ZŁOTY STRZAŁ
Rozmowa na spacerze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Weszli do parku otwierając niewielką, metalową furtkę. Przepuścił kobietę przytrzymując chropowate zamknięcie, potem szedł chwilę za nią, obserwując ruchy bioder. Z wiekiem zatraciły ponętne krągłości, wcięcia wyrównały się zaokrąglając. Wiatr zrywając się, co kilka minut przetaczał pożółkłe liście asfaltową alejką, pochylał nieskoszone trawy i potrząsał gęstymi krzewami. To tak, jakby przygotowywał otoczenie na przyjście jesieni, władczyni złotych liści i rozpłakanych chmur. - Dlaczego idziesz za mną? Uśmiechnął się do siebie i przyspieszył kroku. - Patrzysz, jak się starzeję? - Nie. Zamyśliłem się – skłamał. Szli obok siebie milcząc, jakby się bali spłoszenia chwili ukazującej co raz wyraźniejszą przewagę w walce nadchodzącej jesieni z odchodzącym latem. - Czy Joasia dzwoniła? - zapytał nie patrząc w jej stronę. - Dzwoniła. Wczoraj. - Dlaczego nic nie powiedziałaś? - Bo nie pytałeś, wczoraj. Pytasz dzisiaj, więc mówię. Wiatr zrywał się do podmuchów częściej. Liście wirowały, tańczyły w szaleńczych podskokach, potem toczyły się przed idącymi, jak gdyby umykając spod ich nóg. Słońce chowało się za przemykające szybko chmury, ale kiedy wystawiało jasną tarczę w kierunku ziemi, nie dawało już takiego ciepła jak kilkanaście dni temu. Park był prawie pusty, sporadycznie mijali kogoś spacerującego, lub siedzącego na drewnianej ławeczce. Zapewne porywy wiatru, przynoszące narastający chłód i chowające się słońce, nie zachęcały do przebywania w zacienionych miejscach jesiennego parku. -Chcesz usiąść? – Powiedziała to, jak by do siebie. - A ty? - Nie. - Po co pytasz? - Bo nie musisz myśleć jak ja. -Nigdy nie myślałem jak ty.
Kilka kroków przed nimi, kiwając ogonkiem podskakiwał szary ptaszek, spoglądając raz na piasek pobocza alejki, a innym razem na idących. Starał się utrzymać bezpieczny dystans. - Zakręciłeś gaz w mieszkaniu? Parzyłeś rano kawę.- Mówiąc otworzyła torebkę i zajrzała do wnętrza. - Raczej zakręciłem. - Raczej? - Nikt nie jest absolutnie pewien. - W sprawie gazu, trzeba być pewnym. - Ostatecznie, mieszkanie jest twoje, więc powinnaś była sprawdzić.- Zaśmiał się ze swojego dowcipu. - Znowu zaczynasz? – W jej głosie pojawiło się oburzenie. Zamknęła torebkę zaciągając suwak.
Wiatr dmuchnął silniej niż poprzednio. Liście, leżące dotąd w chwilowym bezruchu, rzuciły się nagle do szalonego wirowania podrywając do góry, wyżej i wyżej tworząc ruchomy lejek. - Robi się chłodno. Może chcesz wracać? - Jeszcze nie. Dojdźmy do jeziorka, na końcu parku. Chcę popatrzeć na łabędzie. Minęła ich mała dziewczynka. Podskakując kiwała głową i warkoczami, zakończonymi czerwonymi kokardami. Nuciła przy tym jakąś piosenkę, której nie potrafili rozpoznać. - Zupełnie, jak kiedyś Joasia. - Joasia była dużo grubsza. Ładowałaś w nią ile mogłaś. - Dziecko musi jeść, bo rozwija się i rośnie. Ty zawsze jej wszystkiego żałowałeś. To tak, jakbyś miał do niej żal, że się urodziła. - Nigdy nic takiego nie odczuwałem. Ona niczemu nie była winna, ale mogła mieć brata. - Jak widać, nie mogła. Masz głupie i bezpodstawne żale. Nie mogłam urodzić drugiego dziecka, bo nie mieliśmy na to warunków. - Warunki były, jakie były. Daliśmy radę z Joanną, to dalibyśmy z Michałem. - Dałeś mu imię przed urodzeniem? Skąd wiesz, że to byłby chłopiec? - Tak myślałem i tak go nazwałem. Moim Michałem.
Biegnąca dziewczynka odwróciła się patrząc w oczy. Uśmiechnął się i pomachał dłonią. - Jak masz na imię? – Zawołał układając dłoń w tubkę. Zatrzymała się chwilowo nad czymś myśląc, potem podniosła głowę. - Michalina. - Miła jesteś Michalinko - powiedział wyczuwając zaskoczenie. Miał wielką ochotę wyciągnąć rękę i dotknąć jej włosów.
Dziewczynka odwróciła się bez słowa i ruszyła przed siebie, wymyślonymi przez siebie hopkami. Patrzył, jak się oddala, jak co raz bardziej rozmywa w zapadającym zmierzchu. Z wiatrem docierał cienki głosik, nucący nieznaną piosenkę.
- Czy miałeś dla nas czas? Zawsze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil aft
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…