzwi domu i….. nie dała rady przestąpić progu. Jakaś wewnętrzna siła nie pozwalała jej na wyjście na podwórze. Spróbowała jeszcze raz …… nie do cholery to się nie uda. Jeszcze raz… dość! Poddała się, z rezygnacją opadła na krzesło.
Aneta poczuła wszechogarniające zmęczenie. Z trudem doszła do łóżka, mimo tego że czuła się mocno zmęczona bała się że może nie zasnąć, czuła jakąś kompletną niemoc, nie panowała nad własnym życiem. Ok, musi teraz tylko zasnąć, jutro się obudzi i wszystko zacznie wracać na swój tor. Weźmie się za siebie, musi teraz tylko zasnąć, czuła się taka zmęczona ale jednocześnie czuła że ma w oczach żwir, nie udawało jej się dłużej trzymać zamkniętych powiek.
Na stoliku obok łóżka znalazła otwartą butelkę wina, szklankę, obok leżały tabletki na sen. Nalała sobie pół szklanki , łyknęła pięć tabletek, cztery już na nią nie działały, wypiła duszkiem wino, położyła się na łóżku. Powoli gonitwa myśli w jej głowie zaczęła się uspokajać. Po trzydziestu minutach zasnęła.
Śnił jej się znowu wypadek, tym razem miała uczucie jakby była wewnątrz auta. Czuła jak samochód dachuje, koziołkuje, zatrzymuje się na drzewie. Widziała jak ciało Mirka obraca się wokół własnej osi, obija się o boki auta. Wszystko to działo się w zwolnionym tempie … bardzo zwolnionym, film puszczany klatka po klatce. Z ciała jej męża tryska krew, powoli Mirek wylatuje przez przednią szybę auta. Odłamki szkła unoszą się w powietrzu. Aneta pomyślała we śnie że wygląda to jak efekty specjalne w Matrixie. Po długim czasie lotu ciało Mirka nurkuje w trawie kilka metrów przed samochodem….
Obudziła się i już wiedziała że coś się stało, że to będzie następny dzień gdy będzie staczać się w ciemność. Czuła jak cierpnie jej skóra, trzęsła się, było jej cholernie zimno. Była piąta rano, listopadowy poranek. W sypialni tam gdzie spała było rozbite okno, pośrodku pokoju leżał kamień zawinięty w papier, wszędzie leżały odłamki szkła. Zaczynała nabierać pewności że ktoś ją prześladuje i ten ktoś lubi otwierać lub rozbijać okna. Podniosła kamień z podłogi, rozwinęła papier, był mokry. To była zwykła kartka formatu A4, jakby nie dawno wyjęta z drukarki. Na papierze był nabazgrany napis, częściowo tylko czytelny, woda zrobiła swoje.
- T.. nie … miejs… Ni.. dla ……bie.
Nie chciała tego rozszyfrowywać, bolała ją głowa. Ból był na tyle duży że ciężko było jej normalnie funkcjonować. Wyszła do przedpokoju, drzwi do wyjścia na zewnątrz były otwarte. Dwa metry od progu leżał Hrabia, pyszczek zalany pianą, wzrok już trochę szklany. Głowę miał tak zwróconą że Aneta pomyślała że patrzy na nią z wyrzutem. Miał przedśmiertne drgawki, widać było że to jego ostatnie chwile. Po pewnym czasie przestał się ruszać.
Aneta popatrzyła ze strachem ale też pewną obojętnością na martwego zwierzaka. Nigdy nie darzyła go szczególną sympatią, śmierć kota bardziej ją przestraszyła niż zmartwiła, ciągle coś złego działo się w tym domu.
- Nie do cholery tego już za wiele - pomyślała
Ktoś próbował ją zastraszyć, może nawet zabić. Nagle poczuła zastrzyk energii, ból głowy trochę odpuścił. Pomyślała sobie że wczorajszy upadek ze schodów to nie był przypadek, ktoś musiał uszkodzić schody. Podeszła do nich, uklęknęła i przyjrzała się z bliska miejscu gdzie złamał się stopień od nich. Widać było że ktoś majstrował w miejscu połączenia stopnia schodów z ramą do której był przymocowany. Połączenie to było nadpiłowane, widoczne były jeszcze wióry od piły które nie mogły powstać wskutek wczorajszego zerwania stopnia schodów. Aneta nie miała pojęcia co teraz ma robić, czuła że jakiś psychopata próbuje jej zrobić krzywdę, tylko skąd te straszne sny, napis na ścianie, brak wizerunku męża na zdjęciu. Może to tylko jej chora wyobraźnia, w takim razie skąd się wzięło truchło kota w przedpokoju, wybite okno i uszkodzone schody. Jeszcze raz wzięła kartkę, tę która wpadła wraz z kamieniem który wybił jej szybę, spojrzała na nią ale już nie było na niej żadnego napisu.
Postanowiła że zadzwoni na policję, nie musi im opowiadać o swoich zwidach o znikającej osobie na zdjęciu, niepokojących snach i dziwnych
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kasad
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…