Wróć do katalogu

Anioł na oddziale furiatów, część 2.

Ciąg dalszy..

jak_deszcz, opublikowano , 4 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mijały dni. Majewski zapoznawał się z pacjentami, z zasadami panującymi na oddziale. Trochę odstawał od innych. Mówił niewiele, przyglądał się wszystkim, z jakimś dziwnym smutkiem i powagą. Już pierwszego dnia, zauważyłem z jaką łatwością nawiązuje kontakty. Nie był pewny siebie, był zafascynowany ludźmi, obcowanie z nimi, było dla niego czymś niezwykłym. Przyglądałem mu się, kiedy po śniadaniu witał się z każdym, bez wyjątku. Podał rękę cfaniakowatemu, pyskatemu Narutowiczowi, uścisnął dłoń zamkniętemu w sobie Zielińskiemu, przywitał się nawet z Roślinnością naszego odziału, z ludźmi będącymi już tylko zlepkiem tkanek, zdolnym jedynie do przeżuwania, trawienia i wydalania. Nawet stary Kukłacz okazał się dla Majewskiego postacią na tyle ciekawą, by spędzić z nim całe przedpołudnie, na oglądaniu pożółkłych zdjęć z wojska, które pamiętały pewnie czasy drugiej wojny światowej. Gdybym tylko potrafił skupić się na Michale Majewskim, rozszyfrowałbym go już dawno. Moje myśli krążyły jednak nieustannie wokół jego małej księżniczki, jego perły, jego nadziei. To właśnie Zosia sprawiała, że Majewski nie poddawał się, to dzięki niej, ani mi, ani Rudej, ani żadnej innej pielęgniarce nie udało się posiąść nowego pacjenta. Nie mogłem doczekać się wtorku, a jednocześnie bałem się go. Nie miało to jednak różnicy, czas upływał nieubłaganie, mimowolnie odliczałem godziny do powrotu Zosi. Byłem pewien że wróci tu, kiedy tylko będzie mogła. Zbyt mocno kochała swojego Michała, by nie wykorzystać każdej okazji do spotkania z nim, szczególnie, że każde spotkanie mogło być tym ostatnim, choć zapewne Zosia jeszcze o tym nie wiedziała. I w końcu. Nadszedł Wielki Dzień, Wtorek. Postanowiłem usiąść na kanapie, przed swoim gabinetem. Tym razem zapragnąłem być bliżej, marzyłem by poczuć jej zapach, może nawet zostać zaszczyconym, przez zagubiony kosmyk włosów Zosieńki. Czekałem. I Majewski czekał także.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych