Wróć do katalogu

Życiowe zakręty

Opowiadanie jest o losach pewnej mlodej dziewczyny. Zachecam do czytania. ;)

MalaMi_91, opublikowano , 1 godz. czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Życiowe zakręty

Laura znudzona całym, nieciekawym dniem zasiadła do komputera popijając ulubioną herbatę o smaku owoców leśnych. Czekając aż system się uruchomi podgryzała orzeszki pozostawione na biurku przez młodszą siostrę. Od niechcenia włączyła stronę z czatem i zalogowała się pod stałym logiem Kapsułka19. Długo czekać nie musiała, aby po raz kolejny wdać się w rozmowę z nieznajomym. -Hej. Intrygujący nick.- przeczytała w małym okienku. -Wiem. Ale nie dosłowny. Mają tu gorsze. -Tak. Masz racje. A dowiem się jak masz na imie? -Laura. -Ładnie -Dzięki, ale nie musisz mi słodzić. Nie lubię tego. -Hmm.. staram się być miły. Ty tez byś mogła. -Tylko po to, żeby się Tobie przypodobać? Wole być sobą. -odpisała poirytowana święcie przekonana o swojej racji. -Aha. Czyli już wiem, ze zarówno na co dzień jak i dla nowo poznanych osób nie lubisz być miła. -Nic o mnie nie wiesz. - I chyba się nie dowiem. Błędem było podłączanie się do Ciebie i nastawianie na miłą rozmowę. Nara. Rozłączony.- migał drobny napis. Nie mam szczęścia do facetów.- pomyślała wyłączając stronę i wybierając w telefonie numer przyjaciółki. -Sylwia? Tylko mi nie mów ze jesteś zajęta. -Nie, a cos się stało?- spytała niepewnie dziewczyna. -Nic. Myślałam, ze do przyjaciółki można zadzwonić nawet bez sensownego powodu. -No pewnie. Słucham. -Chciałabym iść wieczorem do pubu. Musze się napić. Za dużo miałam stresu ostatnio. Trzeba się jakoś wyluzować. - Ok. Możesz na mnie liczyć. Spotkamy się tam gdzie zawsze o 19. Tak tez było. Obie młode, ładne, bez zobowiązań, postanowiły pójść na całość i świetnie się bawić. Usiadły przy barze, aby zamówić ulubione drinki u znajomego barmana. -To co zwykle, Oskar..- krzyknęła do niego roześmiana Sylwia poprawiając usta błyszczykiem. -A Panie to pełnoletnie?- spytał podejrzliwie stawiając na blacie dwie duże szklanki z trunkiem w bajecznych barwach żółci i zieleni poczym zaśmiał się głośno. -Daj spokój. Zamierzamy się dziś nieźle zabawić- odparła Laura i upiła łyk. Tańczyły, śmiały się, piły. Przez bite dwie godziny zapomniały o Bożym świecie. Straciły poczucie czasu i co gorsza… moralności. Sylwia od 15 minut błądziła po korytarzach szukając toalety. -Chyba się zgubiłaś? Pomogę ci się odnaleźć w moich ramionach.- paplał niewyraźnie przypadkowo spotkany pijany chłopak. Pociągnął ją za rękę i nie wiadomo kiedy znaleźli się w męskiej toalecie. Całowali się namiętnie. Chłopak zadzierając jej nogę za siebie, dotykał ud, przesuwając się coraz wyżej. -Ale masz sexowny tyłek. Podobasz mi się.- szeptał do ucha dziewczyny, widząc ze jest już w jego władaniu. - Wejdźmy do kabiny- rozkazał i przekręcił zamek w drzwiach. Sylwia była tak pijana, że to wszystko wydawało się jej świetną zabawa. Nie protestowała, gdy ściągał jej bluzkę i odpinał stanik. Łaknął dotykiem jej piersi, jak niemowlę potrzebujące mleka matki. Rozpięła jego rozporek i dopiero gdy w jej dłoni znalazł się nabrzmiały od podniecenia penis, oprzytomniała. Nerwowo się ubrała i wybiegła z toalety nie zwracając uwagi na pozostawionego do polowy rozebranego chłopaka. Speszona usiadła w dużym fotelu w rogu wielkiej sali. Rozglądała się, szukając wzrokiem przyjaciółki. Ta z kolei wpadła w sieci chłopaka „z dobrej rodziny”. Siedziała z nim na kanapie i już po chwili straciła nadzieje na gorący romans. Zauroczona jego wyglądem i pocałunkami jakimi ją obdarzył liczyła na więcej, lecz niestety skazana była na wysłuchiwanie jaki to on jest wspaniały i czego to on nie ma. Gdy tylko próbowała się ulotnić, zaczynał nową opowieść. Dopiero po 3:00 przyjaciółki wpadły na siebie przy wyjściu. -Jak się bawiłaś? Nie pamiętam, kiedy cię zgubiłam.- spytała Laura poprawiając roztrzepane włosy. -Ja? Prawie straciłam dziewictwo z przypadkowym kolesiem w męskim kiblu! -Co ty gadasz? Jak to prawie?- zaśmiała się pijana dziewczyna, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji. -Ocknęłam się dopiero jak mi wcisnął fiuta w rękę! Najgorsze, ze ja nie miałam na sobie ani bluzki ani stanika. Dobrze, ze się nie utopiły w klopie.- Sylwia nieco otrzeźwiała z nerwów. Obie wracały do domu słaniając się na nogach. Następnego ranka w pokoju krążył nieświeży zapach alkoholu. Przyjaciółki spały w najlepsze, do momentu gdy przyjechała śmieciarka robiąc masę hałasu, czyszcząc śmietniki. Zbudziły się z bólem głowy i paroma siniakami. Najwyraźniej poobijały się w drodze do domu. - Dobrze, ze nocowałam u ciebie. Gdyby mnie matka zobaczyła w takim stanie. -Przecież są wakacje, a my już dawno po osiemnastce. -Zdecydowanie za dużo alkoholu pochłaniam, w krótkim okresie czasu. -Eeetam. Jesteśmy młode. Musimy się wyszaleć na maxa. Nie mam zamiaru trzymać dłużej mojej cnotki w zamknięciu. -Ja tez. Chociaż, jak sobie pomyśle, ze mogłam ją stracić w tak nieudaczny sposób, to zbiera mi się na wymioty. -Heh.. No to nawet mnie nie kręci. Muszę w końcu upolować jakiegoś przyzwoitego samca.

Minął tydzień od pamiętnej imprezy. Dziewczyny właśnie pakowały się na wyjazd. Znalazły w Internecie ciekawą ofertę SPA w Berlinie. Postanowiły spędzić 2 tygodnie nie odmawiając sobie żadnych przyjemności, tym bardziej ze same uzbierały pieniądze na taki luksus. -Czy to naprawdę nasz pokój? Mamy własną łazienkę!- zachwycała się Laura na widok luksusu. -A jaki widoki za oknem.- dodała Sylwia patrząc przez wielką szybę osłoniętą błękitnymi firankami z logo hotelu. -Nie wiem jak ty, ale ja się tylko odświeżę i biegnę na basen.-Laura była rozpromieniona i pełna euforii na myśl o wszystkich luksusach jakie na nie czekają. Przebrana w skromne różowe bikini przepasane przezroczystym pareo, weszła do ogromnego raju. Dookoła niej widniały przeróżne baseny, brodziki, jacussi. Rożne rodzaje leżaków, wielki bar, gdzie serwowali pyszne drinki, a w oddali uroku dodawał wielki ogród botaniczny. -Istna bajka- powiedziała do siebie, kładąc się na jednym z pobliskich leżaków, który miał elektroniczna funkcje masażu. Grzała ciało w pełnym słońcu, wyciągając się leniwie. Nagle jej spokój zakłóciła zimna woda z kostkami lodu, która wylądowała na jej nogach. Młoda dziewczyna zmieszała się widząc zdezorientowanie na twarzy Laury. -Entschuldigung. Ich.. Ich.. -Ist ok. Pas mal auf nexte mal. Ok.? -Ja.- odparła wysoka blondynka i dodała do siebie, nie zwracając uwagi, że ktoś to usłyszy.- Ale ze mnie sierota! Który to już raz! -Hej! Poczekaj!- krzyknęła Laura słysząc ojczysty język. Jesteś Polką?- zapytała z niedowierzaniem, ukradkiem przypatrując się jej niezwykle zgrabnej figurze. - Tak. Jeszcze raz przepraszam. -Daj spokój.- Laura uśmiechnęła się życzliwie. –Swoją drogą przydało się trochę ochłodzenia przy takim upale. Może się przysiądziesz?- spytała, zachęcająco wskazując sąsiedni leżak. -Z przyjemnością.- blondynka okazała się bardzo milą, interesującą dziewczyna. Sylwia natomiast zaczęła świętowanie od wizyty u kosmetyczki, którą zauważyła już wchodząc do hotelu. Dzień zleciał im w mgnieniu oka. Szybko poczuły na oczach zmęczenie podróżą, wiec wskoczyły do łóżek, poczym od razu zasnęły. Z samego rana, ubrane w zwiewne stroje odkrywające ciała wybrały się na długi spacer po ogrodzie botanicznym, gdzie narobiły masę barwnych zdjęć. Liczne kompozycje najprzeróżniejszych roślin, krzewów, kwiatów, drzew wywarły na dziewczynach ogromne wrażenie. Letniego klimatu dodawał prześliczny śpiew mieszkających tam ptaków. W całym SPA było tak dużo atrakcji, ze przyjaciółki nie chciały marnować ani chwili na lenistwo. Nie sposób było się tutaj nudzić. -Musimy odwiedzić ten klub.- -stwierdziła Sylwia wracając do hotelu. -Tak. Wieczorem szykuje się niezła impreza.- odparła Laura.- Tam jest ogłoszenie.- dodała wskazując palcem wielkie, metalowe drzwi z przyklejoną kolorową kartką. Jednak przed imprezowaniem postanowiły nakarmić brzuchy, w podziemnej, włoskiej, hotelowej restauracji. -Musze ci kogoś przedstawić.- zaczęła nagle Laura popijając cole z dużej, firmowej szklanki. -Poznałaś jakiegoś przystojniaka?- Sylwia podskoczyła na krześle, okazując zainteresowanie. -Niee.., ale za to pewna dziewczynę. Tez jest Polka. -O proszę. Będziemy miały do kogo gębę otworzyć. -Nie będzie trzeba nadawać ciągle po niemiecku. Wieczorem cała trójka siedziała przy okrągłym stoliku na dużej, czerwonej, skórzanej kanapie. Wnętrze dyskoteki urządzone było na stary styl. W ścianach wmontowane były małe, staroświeckie lampy. Pomieszczenie nadawało bardzo charyzmatyczny klimat. Na środku sali znajdował się bar, gdzie dookoła można było zamawiać alkohol. -No to co dziewczyny? Chyba nie będziemy tak siedzieć i czekać aż ktoś się nami zainteresuje? Chodźmy po drinki - zachęcała Wiktoria.- Laura dopijając ostatni łyk poczuła, że kreci się jej w głowie. -Ale to cholerstwo mocne. – krzyknęła Sylwii do ucha, ponieważ muzyka puszczana przez didzeja zagłuszała każde słowo. -Mocne ale jakie dobre! Idę tańczyć bo chyba wychaczyłam fajnego kolesia.- Po chwili zniknęła w tłumie. -Zdezorientowana? Wyglądasz jakbyś się zgubiła- Wiki podeszła do Laury, podając jej kolejnego, równie mocnego drinka. -Potrzebuje do kibla.- Laura długą chwilę stała oparta o zlew patrząc się rozmytym wzrokiem w lustro. Czuła ze w jej żołądku dzieją się dziwne rzeczy. -Rozmazałaś się trochę, moja droga. Chodź poprawię ci makijaż. –Dziewczyna wyjęła z małej torebki chusteczkę i błyszczyk. Delikatnie otarła Laurze pot z czoła, uśmiechając się tajemniczo. Zgrabnym ruchem posmarowała jej duże, miękkie usta słodkim błyszczykiem. -Teraz wyglądasz jak człowiek.- poprawiła jej odstający kosmyk włosów i zamknęła torebkę. -Masz jeszcze siłę żeby się zabawić?- spytała entuzjastycznie, wychodząc z toalety. -Mam. Chociaż zależy co masz na myśli. -Obok jest sala z grami. Można wygrać niezłą kasę i świetnie się bawić. Spokojnie, nie tracisz kasy bo płacisz żetonami. Wszyscy goście hotelu mają ten przywilej.- spędziły na automatach ponad dwie godziny. Laura nawet nie podejrzewała ze będzie tak dobrze czuła się w towarzystwie prawie obcej dziewczyny. Późno w nocy poczuła zmęczenie. -Wracam do hotelu. Nie czuje nóg.- dziewczyny roześmiane zatrzymały się przy recepcji. Gdy Laura poprosiła o klucz od pokoju, okazało się ze ktoś wziął go godzinę temu. -Sylwia już pewnie smacznie śpi- odparła Laura wchodząc do windy. -Albo baraszkuje z jakimś pijanym Niemcem. Hehehe… Tu jest mój pokoj. Dojdziesz dalej sama?- spytała Wiki otwierając zamek od drzwi. -Trafie. To na końcu korytarza. Pokój był zamknięty a Laura nie mogła dostać się do środka. Sylwia musiała być mocno pijana, skoro nie słyszała pukania. Laurze pozostało tylko przenocować u Wiktorii. Otworzyła jej ubrana w krótką, prawie przezroczystą koszulę nocną, w której mocno odznaczały się duże piersi, przyciągające wzrok. -Przygarniesz mnie?- spytała potulnym głosem. -Oczywiście moja bezdomna biedaczko.. –zaśmiała się głośno. –Mój pokój w prawdzie jest jednoosobowy, a łóżko dość małe, ale jak się przytulimy to będzie dobrze. -zażartowała.- Dam Ci koszulkę i spodenki- Laura nie zwracając uwagi na obserwująca ja koleżankę, zdjęła ubrania i włożyła z trudem obcisłą koszulkę i szorty. Wiki patrzyła na jej ciało z wielkim podziwem. -Chodź tu moja mała pijana dziewczynko.- zawołała, odkrywając kołdrę zachęcającym gestem. Przytuliła się do niej, a Laura nie do końca świadoma swoich czynów odwzajemniła czuły dotyk, co sprawiało jej przyjemność. Gdy następnego dnia otworzyła oczy i zauważyła śpiąca tuz obok koleżankę, zmieszała się nieco. Zerwała się z łóżka, widząc swoje ubrania łącznie z bielizna porozrzucane na podłodze. W głowie automatycznie pojawiło się pełno krępujących ją pytań. -Co taka przestraszona? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczyła.- śmiała się Wiktoria, poprawiając sobie poduszkę. -Nie wiem czy jest się z czego śmiać. Co ja tu robie? I czemu moje ciuchy leżą na podłodze?- dalej nic nie rozumiała. Najwyraźniej ilość wypitego przez nią alkoholu spowodowała luki w pamięci. Szybko przywołała się do porządku, zostawiając uchylone drzwi od łazienki aby usłyszeć opowieść Wiki odnośnie wydarzeń z ubiegłej nocy. - … wiec cie przygarnęłam. To wszystko.- śmiała się widząc bezradna minę koleżanki. -Właśnie! Sylwia! Musze sprawdzić co z nią.- Ocknęła się, zmierzając do drzwi.-Do zobaczenia później! -rzuciła na obchodne i wyszła. -Co się z tobą w nocy działo? Od momentu jak się rozstałyśmy przy barze ani razu cie nie widziałam, a w nocy dobijałam się do drzwi i prawie pobudziłam sąsiednich gości! - Spokojnie. Jak widać żyję i nic mi nie jest. Poznałam fajnego chłopaka i z nim bawiłam się całą imprezę. Nawet nie byłam pijana. Jest świetny. -A dlaczego nie otwierałaś drzwi? Jak to się skończyło? -Masz na myśli sex? Nie.. nic takiego nie było. Tylko raz się całowaliśmy. Po prostu fajnie tańczył a na koniec odprowadził mnie pod same drzwi. Byłam tak zmęczona ze nie pamiętam kiedy zasnęłam. Przepraszam ze przeze mnie musiałaś.. a właściwie.. gdzie spałaś? - A.. szkoda gadać. Jestem padnięta. Biorę prysznic i idę spać. Przenocowałam u Wiki. Sylwia czuła się całkiem nieźle, a mocno święcące słońce zachęciło ja do wyjścia na basen. Rozejrzała się dookoła, szukając Thomasa, lecz nigdzie do nie było. Zrobiła parę okrążeń wzdłuż największego basenu, poczym ułożyła się wygodnie na leżaku i korzystała z ładnej pogody. -Hej. Tu jesteś. -zawołała wesoło Wiktoria zajmując sąsiedni leżak. -Taaak…Musze się trochę opalić. Takie ładne słońce świeci, że aż szkoda nie skorzystać. -Fakt, tez musze nabrać trochę koloru. A Laura? Nie ma ochoty na słońce? -Odsypia. Nie wiem co robiła w nocy bo nie chciała mówić, ale tylko przyłożyła twarz do poduszki i usnęła. -Godzinę później opalona, wręcz spalona Sylwia szła hotelowym korytarzem jęcząc z bólu. Wpadła na chłopaka, którego szukała od rana. -Tu jesteś moja tancerko.- objął ja delikatnie Thomas. -Tak.. nie mogę się ruszać. Uważaj.. za mocno się opaliłam. -Chodź do mnie. Mam w pokoju świetny balsam. Nasmaruje cię i ból się złagodzi. -Nie chce. Poradzę sobie. - Co się stało? - Szukałam cie dziś. -Musiałem załatwić cos na mieście. Przepraszam, ale nie bądź zła. To jak? Idziesz ze mną?- zapytał jeszcze raz zachęcająco. - Nie mam wyjścia. Za bardzo boli.- weszła do środka dużego apartamentu i ku jej zdziwieniu pokój był świeży i czysty. Chłopak zrobił na niej duże wrażenie. Nie doszukała się porozrzucanych ciuchów. Łóżko było pościelone. Usiadła na nim wygodnie, krzywiąc się z bólu. -Jeśli możesz, połóż się na brzuchu. -Masz bardzo zadbany pokój. Sam dbasz, czy masz od tego gosposie? -Hehe… mama nauczyła mnie dbać o czystość. Taki już jestem. Lubię jak jest czysto. -Masz u mnie dużego plusa.- Chłopak wycisnął na dłoń biały, kokosowy krem i delikatnie rozsmarował go na opalonych plecach dziewczyny. Wymasował jej kark, wykorzystując swoje zdolności. -A gdzie się nauczyłeś robić taki cudowny masaż?- była tak zrelaksowana, że z trudem wypowiedziała pytanie. -Dorabiam tu jako masażysta, Tylko w sezonie, ale zarobki starczają na wydatki przez cały rok. -Teraz wszystko jasne. W takim razie lepiej trafić nie mogłam. -Chciała cos jeszcze dodać, ale zamarła czując na szyi dotyk jego ciepłych, miękkich ust. -Co ty robisz?- spytała odwracając się do niego twarzą, zapominając o rozwiązanym staniku od stroju. -Chyba nie potrafię się tobie oprzeć. Strasznie mnie pociągasz. -To chyba jednak będziesz musiał. Przyszłam tu żebyś nasmarował mi plecy. Teraz już pójdę. Cześć. -Poczekaj! Nie chciałem cię urazić. Sylwia…- dziewczyna jednak nie chciała tego słuchać, zamknęła mu drzwi przed nosem i ruszyła do swojego pokoju. Dni w cudownym SPA mijały tak szybko, jak przewijana taśma w magnetofonie. Ciężko wytłumaczyć co działo się w sercu Laury. Czuła, ze przyjaciółce nie powinna wchodzić w drogę, jednak pocieszała ją, po tym jak zawiodła się na Thomasie. Za to Wiktoria z każdą chwilą lgnęła do niej coraz bardziej okazując swoja serdeczność. Na jej widok serce zaczynało bić szybciej. Zdezorientowana tymi myślami zamknęła się w saunie. Ułożyła się wygodnie na drewnianych deskach pokrytych miękkim białym materacem. Nie przewidywała nikogo innego, ponieważ większość mieszkańców hotelu korzystało ze słońca, więc rozebrała się do naga. Czuła miłe dreszcze przeszywające cale ciało z którego parowało mnóstwo potu. Przymknęła na chwile oczy, próbując skoncentrować myśli na Wiktorii i rozszyfrować jej zamiary, lecz właśnie ona zakłóciła jej spokój, pukając do wielkiej szyby. Chwilę później pojawiła się w środku, ubrana w skąpe bikini. -Mogę się przyłączyć? Chyba telepatia mnie tu przyciągnęła- zaśmiała się, rzucając na jedno z łóżek hotelowy ręcznik. -Mmożesz…- poczuła się troszkę niekomfortowo. -Nie krepuj się. W saunie nagie ciało to norma. Tez nie zamierzam siedzieć w stroju. -śmiejąc się rozwiązała sznurek od stanika. -Po prostu nigdy ikt nie widział mnie w całej okazałości Nie jestem przyzwyczajona. -Czas to zmienić. -odparła Wiki tajemniczym tonem. Laura nie do końca rozumiała jej słowa, lecz wolała nie drążyć tematu. Czuła się jeszcze bardziej niezręcznie. -To ja się położę po drugiej stronie żeby nie patrzeć na Twoje niczego sobie ciało.- Laura po raz kolejny poczuła to dziwne szybsze bicie serca, a przez ciało przeszedł ją dreszcz, aż się wzdrygnęła. -Czy to możliwe, Wiktoria mogłaby mi się podobać?- w jej głowie coraz częściej pojawiało się to pytanie. Nagle złapał ja silny kaszel. -Chyba mi już starczy. Duszno mi.- rzuciła nerwowo ubierając strój. Szybko opuściła saunę nie patrząc na koleżankę. Thomas przez wiele dni próbował porozmawiać z Sylwią, ta jednak nie miała na to najmniejszej ochoty. Pewnej słonecznej soboty udało mu się to, gdy wpadli na siebie przypadkiem w windzie. -Sylwia.. błagam cię, porozmawiaj ze mną. Nie wypuszczę cię z tąd dopóki tego nie zrobisz. -Czego ode mnie chcesz? Czekaj.. przecież już pokazałeś po co cała ta nasza znajomość.. Chciałeś mnie tylko przelecieć i zostawić bez zobowiązań. Ty mieszkasz tu ja w Polsce.. Gdybyśmy wpadli nie miał bys kłopotu, nie? -O czym ty mówisz? Znamy się krótko, masz prawo być urażona i mi nie ufać, ale daj mi szansę. Ja po prostu szaleję na twoim punkcie. Jesteś śliczną, mądrą i bardzo ciekawą osobą i to co zrobiłem.. to był impuls.. Po prostu cholernie mi się podobasz.. -I dlatego koniecznie musisz mnie mieć, tak? -Nie.. wiem, że to tak wygląda, ale.. -To dobrze, że wiesz. Nie mam ci już nic do powiedzenia. Mogę dać ci szansę, ale po co? Za dwa dni wyjeżdżam, wiec co mi szkodzi wybaczyć? Ok.. i tak już cię więcej nie zobaczę. Trzymaj się.- odparła sucho i wyszła z windy. To były najgorsze dni z całego pobytu w Berlinie. Snuła się po hotelu bez celu, unikała miejsc gdzie mogłaby spotkać Thoma, jednak w głębi serca bardzo chciała znaleźć się w jego ramionach. . W tym czasie Laura zmagała się z wewnętrznymi pragnieniami, które nie zgadzały się z moralnością całej jej rodziny. Postanowiła porozmawiać z Wiktorią otwarcie, aby wiedzieć na czym stoi. Niestety nigdzie jej nie było. Dokładnie przebadała wzrokiem baseny i sauny. Tam bywała najczęściej. Pozostał tylko pokój. Skierowała się do windy, gdy zza rogu wyszła Wiktoria z siatkami zakupów. Gdy ją zauważyła, było już za późno. Drzwi od windy się zamknęły i ruszyła w górę. -Cholera!- Zaklęła. Wysiadła na piętrze, gdzie znajdował się pokój 234. Usiadła na fotelu w holu i postanowiła poczekać układając w głowie słowa, lecz nic sensownego nie wymyśliła. Targały nią mieszane uczucia. Dawno nie czuła takiego stresu. Z minuty na minutę coraz bardziej się niecierpliwiła. -Czekasz na mnie?- uśmiechnięta Wiki sięgnęła po klucz od drzwi. Weszły do środka. -Cos się stało? Masz taką poważną minę. -Chciałam pogadać.- zaczęła. -Kupiłam parę fajnych bluzek. Przymierz ta. Tu masz od tego pasek.- Laura podeszła do niej, złapała za rękę i pociągnęła na kanapę. -Usiądź na chwile. To dla mnie ważna sprawa. -W takim razie słucham. -Było miedzy nami parę sytuacji, gdzie miałam wrażenie jakbyś.. hm.. jak to powiedzieć. -W których pokazałam, ze mi się podobasz? -Właśnie. -Rozumiem twoje zakłopotanie. Przepraszam, jeśli cie jakkolwiek uraziłam. -Nie uraziłaś. Ale musisz powiedzieć mi wprost.. jesteś lesbijką? -Jeśli zaprzeczę to mi nie uwierzysz, jeśli potwierdzę zrazisz się do mnie i zaczniesz unikać. -Oczekuje szczerej odpowiedzi. -Tak. Jestem. Przyznaje… i przyznaje ze jesteś osobą, która od razu przykuła moją uwagę. -Nie wiem co mam powiedzieć.. Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji.. -Do niczego cie nie zmuszę.. ale zaufaj mi ze warto spróbować. Niczego nie tracisz.. – wyciągnęła dłoń żeby pogłaskać dziewczynę po twarzy. -Nie, proszę. Nie kuś. Nie powinnam się w to mieszać. -Laura czuła jak wali jej serce. Wiktoria sprawiła, że w głosie dziewczyny , która jeszcze do niedawna flirtowała z chłopakami, teraz pojawił się mętlik, pełno pokus i wątpliwości. Jej pragnienia walczyły z wpajaną od zawsze moralnością. -Nie bój się. To twoje życie i masz prawo decydować. Chcesz tego? -Ale..-Laura coraz bardziej miękła, pod wpływem nacisku blondyny. Wiktoria nie dała za wygraną. Uwodziła Laurę całując ja po szyi. Sam zapach jej perfum był już tak pociągający, ze szalały wszystkie zmysły. Urok osobisty okazał się silniejszy. Laura uwolniła się od wszelkich myśli, zasad. Robiła to, co podpowiadało jej serce. Spędziły upojne chwile, ciesząc się sobą. -Tak źle było?- Wiktoria z rozmarzonym wzrokiem wpatrywała się w leżąca obok nagą dziewczynę. -Przyszłam tu żeby powiedzieć ci że trzeba z tym skończyć a tymczasem wylądowałam z tobą w łóżku. Zawsze intrygowało mnie jak to jest spać z dziewczyna, ale nigdy nie spodziewałabym się że doświadczę tego na własnej skórze. -Żałujesz? -Nie, i to mnie szokuje..- Nadeszła niestety chwila gdzie trzeba było spakować torby i przygotować się do wyjazdu. -Wszystko masz spakowane? -spytała Laura układając torby pod ścianą. -Tak .-odparła Sylwia zmarnowanym głosem. -Cos się stało? -Ech.. wiele rzeczy się działo, ale najbardziej boli mnie to w jaki sposób pożegnałam się z Thomasem.. Będę strasznie tęsknić. -Masz jeszcze czas, żeby to naprawić Chociaż te ostatnie chwile.- odparła unikając wzroku przyjaciółki -Nie chce pogarszać sytuacji, i tak jest mi ciężko. Teraz staram się zapomnieć.- Laura nie potrafiła wyjechać bez pożegnania. -Dlaczego płaczesz? Proszę cię, nie płacz. – Laura na widok zapłakanej Wiktorii przytuliła się do niej mocno. -Nie potrafię.. -Obiecaj ze będziemy w stałym kontakcie.. Nie zgub kartki z moim adresem i mailem. Będę tęsknić. – powiedziała, pocałowała na pożegnanie i wyszła -Poczekaj! To dla Ciebie.- Wiktoria dała jej małą, kolorową ramkę ze zdjęciem, które zrobiły w noc szaleństw w maszynie fotograficznej.

Przyjaciółki odbyły podroż w milczeniu. Obie bały się poruszyć temat dotyczący skrywanych tajemnic. Sytuacje, w których się znalazły były trudne i musiały same sobie z tym poradzić. -Sylwia chcesz czy nie, musimy porozmawiać o tym co się tam działo. Jesteś moją przyjaciółką i jedyną osobą, która mnie zrozumie nie żądając wyjaśnień. -Zawsze możesz na mnie liczyć. Gdy tylko będziesz gotowa, przyjdź z tym do mnie. zamieniły dwa zdania wychodząc już z lotniska, poczym na siłę udawały dobry humor przed rodziną, którą wypatrzyły z daleka. Minęło sporo czasu zanim dziewczyny zadomowiły się po tak niezwyklej podróży. -Cześć Halinko. Masz dziś chwile? Chciałabym z tobą porozmawiać. -Sylwii matka wyczuła, że dzieje się coś złego z jej córką i postanowiła to omówić. Tak.. tak koniecznie. Widzę, że nie tylko ja mam jakieś dziwne wrażenie, że coś się stało, o czym nasze córki nie chcą nam powiedzieć. -I znowu ta sama szara rzeczywistość. Laura chodziła przygnębiona. Próbowała przejrzeć książki i materiały na studia, które niebawem miała zaczynać, jednak nie potrafiła się skupić na nauce. W głowie krążyły jej wspomnienia związane z Wiktoria. Nerwowo wyczekiwała jakiejś wiadomości, telefonu, znaku ze nie zapomniała. Wiele razy próbowała się do niej dodzwonić lecz daremnie.. Wysłała wiele maili i na żaden nie otrzymała odpowiedzi.

„Sylwia, przyjedz do mnie jak najszybciej. Nie wytrzymam dłużej, bijąc się sama z tym wszystkim… Jest mi strasznie źle..”- z trudem przyszło Laurze napisanie tego smsa, jednak czuła, że dłużej zwlekać już nie może. Dziewczyna gdy tylko odczytała wiadomość, wsiadła w tramwaj i kwadrans później siedziała już w pokoju przyjaciółki. -Przestraszyłaś mnie.. Powiesz mi w końcu co się stało?- Sylwia czuła niesamowity ból brzucha i silne mdłości, przez co była strasznie blada. . Źle się czujesz? Chcesz wody? Jesteś strasznie blada. .-Laura zaniepokoiła się stanem zdrowia przyjaciółki. -Bo ostatnio prawie nic nie jadam i nie sypiam. Thomas wydzwania do mnie po parę razy dziennie, ale nie mam odwagi, żeby z nim porozmawiać. Boję się, że wszystko do mnie wróci. I tak nie jest mi łatwo. -Czemu jesteś taka uparta? Skoro dzwoni do ciebie aż z Niemiec, to znaczy, że mu zależy. Nie robiłby tego bez powodu. Będziesz tego żałowała.

-Być może. Powiedz mi lepiej czemu tak pilnie mnie wezwałaś.. -Ja? Yh.. nie wiem która z tych sytuacji jest gorsza.. -Tzn.? Zaczynam się bać.. - Nie chciałabym żebyś później zmieniła o mnie zdanie lub się zraziła. -Nie osadzam cię, przecież wiesz...nie ja.. -To ma związek z Wiktorią.. Nie wiem jak to się stało, ale.. miała w sobie cos, co sprawiło, że zaczęła mnie pociągać.. Można tak powiedzieć, że z nią spalam.. – ze wstydu zakryła twarz poduszka. -Naprawdę? Nawet bym tego nie podejrzewała.. Czy to znaczy, że.. -Nie, nie jestem lesbijką, spokojnie. Strasznie się pogubiłam, i pewnie drugi raz bym tego nie zrobiła mimo, że było cudownie, jednak nie potrafię o niej zapomnieć.. To strasznie dziwne uczucie.. Boli mnie fakt.. ze to ona zabiegała o mnie, a teraz się nie odzywa.. Kontaktowałyśmy się przez pierwsze dwa tygodnie.. a teraz cisza.. nic. .Każdego dnia gdy nie dostaje żadnej wiadomości zaczynam świrować! -Miałabym cię potępić? Jedyne co mogę zrobić, to być zazdrosna! Strasznie chciałabym ci pomóc Skarbie, ale nie bardzo wiem jak. Thomas mnie nawiedza telefonami, a Wiktoria się nie odzywa. Można powiedzieć, że jesteśmy w podobnej sytuacji. -Ech... strasznie mi źle.- odparła Laura i przytuliła się do przyjaciółki.

Wakacje dobiegły końca. Laura rzuciła się w wir nauki, próbując zapomnieć tą jednorazową ale wyjątkową przygodę. Jednak z braku rozrywki wybrała się do Multikina, na nowo wydany film z serii „dla samotnych”. -Mogłabyś bardziej uważać? -oburzył się wysoki brunet, stojący za nią w kolejce po bilety. -Sory! Aż tak cię potłukłam? -zapytała z ironią, wyładowując na nieznajomym złość nazbieraną przez cały, ciężki dzień, jaki miała. -Co za agresywność. Nie można już nawet uwagi zwrócić. -Co za wrażliwość. – Lekceważąc chłopaka ruszyła w kierunku sali kinowej. Dwie godziny później wyszła z wielkiego, nowoczesnego budynku z kubkiem pozostałej coli. Szła oświetlonym chodnikiem wzdłuż kolorowych wystaw sklepowych. Nie wyczuła obserwującego ją obiektywu. Chłopak przypadkowo poznany w kinie nie mógł powstrzymać się od sfotografowania jej wyjątkowo fotogenicznej twarzy. Poruszona historią filmu długo nie mogła zasnąć, wiec usiadła do komputera. Załogowała się na stronie, na której parę miesięcy wcześniej dodała swój profil. Czekało na nią wiele wiadomości od internautów, głownie z komplementami. Wiele zainteresowanych chłopaków zostawiło swoje namiary, adresy maili. Jednak jej uwagę przykuła wiadomość sprzed 5 minut. „Cześć, przepraszam za incydent w kinie. Już mówię jak cię tu znalazłem. Tak się składa, że jestem administratorem strony na której jesteś zalogowana więc sama rozumiesz ze nie trudno było cie tu znaleźć, tym bardziej ze dużo czasu tu spędzam poszukując nowych twarzy. Mam do zaoferowania propozycje nie do odrzucenia, jednak o szczegółach wołałbym porozmawiać na żywo. Jeszcze raz przepraszam za nieuprzejmość i liczę na to ze się odezwiesz. Paweł. A tu mój numer. 669 242 859. Będę czekał. ” -Co za pech, że wybrałam tą stronę. Uważaj, żebyś się nie przeliczył. – odpisała ze złością, jednak po chwili zastanowienia zdała sobie sprawę, że to może być dla niej wielka szansa. Następnego ranka postanowiła zadzwonić. -Cześć. Laura z tej strony. Dzwonie w sprawie oferty jaka mi zaproponowałeś. Chciałabym jej wysłuchać. -Cześć. Bardzo się cieszę, że dzwonisz. Po tym co odpisałaś, nie spodziewałem się telefonu. -Zmieniłam zdanie. Więc? -Tak, mam ofertę do zaoferowania jednak wołałbym się spotkać. -Nie ma sprawy. Mam tylko nadzieję, że drugie wrażenie nie będzie tak samo beznadziejne jak pierwsze. -Obiecuje. – umówili się w centrum handlowym. Dziewczyna nie do końca była przekonana ze robi dobrze, jednak musiała zdać się na własną intuicje. Od długiego czasu wypisywała smsy do Sylwii, dzwoniła jednak kontakt zaczął niestety zanikać, wiec nawet nie mogła liczyć na jej pomoc. Siedziała w kawiarni i szukała wzrokiem nieznajomego chłopaka i niestety na tym pozostała. „Tak to jest zaufać obcemu kretynowi!”- powiedziała do siebie wściekła, że znowu dała się oszukać i ubierając w pośpiechu płaszcz wyszła. Niepojęta była jej złość na tego chłopaka jak i wszystkich mężczyzn których znała. Gdy wróciła do domu usunęła profil na stornie dla modelek i sięgnęła po telefon. Była tak rozgoryczona niepowodzeniami jakie ją ostatnio spotkały, że nie zastanawiając się ani chwili wybrała numer do Sylwii. Wsłuchując się w powtarzający się sygnał rosło jej zniecierpliwienie. Po piątym rozłączyła się zrezygnowana. -To bez sensu! Co za życie! Yh!! Mijały dni, pochmurne i deszczowe. Jedynym sposobem na poprawę nastroju było wyjście do ulubionego pubu Taboo. Usiadła przy barze. -Coś się stało? Masz dziś minę, że bez kija nie podchodź.- skomentował Oskar widząc zmarnowaną koleżankę. -W tym wypadku, co najmniej bez siekiery. – odparła opierając się o blat. -Mhm.. to dziś dam ci coś mocniejszego.. podsunął jej pod dłoń kolorowego drinka nalanego po brzegi wysokiej szklanki. Już po pierwszym łyku poczuła zawrót głowy. -Daj więcej kostek lodu! Cholernie mocne!- Po dłuższej chwili nie miało to już dla niej znaczenia, ile kostek lodu pływa w drinku. Nie reagowała także na zaczepki pijanych kolesi, którzy kręcili się wokół niej. -Mała tobie już wystarczy. Za chwile kończę zmianę i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych