Bez tytułu.
Opowiadanie nie ma tytułu, bo jest o czymś czego nie można nazwać. Mam nadzieję, że się spodoba.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce grzało bardzo mocno. Błękit nieba był przysłonięty jego złotym blaskiem odbijając się od płyt nagrobkowych. Jedne były popękane, zakurzone i porosłe mchem. Inne zadbane lub całkiem nowe. Tak jak Twoja. Ciężko zrozumieć, że to stało się tak nagle. Nie chcę jednak znów płakać, ani pogrążać się w żałobie. Wiem, że tego byś nie chciał. A jednak los wystawił mnie na wielką próbę. Wielu często odwiedzających to miejsce spogląda na twój grób. Wiedzą, że jest nowy. Zatykają rękami usta ze zdziwienia, gdy spojrzą ile miałeś lat. Patrzą na mnie współczującym wzrokiem, czasem położą rękę na ramieniu. Ale ja nie płaczę. Ciągle wspominam nasze pierwsze spotkanie. Ten dzień różnił się całkiem od dzisiejszego. Niebo było pochmurne i wiał jesienny wiatr. Zastanawiałam się wtedy, co mam zrobić. W jaki sposób skończyć to żałosne życie? Pamiętam dokładnie, jak szłam w stronę lasu ściskając w dłoni sznur. Byłam przekonana, że nic, ani nikt mi nie przeszkodzi. Było mi zimno, dlatego wybrałam pierwsze lepsze drzewo. Wspięłam się na nie i zawiązałam sznur na jednej z gałęzi. Potem, gdy zeszłam na ziemię wszystko poszło gładko. Wystarczyło stanąć na jakimś kamieniu, założyć pętle na szyi i… Słyszałam Twój głos z daleka. Powoli wracała mi świadomość. Tym bardziej przerażająca im bardziej zdawałam sobie sprawę, że żyję. Powoli podniosłam powieki i zobaczyłam Ciebie. Chłopaka o ciemnych włosach i przerażonym spojrzeniu. Zieleń Twych oczu błyszczała jasno i widać było płomyczek radości, gdy zobaczyłeś, że żyję. Gdy tylko Cię ujrzałam od razu ciebie znienawidziłam. Gdybym tylko mogła się ruszać, bez wahania udusiłabym Cię. Chwilę potem nadjechała karetka, a z każdą sekundą nienawidziłam Ciebie coraz bardziej. Chwil spędzonych w szpitalu nie pamiętam dobrze. Może…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Shaya
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…