Wróć do katalogu

bajka dla Asi

Bajka, którą napisałem dla mojej znajomej.

lucek, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dawno, dawno temu, w czasach, kiedy krasnoludy wykuwały stal w swoich kuźniach pod Kopcem Kraka a gnomie wynalazki można było jeszcze kupić na kilku straganach w krakowskich Sukiennicach w najlepszym z miast żyła sobie mała dziewczynka. Nie była najmniejszą dziewczynką, jaką można by było znaleźć wtedy w mieście rządzonym przez dobrego Smoka Wawelskiego. Ale nie należała też i do tych największych. Prawdę rzekłszy, była to zwykła dziewczynka, ale Opowieść ma swoje Prawa i musimy nazywać ją małą. Dziewczynka nazwyała się Rozalia i żyła spokojnie w małym, krytym czerwoną dachówką domku. Mieszkała tam ze swoimi rodzicami i miłym pieskiem, o wdzięcznym imieniu Og. Pewnego dnia mama szepnęła Rozalii na ucho wielką nowinę. Smok Wawelski, burmistrz miasta i władca okolicznych ziem postanowił, że z okazji urodzin jego syna, Drahana Żmija, odbędzie się na krakowskich Błoniach wielki festyn. Postrzyżyny smoczego księcia miały być okazją do hucznej zabawy, występów cyrkowców i kuglarzy, wielkiej uczty a nade wszystko pokazu sztucznych ognii, przygotowanego przez krasnoludzkich saperów. Mama zabroniła Rozalii wychodzić z domu- przecież w mieście nagle zjawiło się tak wielu obcych. Mama Rozalii wiedziała, że bandy Cyganów, pozostające na usługach Żelaznej Baby, okrutnej czarownicy, mieszkającej w podkrakowskich lasach nie przepuszczą tej okazji i będą chciały porwać kilkoro dzieci na obiad dla wstrętnej Staruchy! Kiedy tylko rodzice dziewczynki wyszli z domu, mała Rozalia natychmiast ubrała się i wymknęła tylnymi drzwiami. Zabrała ze sobą dwa precle- żeby miała co jeść po drodze i miłego pieska Oga bo przecież z nim nie groziło jej nic złego, a nie wolno jej przeciez było przegapić wszystkich tych cudów, o których mówiła jej mama. Mijała małe, krzywe domki i szybkim krokiem zmierzała wprost na rynek! Kiedy tak szła, drogę zastąpiła jej zasuszona, pomarszczona jak ulęgałka, staruszka. Wyglądała na bardzo głodną, więc dziewczynka wcisnęła jej w rękę jednego obwarzanka i pobiegła dalej. Krakowski Rynek zapełniony był po brzegi przekupniami, kuglarzami, cyrkowcami, żonglerami, linoskoczkami, atletami prowadzącymi oswojone niedźwiedzie, wielkimi słoniami, sprzedawcami pieczonych ryb i prażonych orzechów, śpiewakami, goliardami, żakami, mnichami, arlekinami, poliszynelami i innymi przebierańcami, filistrami i babbitami, golibrodami, cyrulikami i balwierzami, bawidamkami i ochmistrzyniami. Nie dałoby się nawet szpilki wcisnąć, taki panował tam tłok. Ale mała dziewczynka to nie szpilka i wszędzie znajdzie się dla niej miejsce. Rozalia złapała swojego miłego pieska Oga na ręce i dalejże w tłum. Czasu nie minęło mało-wiele a Rozalia zgubiła się. Szła przed siebie i płakała. Była małą dziewczynka i wcale a wcale nie znała miasta. Mijała kamienice i stragany, które robiły się mniejsze i coraz bardziej szare. Domy były coraz niższe a ludzi naookoło coraz mniej. Dziewczynka szła i szła, a słońce powoli zachodziło. Miły piesek Og usnął jej na rękach a ona pogrążyła się w smutnych myślach. Nawet nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych