ARTEFAKT
Pierwszy tekst ze zbioru inspirowanego stylitycznie AWANTURAMI ARABSKIMI K.Makuszyńskiego.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ARTEFAKT.
1. Jak niezliczone są ziarna piasku na pustyni tak nieskończony jest spokój mędrca, który poznał przeszłość i przyszłość i zrozumiał marność spraw doczesnych. Z taką właśnie pogodą ducha siedział pod baldachimem na skraju pustyni Ibrahim Ibn-Tarak , pijąc kawę, chłonąc woń pieczonej baraniny i podziwiając niezwykłe piękno dzieł Allacha. I tak się stało, że jego rozmyślania przerwał mu przybysz, którego pojazd z gwizdem rozklekotanego silnika zatrzymał się opodal. Nowo przybyły, jako człek bywały i dobrze wychowany skłonił się nisko i rzekł w te słowa: - Ja Hassan Ibn-Arszak pozdrawiam cię Ibrahimie i życzę ci tylu lat życia w zdrowiu i pomyślności ile jest gwiazd jest na niebieskim firmamencie. Niech Allach pomnoży twoje bogactwa i twoje żony … - Cóż ci złego uczyniłem Hassanie, że tak mi źle życzysz? – odezwał się rozeźlony Ibrahim. - Hę ? - Mam tylko pięć żon a i tak uciekam od nich przy każdej okazji. Większej ich ilości mógłby mi życzyć jedynie człek zły i okrutny. Czego chcesz Hassanie , którego Allach uczynił oszustem i kupcem na dodatek? - Przybyłem aby sprzedać ci niezwykły artefakt , który uczyni cię człowiekiem bogatym i szczęśliwym. Jak zapewne wiesz w mądrości swojej po bitwie pod Koms wiele urządzeń nieznanych cywilizacji pozostało w przestrzeni i mądrzy ludzie …. - I namnożyło się oszustów , którzy sprzedają naiwnym nic nie warty złom. Pokaż to urządzenie. Na te słowa Hassan wypakował przyrząd wielkości ludzkiej głowy z którego wystawały rozmaite rurki i przewody. Na powierzchni widniały nieznane im obu symbole. - Sam wygląd tego artefaktu świadczy…. - A do czego to służy? Stropił się na te słowa Hassan i zamyślił głęboko. - Nie wiem – odparł w końcu z bezradnością w głosie. - Co tedy chcesz mi sprzedać? – roześmiał się Ibrahim. - Sam wygląd…. - Już to mówiłeś. Nie potrafię ocenić wartości nie znając przeznaczenia. Udajmy się zatem do biura kalifa, gdzie mają wiele przyrządów i coś nam o tym powiedzą. I tak też uczynili. Atoli kalif przyjął ich gniewnie i rzekł: - O nieszczęśni! Czy nie wiecie, że marnując po próżnicy czas kalifa możecie zostać ukarani? Czas kalifa jest poświęcony sprawom państwa a wasze …. - Nasze oczy przyszły podziwiać mądrość sułtana , który mianował kalifem człeka tak roztropnego jak ty – rzekł sprytny Ibrahim – Wiemy że sprawy państwa odbierają ci apetyt i sen i czynią człowiekiem roztargnionym, czego dowodem jest ta złota moneta , która ci wypadła i z pewnością należy do ciebie. To rzekłszy podał kalifowi złoty pieniądz. - Rzeczywiście moja – odparł kalif już nieco łagodniej – ale sprawy państwa…. - Twoje roztargnienie , czego dowodem jest leżąca tu druga złota moneta , sprawiło iż zapomniałeś iż sułtan przykazał ci pomagać wiernym. - Rzeczywiście – westchnął kalif przyjmując drugą złotą monetę– tedy wejdźcie i pokażcie z czym przybyliście. Biuro kalifa pełne było urządzeń rozmaitych i sług roztropnych, którzy je obsługiwali. Kalif szybko wydał stosowne rozkazy poczym rozsiedli się wygodnie pijąc kawę i zagryzając daktylami. Milczeli przy tym albowiem sam kalif milczał a nie wypadało odzywać się przed nim. Tak zeszło im całe popołudnie i pełną mądrości kontemplację przerywali im tylko słudzy kalifa donoszący im kawę, daktyle i różne bakalie. Za ich plecami krzątali się ludzie, którzy podłączali artefakt Hassana do rozmaitych urządzeń i tylko dobiegające od czasu do czasu westchnienia świadczyły o daremności ich wysiłków. Wtem ciszę przerwał przeraźliwy skrzek – kalif aż podskoczył na swoich poduszkach a Hassan aż pozieleniał. Tylko Ibrahim zachował niezmącony spokój. Chwilę potem skrzek przeszedł w świergot a następnie rozległ się melodyjny głos: {i}- Co za idiota podłączył odwrotnie interfejs? O , tak lepiej. Gdzie jestem?{/i} - Jesteś przed obliczem dostojnego kalifa – powiedział jeden ze sług, {i}- Kalifa ? To pojęcie historyczne. Mam je też w bazie danych literackich.{/i} - Co to znaczy ? – zapytał kalif podniesionym głosem. I począł patrzeć uważne na Hassana i Ibrahima ciężko dysząc i odruchowo łapiąc za jatagan. Tymczasem artefakt ponownie zapytał: {i}- Jak się tu znalazłem?{/i} - Kupiłem cię od wędrowca, który znalazł cię w kosmosie, po bitwie pod Koms… - wyrwał się Hassan głosem zdradzającym coraz większy niepokój. {i}- Teraz rozumiem , a wy jesteście barbarzyńcy … {/i} - Milcz – krzyknął kalif – szejtan cię przysłał przed nasze oblicze. Azali wierzysz w Allacha i znasz nauki proroków? {i}- Nie, te pojęcia są mi nieznane{/i} – odparł artefakt – {i} ale umiem liczyć i zapamiętywać informacje.{/i} - Rachować? … – powiedział kalif zamyśliwszy się głęboko – i my mamy maszyny , co potrafią rachować…. {i}- I poznać po głosie kto mówi prawdę a kto kłamie?{/i} – zapytał artefakt. - Tylko Allach potrafi … co rzekłeś? – zapytał kalif pełnym zdumienia głosem. {i}- Potrafię po tonie głosu rozpoznać czy ktoś mówi prawdę czy kłamie{/i} – rzekł artefakt. - Ile chcesz za to urządzenie Hassanie – zapytał po chwili kalif podnieconym głosem człowieka, który podjął stanowczą decyzję. Twarz Hassana rozjaśnił radosny uśmiech człeka szczęśliwego i ufnego w siłę swojego rozumu. Podparł się pod boki i odezwał w te słowa : - Zapłaciłem za to cudowne urządzenie dwieście sztuk złota i …… {i}- Kłamie !{/i} – przerwał mu artefakt. Zapadła cisza. - Co? Śmiesz okłamywać kalifa ? – zachichotał kalif po dłuższej chwili. Twarz Hassana stała się blada a potem żółta z wyraźnym jednak odcieniem zieleni. - Chciałem powiedzieć , że to cudowne urządzenie warte jest dwieście sztuk złota ale zapłaciłem za nie czterdzieści…. {i}- Znowu kłamie.{/i} - Zapłaciłem pojazdem wartym czterdzieści – Hassan zaczął obficie oblewać się potem – ale to urządzenie warte jest dwieście sztuk złota i pragnę ci go podarować kalifie. Za darmo. {i}- W połowie kłamał a w połowie mówił prawdę{/i} – rzekł artefakt. - Sam to wiem – stwierdził kalif z dumą w głosie – a tobie daruję kłamstwo tylko szybko stąd odejdź. Kiedy wyszli na zewnątrz stali przez chwilę w milczeniu jako ludzie którzy w muszą w rozumie swoim przetrawić całą przygodę. W końcu Hassan odezwał się pełnym rozpaczy głosem w te słowa: - Zły duch chyba skierował moje kroki do ciebie Ibrahimie. Taki zarobek straciłem. - Ale zachowałeś głowę. Ja straciłem czas i dwie sztuki złota ale nie narzekam. Ale nie frasuj się Hassanie. Mój rozum mi mówi, że to kalif zrobił zły interes. I tak rozstali się.
2. I upłynął jakiś czas a kalif uzyskał sławę człowieka sprawiedliwego i umiejącego szybko odróżnić prawdę od fałszu. Jako człek sprytny i obrotny przyjmował interesantów sam a rozeznanie ich zostawiał artefaktowi , który mówił do niego przez małą słuchawkę. Jak każdy roztropny postępek tak i ten nie pozostał bez nagrody. Kiedy sława jego mądrych osądów rozniosła się i podatki zaczęły spływać w niezwykłej wysokości zwrócił na niego swoją swą łaskawą uwagę sam sułtan. Sułtan zaś niezwykłego będąc rozumu nie bardzo w duchu swoim mógł uwierzyć , że nagle ludzie z czystej miłości do niego zaczęli uczciwie płacić podatki. Jako jednak że znał nauki Al-Raszida postanowił sprawdzić to sam. I tak się stało , że w domu kalifa najpierw pojawili się strażnicy i potem kalif ujrzał oblicze samego sułtana. Padł wraz ze sługami na twarz przed dostojną osobą i strach ogarnął jego duszę. A przez głowę jego zaczęły przebiegać wszystkie złe uczynki jakie popełnił, gdyż samo dostojeństwo osoby sułtana skłania ludzi do rachunków sumienia. - Wstań kalifie – rzekł sułtan – a ja przybyłem aby osobą swoją doświadczyć twojej mądrości. Rzeknij mi tedy, skąd tak nagle podatki takiej uległy poprawie. Słowa te choć łaskawe w niczym nie umniejszyły strachu kalifa. Miarkując jednak , że mówiąc prawdę może wzbudzić ku sobie większe łaski sułtana powiedział: - Dostojny sułtanie, wierni miłują cię bez granic
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ramzes
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…