Wróć do katalogu

Bogactwo,Bieda...BB

Sprawdzian

Orlandu, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na barkach żebraczych braków spoczywa klęska, i stopa konsumpcyjnego śmiecia. Na wychudzonych, niedożywionych jakby odpompowanych mięśniach osadzonych na suchych kościach, powiewa niezgrabna dziurawa i splamiona szmatka, własnej porażki, niepowodzeń, potknięć. A z drugiej Mańki na przeciwległym biegunie, stoją rzeczywiste Kleksy w statucie, przygarbione pozycje w człowieczej, społecznej hierarchii, rakowate, karkołomne, odświętnie wykręcone, nieforemne podupadłe formalności ciążące na czołową, postawną, podstawową konstrukcje. Składającą się na naszą życiową kompozycje. Cyniczni karierowicze, rządni sukcesu poławiacze, podrzucający kłody pod nogi, podstawiający nogi, tajemni nożownicy pleców. Mdłe i złe wady postawy, garby i raczkujące dzieci z pieluchami i z kapeluszami nadstawiający twarz na oplucie dziadkowie ulicy. Wnuki systemu podupadłego na zniweczonej, odsianej niczyjej woli. Szedłem przez zasianą starymi ponurymi zwyrodnieniami ulicą, wglądając się w szarą, złowrogą przestrzeń, i wywąchując w kasandryczne wyziewy aury zepsucia. W tle złe podszepty ulicy, ciągnące się jak efekt jojo, i guma zawodzenie, krzyk w ciemnym zaułku, w biały dzień. Chwilowe nienaturalne prześwity normy zdawały się wyróżniać, odświętne były, złote igły stogów siana suchego, i wymiętego, przerzuconego zielonkawego gnoju zalegającego stertami w mieście. Przebłyski prawdziwego życia. Centralny Dworzec, Central Park, z anemicznymi kolumnami, niestarannie przystrzyżonym brudnym, splamionym chodnikiem, szklistą szklaną załzawioną tekturą, witrażem. Krąg postrzępionych, żebraczych rąk osaczył mnie. Mol i wąż w kieszeni. Blichtr i aluminiowe lub foliowane kanapki z sałatą w grubym portfelu. Czerstwy chleb beczką soli, pieprznego życia w zajady na wysuszonych ustach, popękanych od spiekoty, truchtu w pędzie, złotego gówna i czarnego słońca, przyświecającego smugami rikoszetujących niepostrzeżenie snopowiązałek. Przypiekany bez pouczeń, bez

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych