Wróć do katalogu

Baśniowa Baśń

Pomysł na napisanie "Baśniowej Baśni" przyleciał do mnie nagle, niespodziewanie. Wprawdzie w szkole był ogłoszony konkurs na najlepszą baśń, ale z początku myślałem o czymś innym. Nagle, znięchęcony którym z rzędu nieudanym początkiem postanowiłem sz

Adalbert, opublikowano , 15 min czytania, 4,1 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Marek szedł cały czas przed siebie . Nie pamiętał nic prócz straszliwego łomotu. Po pewnym czasie wyszedł z lasu i podążył w kierunku widocznego z daleka pasma gór. Chłopiec nie wiedział, gdzie jest i jak się tu znalazł, ale jakaś niewidzialna siła ciągnęła go w góry. Po mniej więcej godzinie marszu , Marek zobaczył przed sobą starą drewnianą budowlę bez okien. Drzwi zastępowała na pół zjedzona przez korniki deska. Zaciekawiony chłopiec podszedł bliżej i przez dziurę w ścianie dostrzegł siedzącą na ziemi postać . Uchylił "drzwi" i wszedł do środka. - Przepraszam - odezwał się - mógłby mi pan powiedzieć w jakiej części kraju się znajdujemy? Stary człowiek odwrócił głowę w kierunku Marka . Miał krótkie włosy i duże niebieskie oczy. Ubrany był w stare podarte szmaty, wyglądające na starsze od niego. - Och, to ty chłopcze , spodziewałem się ciebie. - Spodziewał się pan? - zdziwił się Marek. Stary człowiek zignorował pytanie . - Nie dziwię ci się, że nie wiesz gdzie jesteś. Znajdujesz się w świecie baśni . A ponieważ jesteś w świecie baśni , sam jesteś baśnią ......., a przynajmniej będziesz nią za kilka godzin . Wiem, że tego nie chcesz, więc ci pomogę. Jestem jedną z nielicznych osób, które mogą to zrobić. - Dlaczego? - Posłuchaj, bohaterowie epizodyczni baśni nie wiedzą ani nie rozumieją wiele. Na przykład , kiedy chłop, sadzący pomidory, w przerażeniu uciekł przed ogromnym, siedmiogłowym smokiem, to ów chłop umie tylko uciekać przed potworem i sadzić pomidory. Gdybyś zaczął z nim rozmawiać, mogłoby z tego wyniknąć wiele komplikacji. Główni bohaterowie są natomiast zajęci tylko i wyłącznie swoją misją. Ani jedni, ani drudzy nie posiadają siły woli , która pozwoliłaby im czynić coś innego.

W głowie chłopca działy się zupełnie nieokreślone rzeczy. - "Co ja mam wspólnego z krainą baśni? Czy ten staruszek nie jest przypadkiem nienormalny? A poza tym nie pamiętam nawet , jak znalazłem się w tym dziwnym kraju." - Jak mogłem znaleźć się w krainie baśni? - spytał wreszcie. - Mogło do tego dojść na skutek silnego wstrząsu psychicznego lub fizycznego. Mógł to spowodować chociażby wypadek samochodowy. Chłopiec usłyszał nagle potworny zgrzyt i łomot. Zachwiał się i upadł na ziemię. Po kilku minutach doszedł do siebie . Teraz pamiętał. Zza zakrętu wyjeżdża czarny bus. Kierowca autobusu skręca i hamuje........, ale za późno. Autokar wpada do pobliskiego rowu. Czarny bus uderza w drzewo. Z bagażnika wypada parę przedmiotów. - Coś się stało? - zapytał staruszek. - Już pamiętam! - prawie krzyknął chłopiec - jechaliśmy na zieloną szkołę autokarem. Był wypadek. - Która była wtedy godzina? - zaciekawił się mężczyzna. - Nie mam pojęcia - odparł Marek - ale czy to ważne? - Tak - powiedział starzec - krainę baśni musisz opuścić przed upływem doby od wydarzenia, które cię do niej sprowadziło. Inaczej , staniesz się tylko baśnią. - Było jasno - rzekł z zatroskaną miną Marek. Ale czy w ogóle mogę wrócić do mojego świata? - Hm - zamyślił się starzec. Są takie baśnie , o których ludzie zapominają . Wylatują im z pamięci. Wtedy taka baśń powoli umiera, usypia, aż w końcu się rozpływa. Ty jesteś z innego świata i jakaś twoja cząstka została w nim. Gdybyś stał się postacią z takiej umierającej baśni, zniknąłbyś razem z nią, ale pojawiłbyś się znów w swoim świecie, bo tam o tobie pamiętają. - Jak mam stać się częścią baśni? - spytał zaintrygowany chłopiec. - W przypadku baśni normalnej to niemożliwe, ale jeśli natrafisz na baśń zapomnianą, nikomu nie będzie przeszkadzał "przechadzający się" po niej chłopiec. - powiedział staruszek. Tak się składa, że wiem o jednej prawie już martwej baśni. Opowiada ona o chłopcu, mieszkającym w górach. Ma on na imię Salwation, choć nikt już tego imienia nie pamięta. Nie mogę zrobić dla ciebie nic więcej. Musisz wejść na najwyższy szczyt widocznych stąd gór. Ruszaj, masz mało czasu. - Dobrze, ale powiedz, dlaczego ty posiadasz siłę woli o wiele większą niż postacie z baśni, o których mówiłeś? - spytał chłopiec. - Moja baśń jest nieskończona. Jej autor nie żyje. Mimo to nie mogę się wybrać dalej niż do potoku po wodę, jednak myśli mam wolne. - starzec uśmiechnął się. - Do widzenia niech szczęście ci sprzyja.

* * *

Chłopiec ruszył przed siebie . Wiedział, że czasu ma mało i musi się spieszyć. Po kilkunastu minutach zobaczył przed sobą grubą warstwę śniegu, pokrywającą ogromny obszar ziemi. Sposępniał. Wątpił, czy uda mu się dotrzeć do gór, zanim upłynie doba od wypadku samochodowego. Zrobił jeszcze krok do przodu i nagle owiał go przerażający chłód. Mimo to ruszył dalej. Po kilku krokach niespodziewanie usłyszał jakiś przytłumiony warkot. Rozejrzał się wokoło i nogi mu zdrętwiały mu tym razem nie z zimna, ale ze strachu. Kilkanaście metrów przed nim stał ogromny biały wilk. Normalnego wilka przerastał co najmniej o pół metra, a szerszy był dwukrotnie. Z pyska kapała mu ślina, a czerwone oczy płonęły jak dwa ogniki. Bestia zawyła, a Marek zauważył, że o dziwo rozróżnia słowa. - Biali jak śnieg bracia, spieszcie do mnie, bo zwierzyna czeka. Na ten zew , z oddali dały się słyszeć inne głosy wilków. Wokół zrobiło się jeszcze zimniej, a wiatr zaczął dąć mocniej. Przynajmniej tak wydawało się osaczonemu chłopcu. W myślach szukał ratunku, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Nagle go olśniło! Zwierzęta boją się ognia. Wyszarpnął z kieszeni pudełko zapałek i zapalił jedną z nich. Wilki cofnęły się z respektem. Chłopiec odetchnął z ulgą , ale właśnie wtedy coś uderzyło go w plecy, zwalając z nóg. Zapałka wpadła w śnieg i zgasła. Marek zamknął z przerażenia oczy. W tej samej chwili wilki zastygły w bezruchu. Ciszę przerwał warkot silnika i po chwili z zawiei śnieżnej wyłonił się ślizgacz, wiozący kilku ludzi. Wilki , zerkając na Marka , pobiegły w stronę skutera śnieżnego, wyjąc przeraźliwie. Jeden z mężczyzn krzyknął. - Uwaga wilki! Drugi podniósł strzelbę, po czym dał się słyszeć huk. Największa bestia zachwiała się i runęła w śnieg. Reszta wilków przystanęła i wtedy rozległy się kolejne strzały. Kilka zwierząt osunęło się na ziemię. Pozostałe uciekły. - "Najwyraźniej jestem w jakiejś baśni, rozgrywającej się na Biegunie Północnym" - pomyślał Marek. "Wilki nie pożarły mnie, bo to by było sprzeczne z ich baśnią." Chłopiec podniósł się ze śniegu . Chciał coś powiedzieć właścicielom ślizgacza, ale ci, nie zwracając na niego uwagi, odjechali. Zawiedziony Marek poszedł dalej.

* * *

W pewnym momencie Marek zobaczył przed sobą jałową ziemię. - "Kolejna baśń" - pomyślał. Przed nim znajdowało się małe, staroświeckie miasteczko z drewnianymi domami. Nagle chłopiec usłyszał głośny płacz. Odwrócił się i zobaczył siedzącego na ziemi mężczyznę. - Uaa, ja już nie wytrzymuję tego nerwowo - załkał mężczyzna - na każdym progu czosnek, a w piwnicy mój kuzyn......., nieee mogęę. - Bardzo mi przykro, ale się spieszę - powiedział chłopiec. Do widzenia. - Wszyscy tak mówią - zawył jeszcze głośniej nieznajomy - a ja jestem taki samotny, nie zostawiaj mnie samego. - Ale co ja mogę dla pana zrobić? - Nie mam żadnych przyjaciół - powiedział ze smutkiem mężczyzna. - " I wygląda na to, że rozumu też" - pomyślał chłopiec, ale mimo wszystko zrobiło mu się żal rozpaczającego człowieka. - Niech pan zrozumie, chętnie bym został , ale ja nie jestem z tego świata i jeśli się nie pospieszę, to zostanę tu na zawsze. - To wspaniale - zawołał mężczyzna, cały rozpromieniony. - Przyjaciele na zawsze. Mówisz, że nie jesteś stąd. Mój autor był pewnie z twojego świata . - Wiesz o swoim…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych