bojkot rzeczywistości
temat numer dwa z cyklu, który rozpoczęliśmy. niestety ograniczono mnie stronnicowo...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedział na pryczy nieruchomo, przyglądając się w skupieniu rosnącej na suficie plamie. Wczoraj nadal przypominała króliczka, dzisiaj była już bardziej podobna do Elżbiety II. Bujając się rytmicznie otwierał i zamykał usta. Nerwowo rozczesał palcami tłuste włosy. Jeszcze raz poprawił krawat. Dzień wizyt w zakładach zamkniętych zawsze był ciekawy. Jak skończy się zamknięcie dwudziestu wariatów z dwudziestoma osobami, których odróżnia od tych pierwszych tylko to, że mogą swobodnie poruszać się po świecie? Tydzień temu van Gogh podarował jakiejś kobiecie ucho ulepione podczas zajęć z plasteliny. Było bardzo śmiesznie. Potem zamknęli go w izolatce, a szkoda. Dziś do Ernesta miała przyjść matka. Jego ekscytacja przejawiała się w częstszym niż zwykle mruganiu oczami. Od czasu do czasu bezwiednie wstawał i uderzał głową w ścianę. Bardzo się cieszył. Musiał koniecznie opowiedzieć jej o tym, że pielęgniarze zabili jego przyjaciela. Tylko za to że był niebieskim ufoludkiem. I nawet nie o to chodziło, że był niebieski czy z kosmosu. To Ernest jeszcze by zrozumiał ,sam nie przepadał za murzynami. Ale Ufkowi, tak go bowiem nazwał, zaczęły pojawiać się między palcami różowe plamy. Próbując mu pomóc, mężczyzna ukradł nóż z kuchni i starał się wyciąć gnijące fragmenty ciała. Wtedy przyszli panowie z białym kiltem i rozharatali Ufkowi brzuch podczas szarpaniny. Rano Ernest obudził się z zabandażowanymi stopami i nie miał małych palców u stopy! - Dzieją się tutaj niedobre rzeczy mamo – wyjąkał nieprzytomnie, układając włosy. Matka była stara, siwa i pomarszczona. Rzadko się uśmiechała, szczególnie do Ernesta. Sprawiało to ,że było mu smutno. - Tak, synku, na pewno – wyszeptała, pocierając ze zmęczeniem nos. Przychodzenie do syna było jednym z najbardziej traumatycznych doświadczeń. Jako dobrą katoliczkę zżerały ją wyrzuty sumienia, że samodzielnie nie opiekuje się synem. Ale po tym, kiedy w nocy prawie spalił wszystkich żywcem mąż nie wytrzymał i przywiózł go tutaj. Była to jedyna słuszna decyzja jaką podjął za życia. Następną była dopiero śmierć. Niech spoczywa w pokoju. Musiałą szybko wracać do domu. Co zrobi dzisiaj na obiad? Coś tuczącego, Kiniusia tak mało je. - Mamo! - wykrzyknął nagle Ernest – Idą po mnie, idą! Weeź ich, błagam! - odrzucił do tyłu krzesło, przewrócił stół – Słonie! Słonie! - mężczyzna cofał się przed wielkim, różowym stworem o świńskiej twarzy. Poruszał się jak goryl, a część cielska wlókł za sobą po podłodze. Sapał głośno, ściekał po nim błyszczący pot. Kilka osób niedaleko powstrzymało wybuch śmiechu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil heaenwie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…