Brama
Trudno mi powiedzieć o czym jest ten tekst. w końcu kto wam wciskał kity ze autor weidzial co miał na myśli :D
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stałam zapomniana przez wszystkich. Świat miał ważniejsze sprawy, niż Avril Kapaltze. Jak zwykle zresztą, więc chyba powinnam była się przyzwyczaić. Był środek lata. Słońce otulało mnie ciepłymi promieniami, wiatr muskał ramiona. Brzozy z zagajnika szumiały kojąco. Opadłam na kolana; chłód trawy był tym, za czym tęskniłam całe życie. Objęłam się ramionami i zamknęłam oczy. Nie ma mnie…To wszystko nie ma miejsca…Nie istnieję…Kołysałam się w tył i w przód, powoli, monotonnie…Łzy spływały po policzkach, ale wcale ich nie czułam. Nie ma mnie… Właściwie nie wiedziałam, czemu tak się czuję. Wiem, zawsze jest powód, ale może niekiedy nie da się go określić? Zawsze się tak czułam. Tak jak człowiek, dlaczego jest? Jest i już.
Otworzyłam oczy i wstałam powoli, zdziwiona widokiem, jaki ujrzałam. Pomiędzy brzozami stał wysoki, młody mężczyzna i wyciągał do mnie rękę. Znałam go. Nigdy wcześniej go nie widziałam, ale wiedziałam, że znam. Za nim, za brzozami, aż po horyzont rozpościerała się łąka. A na niej brama. Ogromna, a mimo to, wręcz filigranowa – delikatna i bajkowa. Rzeźbiona, a gałązki krzewu różanego otulały jej brzegi. Szewu – tak nazywał się obcy mężczyzna; nic nie mówił, ale ja wiedziałam…Zapraszał mnie właśnie tam, jego oczy mówiły: - Chodź, zobacz inny, lepszy świat…Chodź, nie bój się zmian… Zerwał się silniejszy wiatr, unosząc brzegi krótkiej sukienki, targając włosy. - Chodź Avril, chodź. - Dobrze Szewu, idę… Chodź, chodź, chodź – szeptał do ucha wiatr. Cóż miałam zrobić?
Brama otwarła się cicho, jakby specjalnie przede mną. Spojrzałam Szewu w oczy; mówiły: Idź. Zapach kwiatów był tak intensywny, że aż upijał. Nie wiedząc jak, nagle znalazłam się po drugiej stronie. Wszystko było cudowne. Wielka sala, tysiące ludzi…Szłam, odziana w długą, bajkową suknię z płatków róż; jasno różowa, delikatna, zwiewna. Zbliżałam się do niego. Szewu w stroju księcia - wyciągnął dłoń, ja położyłam na niej swoją. Spojrzał mi w oczy… - Chodź Avril… - szeptał bezgłośnie. - Idę… Przez moment widziałam zmienione
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ave80
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…