Wróć do katalogu

"Zmierzch" - po prostu.

Po części recenzja, pomieszana z targającymi mną uczuciami.

Ilonka=), opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zanim cokolwiek napiszę, mam do Was małą prośbę. Oderwijcie na chwilę wzrok od tych kilku słów i włączcie nową kartę (nową stronę), a potem wyszukajcie wśród innych linków tę, na której szukacie piosenek, których lubicie słuchać. Kiedy już Wam się załaduje, wpiszcie w wyszukiwarkę: Iron & Wine- Flightless Bird, American Mouth. Już? Więc teraz po/głoście troszkę, osiągając dźwięki ponad normę niż słuchacie zwykle... Nie wiem, dlaczego tak? Mi się lepiej tego słucha, kiedy jest tyć, tyć głośniej niż zazwyczaj.

Niektórzy już pewnie wiedzą, czego będzie dotyczyła dzisiejsza notka.

***

Pamiętam dokładnie ferie sprzed roku. Potargane serce jeszcze przez rany, które były takie świeże, takie niewyleczone. Pamiętam walentynki, które pachniały tandetą i wszędzie wywieszonymi reklamami nowego filmu, który zawładnął polskim rynkiem. "P.S Kocham Cię" Pamiętam dokładnie uczucia, które towarzyszyły mi w chwili, gdy siedziałam wbita w fotel, okryta szczelnie kurtką i szalikiem, by Paulina i Dominik nie zauważyli moich łez spływających ciurkiem po policzkach. Płakałam strasznie, wykopując jednocześnie pod swoimi stopami większy dołek. Od tamtego seansu minęło wiele czasu i w ciągu tych kilku długich miesięcy, żaden film nie wstrząsnął tak moją duszą. Żaden. Przy wielu płakałam, przy wielu wracałam do tego - co zostało utracone, a za czym tak mocno tęskniłam. Nie wiem, czy to los tak chciał, czy tak zwane przeznaczenie, że w kinie nie grali nic ciekawego. Mimo chęci wybrania się na jakiś film, zostałyśmy z Pauliną w domu. Rozsiadłyśmy się wygodnie w skórzanych fotelach komputerowych i rozpoczęłyśmy nasz seans, który miał trwać godzinę i pięćdziesiąt trzy minuty. Oparłam stopy o blat biurka i z wrodzoną sobie ciekawością, wlepiłam oczy w monitor... Kilka pierwszych scen, na których z trudem przyszło mi się skupić, a które nadrobiłam potem... Wiedziałam dobrze, że "Zmierzch" grany jest w każdym polskim kinie [może nie licząc naszej Uciechy, która bądź co bądź, zaczęła nadrabiać. Ale nie o tym.] i strach, że okaże się zwykłym dennym romansem, na których płaczę - pojawił się w sercu. Kiedy zabrzmiała ostatnia piosenka, kiedy najpiękniejszy pocałunek świata został jak stempel pozostawiony na szyi Belli, nie potrafiłam poukładać swojego świata uczuć. Jedna krótka sekunda wystarczyła, by w sercu pękła tama chroniąca zbierający się ocen uczuć.* Jeden film. Wizja reżysera, zaczerpnięta ze wspaniałej książki u której "podnóża" czarnej okładki, złotymi literami napisano: "Romans z wampirem - światowy bestseller". Zgadzam się z każdą literą, które złożyły się w napis. Zaczęłam czytać wczoraj popołudniu, skończyłam kilka godzin później po 23:20. Nie mogłam się oderwać. Po prostu nie mogłam. Kolejna fala uczuć nie do nazwania, dreszcz przechodzący przez cały ciało. I te pragnienia, z którymi serce nie potrafiło walczyć. Serce niespokojnie pompowało krew, próbując dotlenić mój organizm, każdą moją komórkę. Czułam się jak w transie, z którego nie potrafiłam wyjść. Czułam się, jakbym to ja była Bellą, dziewczyną, która poznała miłość swojego życia. Miłość, która jest zagrożona...

Właśnie... Ta miłość. Ona mnie zahipnotyzowała najbardziej. Te proste gesty, niewyszukane słowa, stała obecność i ogromna ufność, nie do pokonania. Chęć trwania przy boku drugiej osoby mimo wszystko. Mimo największego zagrożenia - śmierci. Pragnienie uszczęśliwienia osoby kochanej, nawet kosztem swojego cierpienia. Potęga uczucia. Nie wierzę, że ludzie młodzi nie mają prawa do uczuć, ani nie kochają

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych