Zlecenie. rozdział 7
Historia płatnego mordercy. zgodnie z sugestiami dziś(17.08.2010) ostatecznie pocięte, w końcu poprawione dialogi i akcja. rozdział 6. zwrot sytuacji o 180 stopni
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 7
Życie Sharpa stało się po prostu nudne. Krytyczna zmiana sytuacji światowej obróciła to o 180 stopni. Zmiana która go dotknęła jednak nadeszła zbyt niespodziewanie. Był akurat w sklepie w trakcie codziennych zakupów, kiedy jego uwagę zwróciło dwóch facetów w garniturach. Wydali się mu od razu nie na miejscu. Poznał w nich typowych agentów FBI po tym jak się wylegitymowali sprzedawcy. Od dawna nie nosił ze sobą broni, więc starał się pozostać przez nich niezauważony. Nie udało mu się to. Podeszli do niego i spytali się: - Pan George Sharp? -Tak – odpowiedział zwięźle. - Można prosić pana na słówko…w związku z „pracą”? - Ja już nie „pracuję” i nie zamierzam wracać do mojego „zawodu”, skoro już operujemy takimi eufemizmami. Z wami nawet miło mi się kiedyś pracowało, ale to koniec. – Sharp pamiętał o dawnej współpracy. -Zostaliśmy o tym powiadomieni, wiemy jak Pan odmówił dalszej współpracy z mafią w Moskwie . Jednak jesteśmy zmuszeni dalej prosić o pójście z nami. -Ok., dobra, gut, da – zaczął się zgadzać, zresztą przecież od pewnego czasu było mu wszystko jedno. -Jednak nie wrócę do takiej pracy, jakiej -Wiemy – odpowiedzieli obaj jednocześnie. Po pięciu minutach siedział z nimi w szybko jadącej limuzynie. W końcu się spytał: -O co dokładnie chodzi? -Przedstawiając sprawę najprościej: jesteśmy z FBI… -To już wiem – przerwał im. -Pan zaś jest prawdziwym specjalistą od zabójstw, a to że pracował Pan poza granicami USA, pozwala nam przyjąć Pana, zwłaszcza że już Pan z nami potajemnie współpracował. Obie służby, to jest FBI i CIA, chcą Pana przyjąć. -Tylko jedno: żadnych akcji, w stylu jakim prowadziłem. A wy przypadkiem nie bierzecie ochotników? -Niby tak, ale obecnie mamy trudną sytuację, 18 agentów zginęło w krótkim czasie... więc potrzeba nam fachowców, a takich wśród nowych nie znajdujemy, więc musieliśmy zastosować nadzwyczajną procedurę. Wszystkich, których agencje nieformalnie znają... nie wybrzydzamy. A co do braku „akcji”… możemy obiecać to już teraz. -No to zgadzam się. Po chwili dostał legitymację agenta oraz adres najbliższego biura. W tym czasie podwieźli go pod dom. Wysiadł z limuzyny i otworzył drzwi, myśląc przy tym w jakich sprawach był specjalistą, oprócz ogólnie określonych zabójstw. Pewnie chodziło o to, że nieźle znał się na broni i sposobach zabijania, więc byłby bardzo przydatny w śledztwach ich dotyczących. Nie doszedł do żadnych innych konstruktywnych wniosków, więc wziął kilka tabletek nasennych i się na krótką chwilę zdrzemnął. Nawet we śnie prześladowały go różne myśli. Odszedł, a teraz wrócił do „biznesu”. Teraz po drugiej stronie barykady, ale jednak. Następnego dnia pojechał do wskazanego biura. Był tam czteropiętrowy budynek niewyróżniający się niczym od innych. Sharp wszedł do niego i od razu podeszło do niego dwóch agentów. Pokazał im legitymację, którą dostał dzień wcześniej. Wtedy spokojnie odeszli, mówiąc: -Szef czeka w swoim biurze na najwyższym piętrze. Trzeba pojechać tą windą – jeden z nich wskazał ręką – a po wyjściu wejść w drugie drzwi na lewo. Po wysłuchaniu tego Sharp wykonał polecenia i trafił w końcu do całkiem nieźle urządzonego gabinetu. Czekał tam osobnik w garniturze znanej marki kosztującym krocie. Powiedział: - Pan Sharp? Czekałem na pana… - Zostałem o tym poinformowany na dole, zaraz jak wszedłem. - Pewnie drąży pana pytanie, skąd wiemy o pana misjach, oczywiście tych spoza naszej agencji… - Szczerze mówiąc, to sami mnie wynajęliście dwa razy, by zlikwidować kogoś poza waszym zasięgiem. - To prawda. Było parę spraw, zamkniętych wczoraj, kiedy Pan dołączył do nas, dotyczących paru różnych elementów dotyczących jednak tylko zagranicy. - Nie chciałem psuć sobie oceny w kraju. Ale i tak teraz jestem jednym z was więc po co te informacje? - Tylko po to by nie zakończył pan tej współpracy za szybko czy w stylu moskiewskim. Chyba pamięta Pan, co się stało z ostatnim zleceniodawcą? - Tak – odpowiedział Sharp, przypominając sobie tą niedawną strzelaninę. – jesteście całkiem nieźle poinformowani. - Zdobycie tej informacji nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gonzo666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…