Zlecenie
Krótkie opowiadanie, napisane dla wprawy, więc fabuła nie oszołamia:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ZLECENIE
Rozległo się pukanie do drzwi. Zaspany Asadh Dernee powoli podniósł się z łóżka. Westchnął głęboko i podszedł do drzwi, otwierając je bez pytania. Nie rozpoznał stojącego tam, niewysokiego chłopaka. Młodzian miał krótko ścięte, czarne włosy oraz błękitne, rozbiegane oczy. Nerwowo rozglądał się na boki, starając się nie patrzeć wprost na Dernee. Od pana Hobarta – wyjaśnił, podając zabójcy zrolowany pergamin. Stój! – powiedział Asadh, gdy młodzian odwrócił się i zamierzał odejść. Chłopak powoli odwrócił się, starając się ukryć zdenerwowanie. Krótkim spojrzeniem obrzucił schody w głębi korytarza, ale nie odważył się nie posłuchać polecenia Dernee. Dlaczego nie przyszedł Tony ? – zapytał zabójca wpatrując się podejrzliwie w chłopaka. Tony został aresztowany kilka dni temu przez strażników, proszę pana – odparł ten łamiącym się głosem. Asadh potrząsnął głową. A tyle razy go ostrzegałem... – Dernee naprawdę lubił tego małego ulicznika. Zapanowała chwila ciszy. Jak się nazywasz? – zapytał w końcu zabójca. Evan, panie – kłaniając się nisko, odparł młodzian. Evan... Dobrze... Możesz iść. Chłopak jeszcze raz ukłonił się i szybko się oddalił. Asadh Dernee cieszył się ponurą sławą najgroźniejszego ze skrytobójców. Nie był bezpośrednio związany z żadnym z domów w Thorn; pracował dla tego, kto płacił najwięcej. Evan dobrze znał liczne opowieści o dokonaniach skrytobójcy, a fakt, że Dernee odnotował w pamięci jego imię, wprawił młodego ulicznika w niemałe przerażenie. Takim ludziom, lepiej było nie rzucać się w oczy, a on właśnie to zrobił. Asadh zatrzasnął drzwi, słysząc jeszcze kroki Evana na schodach. Stał przez chwilę bez ruchu, zastanawiając się nad sposobem dostarczenia pergaminu. Zlecenie doręczyła mu nieznana osoba, jednak pieczęć z całą pewnością należała do domu Zahn, a po ściągnięciu wiązań Dernee rozpoznał pismo Hobarta. Dernee jednak zastanawiał się, co chciano mu przekazać, posługując się takim posłańcem. Być może zabójca szukał podstępu tam, gdzie go nie było, ale to właśnie dzięki temu, udawało mu się tak długo utrzymać przy życiu. Rozkazy były proste. W dokumencie znajdowało się nazwisko mężczyzny, adres oraz instrukcja nakazująca likwidację tak szybko, jak tylko to będzie możliwe. Na końcu tekstu znajdowała się informacja, że pomimo zajmowania dość wysokiej pozycji społecznej, cel nie posiada znanych powiązań z innymi domami. Asadh Dernee dokładnie rozważył otrzymaną wiadomość. Zlecenie nie wyglądało na szczególnie skomplikowane. Albo Hobart chciał się szybko i sprawnie pozbyć tego człowieka, albo, co skrytobójca również rozważał, dom Zahn chciał go wystawić strażnikom. - Zobaczymy - pomyślał i wrócił do łóżka.
* * *
Nie przychodź tu więcej! – wykrzyknął Tiago, po czym spokojniej dodał – Wyjdź stąd człowieku. Wyjdź jak najszybciej. Le Frie w milczeniu wpatrywał się w halflinga i rozważał implikacje tego, co właśnie usłyszał. On i Tiago zawarli wzajemnie korzystną umowę, jednakże zachowanie halflinga mocno odbiegało od normy. Tiago wydawał się czymś mocno wystraszony i ewidentnie chciał się czym prędzej pozbyć Le Frie`a z domu. Dobrze więc, odejdę – powiedział bankier spokojnie. – Wiedz jednak mój mały przyjacielu, że mój świat dzieli się na przyjaciół i wrogów, a ty właśnie opuściłeś tę pierwszą grupę. Grozisz mi?! – prychnął Tiago? – Zawsze zbyt szybko określałeś wrogów – potrząsnął głową. – i to cię zgubi. Bynajmniej. To właśnie temu zawdzięczam swoją pozycję i, przyznaję, nie podoba mi się twoje zachowanie. Twarz Tiago napięła się nagle i zmienił się ton jego głosu. Rodzina dowiedziała się, że ją okradasz – wyjaśnił. – Nie pytaj mnie skąd – szybko dodał. – Ja nie miałem z tym nic wspólnego. Le Frie ściągnął usta i nerwowo zamrugał. Dzisiaj został wydany wyrok – halfling wzruszył ramionami. – Uciekaj z miasta. Uciekaj jak najdalej. Masz jeszcze szansę. Małą, ale zawsze. Le Frie sprawiał wrażenie, jak gdyby nie docierało do niego to, co właśnie usłyszał. Rozumiesz więc, że nasza umowa dobiegła końca – powiedział Tiago. – Tylko tyle mogę dla ciebie zrobić. Sama twoja obecność tutaj i fakt, że rozmawiam z tobą, sprawia, że mogę być następny na liście. Znasz reputację starego Hobarta. Le Frie przytaknął, odwrócił się i ruszył w kierunku drzwi. Pilnuj się, Tiago – rzekł opuszczając pokój. Gdy wyszedł na ulicę, zaczął uważniej, niż kiedykolwiek dotąd, wpatrywać się w otaczające go cienie. Być może, w którymś z czai się zabójca... Le Frie zdawał sobie doskonale sprawę, że prawdopodobnie jego godziny na tym świecie są policzone.
* * *
Quentin Ay`aan otworzył drzwi swojego domu w dzielnicy rządowej i wszedł do środka. Czarodziej zajmował budynek składający się z czterech pomieszczeń: dużego salonu, biblioteki, po jego prawej stronie, oraz pracowni i laboratorium na piętrze. Zaraz po przekroczeniu progu poczuł, że coś jest nie w porządku. Jednak zamek w drzwiach był nienaruszony; nic również nie wskazywało, by umieszczone na nich ochronne glify zostały unieszkodliwione. Nawet, gdyby intruzowi udało się przetrwać serię magicznych pocisków, hałas z całą pewnością sprowadziłby strażników, i cała okolica roiłaby się teraz od żołnierzy. Uspokojony tym rozumowaniem, oraz ufny w moc czaru magicznej tarczy, jakim się zawsze osłaniał, Ay`aan ruszył do swojej pracowni. W momencie, gdy sięgał po klamkę, drzwi otworzyły się same. Czarodziej stanął na sekundę wpół kroku, zaintrygowany, lecz i nieco zaniepokojony. Nie dał jednak tego po sobie poznać i z lekkim uśmiechem, mającym świadczyć o pewności siebie, wszedł do środku. Przed nim pojawił się Asadh Dernee. Witaj, mój przyjacielu – rzekł spokojnie, cofając się o krok. – Mój potężny przyjacielu. Quentin skrzywił się, dając do zrozumienia zabójcy, by przestał stosować tanie sztuczki. Nawet nie będę pytał, jak się dostałeś do środka – powiedział po chwili cierpko. Asadh Dernee wzruszył tylko ramionami. Gdybyś nie używał cały czas tych samych zabezpieczeń, nie poszłoby mi tak łatwo – wyjaśnił. Powiedzmy... – Ay`aan przygryzł dolną wargę, nakazując sobie w myślach zmianę zabezpieczeń jeszcze tego wieczora. – W każdym razie, czemu zawdzięczam twoją wizytę? – spytał czarodziej, przechodząc obok skrytobójcy i wskazując mu, by podążył za nim. – Tak zaskakującą wizytę – dodał. Przyszedłem po informację – wyjaśnił Asadh. – Stary Hobart szykuje się do wojny. Wszyscy w mieście wiedzą o tym - Ay`aan skinął głową. – Więc wiem również i ja. Pytanie brzmi, przeciw komu? Wszystkie gildie zadają sobie teraz to pytanie. Jak cenna jest to dla ciebie informacja, czarodzieju? – spytał Dernee. – Przyszedłem do ciebie w nadziei na niewielką wymianę informacji. Quentin roześmiał się głośno. Wymianę? – zapytał. – A po cóż mi takie informacje? Nie pracuję dla żadnego domu i jeżeli jakieś wiadomości są dla mnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil aszu77
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…