Wróć do katalogu

Żurawie

Jak zwykle dziwne opowiadanie:)

heniek80, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Usiądźcie wygodnie, przed nami mnóstwo czasu, a ja mam wam coś do opowiedzenia. Śmiało, siądźcie bliżej - fałszywa skromność nie jest tutaj w cenie. Bądźcie całkiem blisko, wasza obecność pomoże mi przetrwać ciszę długich godzin. Aż do rana. Opustoszały już sale i korytarze, a cisza przyczajona w ciemnych kątach uśmiecha się pod nosem wszechwiedzącym uśmiechem Mona Lisy. Piliście kiedyś absynt? Nie? A może szliście kiedyś sami wąską uliczką w nocy, kiedy mleko mgły rozlewa się po bruku? Widzieliście wtedy może jak wielka pomarańczowa tarcza księżyca wydobywa z ciemności nocy ogromnego czarnego psa, wpatrzonego w was nieruchomo, a wy sami nie wiecie, czy to na pewno jeszcze jeden z dziwacznych pomników? Też nie? Wierzcie mi, te dwa przeżycia są do siebie bardzo podobne. Rzeczywiście, noc zapowiada się chłodna i wietrzna, ale wy, moi wierni słuchacze nie zrażacie się takimi drobnostkami. Widujemy się przecież już tyle lat. Nie miejcie mi również za złe, że czasem zaglądam do kieliszka. Każdy ma przecież swoje małe słabości, a przecież na dnie kieliszka kłębią się i mieszają różnobarwne pastele. Będziemy ich potrzebować wiele by namalować naszą opowieść. Więc może najpierw zielony. On był dla mnie najważniejszy. Dlaczego? To oczywiste, mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Ale różne są odcienie zieleni, czasem potrafi być zimna, beznamiętna i szara. Czy byłem wtedy zakochany? To można tylko wiedzieć rozumiejąc jak mocno później nienawidziłem. A nienawidziłem tak mocno, że z zabijania ludzi zrobiłem swój zawód. Skąd to nieme poruszenie? Czy wasze spojrzenia nie przypominały przez chwilkę żurawi, które przypadkiem zderzyły się w locie? Z resztą nieważne. A teraz odrobina bieli. Zdradliwa jest natura bieli. Kiedyś biel była bielą śniegu, który spadał na Boże Narodzenie. Później stała się bielą rękawiczek, które nosiłem. Przepisowo białe rękawiczki. Moje dłonie zakładające sznurek na szyję skazańca. Wy, którzy tak często wołacie o śmierć dla zbrodniarzy nie macie pojęcia jakie to obrzydliwe. Kiedy zbliża się śmierć, ze zbrodniarza już nic nie pozostaje. Trudno w to uwierzyć, ale po prostu już go nie ma. Pozostaje małe, przestraszone dziecko. A ja mam je zabić. Pieniądze – miałem ich dużo. Obywatele ochoczo wynagradzają swoich pachołków. Wydając wyroki nie potrafią patrzeć w oczy swoim skazańcom.. Noc zapada. Chmury są dzisiaj takie ciężkie. Ze wszystkich rzeczy pod słońcem największą zagadką była dla mnie noc przed egzekucją. Próbowałem dociec, wyobrazić sobie co czuje skazaniec, wiedząc, że spotkamy się już jutro. Bezsenność kata i bezsenność ofiary. W noc przed egzekucją całe miasto śpi, nie śpią tylko oni obydwaj. To najbardziej intymna ze wszystkich możliwych więzi, która czyni ich całkowitą jednością. Kiedyś miałem wykonać wyrok na człowieku, który dopuścił się wielu zabójstw. Gdyby nie przyznał się sam, nigdy by go nie schwytano. Podobno pracował jako nocny stróż w jakiejś szkole. Jego egzekucja przypominała przedstawienie. Byłem zmęczony a w sali panował nieznośny upał i zaduch. Stało tam wiele ławek, zupełnie jak w kościele, wypełnionych po brzegi rodzinami zabitych. Widzowie byli zafascynowani tym co ma nastąpić. Skazaniec uśmiechał się. Nie zdarza się to praktycznie nigdy, więc byłem zaniepokojony. Uśmiecha się, więc mogą być kłopoty. Ale nie było. Tuż przed egzekucją złapał mnie kurczowo za rękę i zupełnie bez sensu wybełkotał coś

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych