Wróć do katalogu

Bałwan

Społeczne problemy bałwanów

szekspir, opublikowano , 5 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wsiadłem do autobusu, kiedy ten podjechał na przystanek, co ma u mnie niestety charakter wyuczonego odruchu. Tym razem był to na szczęście właściwy numer. Usiadłem pośpiesznie na ostatnim wolnym miejscu obok jakiegoś jegomościa w kapeluszu i od razu spostrzegłem odmienność jego fizjonomii. Obok mnie siedział bałwan! Pora co prawda była zimowa, za oknem hulały zawieje i zamiecie śnieżne, tym niemniej autentycznie osłupiałem. Przez moment patrzyłem tępo w plecy najbliższego pasażera, lecz kiedy osłupienie minęło, zacząłem zerkać na bok. Spostrzegł to mój sąsiad, jak teraz przypuszczam zapewne przywykły do tego typu niedyskretnych zachowań, i uśmiechnął się do mnie pod marchwiowym nosem. Znowu szybko odwróciłem wzrok i patrzyłem w okno udając obojętność. Bałwan rozpoczął rozmowę. - Jak przypuszczam, nie spotkał pan dotychczas bałwana – przemówił ludzkim głosem. - Rzeczywiście, to pierwszy raz… - Niech się pan nie przejmuje, przywykłem do zdumienia na mój widok i wytykania mnie palcem. - Jakiej jest pan narodowości? – starałem się podtrzymać rozmowę. - A jak pan, proszę pana myśli? Akcent miał naturalny. Zabawa w zagadki z nieznajomym – to było irytujące. - Zapewne różnimy się pod względem budowy układu artykulacji, jednak wymowę ma pan znakomitą. Czy jesteśmy rodakami? - No cóż, myli się pan, proszę pana. Pochodzę z Laponii, tam jest moja ojczyzna, tutaj migruję tylko w okresie zimowym w poszukiwaniu pracy. Latem byłoby to niemożliwe, rozumie pan… Potaknąłem znacząco. - W naszym kraju brakuje pracy dla nas bałwanów. Ja utrzymuję się z pracy sezonowej. Pomimo jednak, że darzę wasz kraj sentymentem nie mogę ubiegać się o wasze obywatelstwo. - To jest krzywdzące! – wykrzyknąłem, aż odwrócił się kierowca. - W podobnej sytuacji jest zresztą też Święty Mikołaj, którego znam osobiście. - Tak??? – zapytałem omieszkawszy zamknąć potem usta, co wyrzucam sobie do dziś. Rozmowa toczyła się dosyć długo, zanim bałwan musiał wyjść, gdyż niebezpiecznie podniosła się temperatura jego tzw. ciała. Z rozmowy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych