0 RH -
Krótkie opowiadanie o pasji.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ostatni autobus dzisiejszego dnia. Wchodzę do środka cały przemoknięty od deszczu. Dobrze chociaż, że o tej godzinie jest pusto i nie ma korków. Piszę SMS-a do Krystiana, krótką wiadomość: „Nie wiem czy dzisiaj dam radę. Sorry stary, zapierdol w pracy. Zgadamy się jutro albo w piątek. Co do wyjazdu, pomysł fajny, ale chyba jednak nie w tym roku”. Podnosząc głowę widzę, że młoda blondynka siedząca obok swojego kolegi, albo chłopaka, ubranego mimo panującego na dworze chłodu w dresy, uśmiecha się patrząc na mnie. To nawet miłe, kiedy ładna dziewczyna uśmiecha się do Ciebie. Tylko, że ona uśmiechała się na widok mojego telefonu.
*
– Dawaj kurwa telefon – dresiarz blokuje mi przejście. Obok niego stoi, dalej uśmiechnięta, blondynka.
Deszcz pada coraz mocniej.
– Głuchy jesteś? Telefon.
Wysiedli za mną na przystanku obok mojego domu, śledzili mnie chwilę i kiedy wszedłem w osiedle, zaczęła się ta farsa. Normalnie oddałbym im tę przeklętą komórkę, ale mam zły dzień, ostatnio narasta we mnie coraz większa frustracja. Praca, stres, jeszcze ta cholerna przeciągająca się zima.
– Wypierdalaj – mówię najgroźniej jak potrafię.
To nieprawda, że życie przelatuje Ci przed oczami, kiedy jesteś blisko śmierci. Są to raczej migawki tych najpiękniejszych chwil. Setne sekundy przepełnione dobrymi wspomnieniami. Kiedy mnie odepchnął, pomyślałem o wyjeździe motocyklowym po Polsce, który zaproponował mi Krystian. Trzeba było się zgodzić – skarciłem siebie. Poślizgnąłem się na mokrym od deszczu chodniku i wyrżnąłem karkiem w wysoki krawężnik. Słyszałem tylko pisk dziewczyny, czułem jak jej chłopak wyjmuje mi z kieszeni spodni telefon i portfel, potem było już po wszystkim, straciłem świadomość.
*
– Dziewczyna, wiek: 19 lat, zatrzymanie akcji serca, genetyczna przypadłość, od dwóch lat czeka na przeszczep, rodzice wezwali karetkę, zaczęło się od bolesności i palpitacji, serce przestało pracować w karetce 5 minut temu.
– Wieźcie na salę, może zdarzy się cud. A tu? – pyta lekarz kolejnych ratowników, wjeżdżających wielkim łóżkiem przez drzwi SOR-u.
– Krawężnik. Idealnie po kręgosłupie. Przewrócił się czy coś. Słabo z nim. Brak dokumentów. W kurtce kluczyki z zawieszką grupy krwi 0 Rh–. Chyba motocyklista, tak sądzę.
– No, ale na motocyklu się nie wywrócił, więc po co mi to? Wieźcie na salę i to już… Czekaj, jaką grupę ma tamta dziewczyna?
Pacjenci ściśnięci w korytarzu szpitalnej izby przyjęć, znudzeni czekaniem aż ktoś obejrzy ich złamaną rękę czy krwawiącą głowę wracają do ślepego wgapiania się w telewizor, kiedy dwa łóżka wjeżdżają w głąb szpitala.
*
Jest wiosna i w końcu mogę wyrwać się z domu. Nie przeszkadza mi już nawet szpecąca blizna pomiędzy piersiami, zdążyłam się przyzwyczaić leżąc uziemiona najpierw na szpitalnym, a potem na swoim własnym łóżku. Rodzice w końcu pozwolili mi wyjść, wiem, wiem, troszczą się o mnie, ale nie potrafię wysiedzieć już dłużej w domu, tym bardziej, kiedy nawiedzają mnie te pojebane koszmary. Od czasu przeszczepu nie przespałam ani jednej nocy. Ciągle to samo deszcz… jakieś zamieszanie… strach…. Podskakuję przestraszona, wyrwana z własnego świata, kiedy obok mnie przejeżdża z rykiem wielki, czarny motocykl. Moje… a raczej jego serce zaczyna bić coraz szybciej. Przez chwilę panikuję i chcę wracać do domu, do rodziców, ale po chwili całe ciało przeszywa coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie czułam. Nagle czuję się szczęśliwa i wolna.
*
– Oszalałaś do reszty! Nie. W ogóle nie ma mowy. Powiedz jej coś, nie patrz tak!
Jest lato. Siedzę w dużym pokoju i wysłuchuję krzyków swojej matki. Ojciec siedzi, jakoś dziwnie milcząc i patrzy na mnie podejrzliwie. Nie dziwię się, że matka tak zareagowała. Jeszcze parę miesięcy temu byłam cichą, przestraszoną dziewczynką, ulubienicą rodziców, grzeczną Kasią, z wadą serca, która w każdej chwili mogła mnie uśmiercić. Teraz coś się zmieniło… Sama widzę tę zmianę. Ubieram się zupełnie inaczej; „wyzywająco” jak to określa moja mama. Maluję się, a kiedyś nigdy tego nie robiłam,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MTuora
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…