Wróć do katalogu

Ballada księżycowa

O szwędakach i północnicach...

bury_wilk, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

BALLADA

To, że szwędacy istnieli, to najwyraźniej był błąd któregoś z bogów, albo raczej bogiń. Może jakaś chwilowa zachcianka, ot, taki kaprys, może głębsza myśl porzucona w pół drogi, może efekt niezdecydowania, ale na pewno nic przemyślanego. Szwędacy nie byli źli, okrutni i bezwzględni, nie byli potworami, ani nie tworzyli potworów. Nie w tym rzecz. Bardziej chodzi o to, że byli niepotrzebni. Zupełnie. Nikomu i niczemu. Żaden szwędak nigdy, tak na prawdę się nie przydał, nie wpłynął na bieg historii, nie odkrył nic, co przydałoby się cywilizacji (a nawet jeśli odkrył, to zachował to dla siebie), nie dawał ludziom szczęścia, nie uczył, nie leczył. Nie pomagał słabszym, nie ginął w bitwach, nie chronił zwierząt, ani nawet nie uprawiał roślin. Nie był potrzebny nawet sobie samemu. Zbędny. No, ale istnieli i jakoś ziemia znosiła ich obecność. Nie szkodzili nikomu, więc jeśli przypadkiem nie wpadli w kłopoty, to mogli się tułać ile tylko chcieli. Północnice widywało się rzadko. Stroniły od siebie nawzajem, chadzały własnymi drogami i było ich bardzo niewiele. Miały swoje własne problemy, swoje tajemnice i fascynacje, swoje odludzia i wiedzę. Jednak północnice zawsze się w jakiś sposób przydawały. Jeśli nikt im nie zrobił krzywdy, nie szkodziły ludziom, za darmo rozdawały uśmiechy i nadzieję. Ponadto każda miała jakiś talent i potrafiła poświęcić się do reszty po to, by w jakiejś misji, ten talent służył innym. Północnice były płoche, powabne i ulotne. Były nieostrożne, nieodpowiedzialne i wolne. Były jedyne w swoim rodzaju. Może w innych czasach czczono by je jako boginki, czy rusałki, może uznawano by za osoby święte lub pośredniczki między ludźmi a bogami. Szukano by u nich pomocy i opieki. Ale świat był, jaki był i północnice żyły sobie obok innych, nierozumiane i niedoceniane. Na szczęście, przynajmniej od czasu do czasu, potrafiły docenić same siebie.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. „Nie” znaczy „nie”, a „tak”, znaczy „tak”. Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni i choć diabeł gra na skrzypcach, a wilk wyje pieśń posępną, w nim jest bezpieczne siedlisko, nie ma wad. To mój świat.

Przeklęta kraina. Ziemia nieurodzajna, nie ma bogactw, nie ma szlaków, nie ma miast, nie ma prawa. Tylko lasy i łąki, góry i doliny. Strumyki i rwące potoki. Mnóstwo zwierząt, niebezpieczeństw, jakiś stworów tajemnych, co to ich nikt nigdy nie widział i tylko od czasu do czasu, jakaś biedna wioska, stada owiec, lub samotne świątynie. Kraj, co prawda Piękny, można by rzec - urokliwy - ,ale mało potrzebny komukolwiek. I chyba właśnie dlatego szwędacy ciągnęli tu z najdalszych nawet okolic. Dobrze, że nie było ich dużo, bo całkiem zadeptaliby te niskie szczyty i łagodne zbocza. Loki przybył z bardzo dalekiego, wielkiego miasta. Miasto słynęło bogactwem, cudami świata, wyrafinowanym gustem i pychą. Gdyby tylko się uprzeć, to Loki mógłby po nim włóczyć się bez końca. Ale się nie upierał. Usłyszał legendę, a może przeczytał baśń o odległych krainach i zapragnął je zobaczyć. Gdyby był potrzebnym człowiekiem, to zwalczyłby to w sobie i zajął się pracą, ale Loki był szwędakiem. Nie wiedział gdzie ma iść, ale poszedł i nawet udało mu się dotrzeć. Nie znał gór, nie potrafił kierować się gwiazdami, ani stronić od niebezpieczeństw, ale miał trochę szczęścia. Nie zginął po drodze, nie wszedł w drogę zbójcom, a wilki nie wpadły jeszcze na jego trop. Dzięki temu szwędał się, gdzie oczy akurat poniosły. Ktoś go czasem przygarnął na wieczór, by posłuchać opowieści i pieśni, ktoś inny dał mu chleb w zamian za wystruganą fujarkę. Kiedy indziej znalazł dziuplę z miodem, lub niepilnowane pole marchwi. Teraz jednak Loki się zgubił. Nie jadł ponad dzień, nie wiedział, gdzie jest, a noc w ciemnym lesie napawała go jeśli nie strachem, to przynajmniej niepokojem. Napadł go wychudzony upiorzec, ale na szczęście sam był zbyt słaby, by odebrać szwędakowi jego niepotrzebny żywot. Loki stoczył zwycięską bitwę i mimo, że ranny, mógł odejść w chwale i glorii. Szkoda, że widziało to tylko kilka drzew.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. „Nie” znaczy „nie”, a „tak”, znaczy „tak”. Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni i choć diabeł gra na skrzypcach, a wilk wyje pieśń posępną, w nim jest bezpieczne siedlisko, nie ma wad. To mój świat.

Trafił przypadkiem, zapukał, a ona otworzyła. Trochę jej przeszkodził, bo akurat czarowała, czytała tajemne księgi i latała na miotle, ale, co tam. Mogła do tego wrócić każdej innej nocy. Dała mu jeść. Ciepła kasza, potrawka z królika i napar z tajemnych ziół. Uczta, jak na te dzikie okolice, niemalże wykwintna. Przy chybotliwie żółtym płomieniu świec, północnica opatrzyła rany, upiła swojego gościa i ułożyła do snu. Pozwoliła, by zmęczone powieki zamknęły się, nie doceniając uprzednio jej urody, a zaciśnięte z bólu usta nie podziękowały za pomoc. Niech śpi, niech zbiera siły. Może nim odejdzie gnany północnym wiatrem, może opowie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych