Wróć do katalogu

AbRaKadAbRa

...

bomba, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak przetłumaczyć sobie coś? Boję się podjąć wyzwanie i odpowiadać na ocenę. Ale zbierając wszystkie „za” i „przeciw”, tłumaczy się wolno. Bywa, że takie długie, trudne konwersacje ścienne, tzn. pogaduszki z głuchością ściany są najbardziej owocne z wszystkich możliwości rozmowy. Są jakieś bardziej personalne, skierowane prosto w człowieka, jak echo i takie dziwnie ostre i surowe jak mury. Tłumaczy się sobie na wiele sposobów. Jednym z nich jest codzienne szeptanie sobie „abrakadabra” rano, w południe i przed snem. Aż kiedyś dochodzimy w życiu do tego kulminacyjnego momentu, gdzie „abrakadabra” zaczyna tłumaczyć wszystko. – Co dzisiaj robiłaś? – „Abrakadabra”. – Dobrze się czujesz? – „Abrakadabra” – Jesteś szczęśliwa? – „Abrakadabra”. Magia, czuję ją. Magia, pył złocisty zawieszony w powietrzu. Czary mary, hokuspokus, buhahaha, tra la la. Mówię językiem ludzkim. Wszystko jest jasne, wszystko jest jasne, oczywistość mnie normalnością przebija. Twarz mi wykrzywia grymas tej światłości, która spływa, spływa i … tłumaczę, przekładam sobie i, i, i… nic nie rozumiem. Ten grymas jest niczym prezentersko-lokalny uśmiech, przyklejony fabrycznie, przeklęty dośmiertnie. Światłość nie jest jasna. Pluję „abrakadabra” i się krztuszę, płaczę i sobie tłumacze. Tra la la… Żyję na prochach. Tu niebieska mała ironia do buzi, następna tabletka cyniczna i popijam depresją. „Abrakadabra” to dwusłowna modlitwa, która czasem znaczy autodestrukcja. A ja się powtarzam, stwarzam, kręcę światłem i chcę to przetłumaczyć inaczej, odwrócić znaczenie na strukcję. Jestem lekoholem, wyciszam strefę. Zamykam się w ciszy, zasypiam. Tłumaczę we śnie. Tutaj czary są namacalne i napływa mi do kończyn nieświadoma władza. Mówię do siebie. Odprawiam egzorcyzmy, 60 abkaradabrasiek, toż to cuda zamknięte w woreczku foliowym. Czasem pudełeczko się otwiera i wysypuje się z woreczka czysta biel. Dawną dziurę po moim urodzeniu wypełnia spokój. Leje

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych