Wróć do katalogu

Cela ostatnia: umysł.

Opowiadanie pisane na pewien konkurs, ogłoszony na pewnym forum, którego nazwa pojawia się w opowiadaniu ;-)

kuba18p, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Adam wszedł do swojego pokoju i rzucił czarny plecak na miękki, brązowy dywan, który był już nieco wytarty w paru miejscach. Mała łza spływała cicho po jego policzku, zupełnie tak, jakby chciała zatuszować swoją obecność na jego twarzy. Adam usiadł bezszelestnie na łóżku niczym zjawa. Szczerze mówiąc, chciałby być jak zjawa, aby przynajmniej raz stanąć z boku i ze spokojem popatrzeć na uczniów, przewalających się przez szkolny korytarz. Rozglądnął się spokojnie po pokoju- od kilku lat ten sam widok, wywołujący wrażenie, że jakiekolwiek zmiany mają tutaj wstęp wzbroniony. Obok łóżka stało biurko, masywne i solidnie wykonane, a na nim monitor komputera, butelka wody mineralnej oraz dwa głośniki. Na ścianie znajdującej się naprzeciwko drzwi wisiał plakat, przedstawiający wielką, żółtą, uśmiechniętą buźkę. Adam żałował, że jego twarz od dawna była pozbawiona takiego wyrazu. Przy ścianie, obok której umiejscowiono łóżko, stała komoda, mająca trzy szuflady; górny blat pokrywała jedynie gruba warstwa kurzu. Blondyn o wielkich, zielonych oczach, z nosem lekko zadartym do góry, którego w przeszłości ochrzczono imieniem Adam, siedział na łóżku ze wzrokiem tępo wbitym w białą ścianę. Uczucie bezsilności coraz bardziej napierało na jego serce, aż nagle wybuchnął gwałtownie spazmatycznym płaczem. Dał upust łzom, licząc na to, że oczyszczą rozum, dadzą chwilowe ukojenie. Tak się jednak nie stało. Sytuacja była beznadziejna. W mniemaniu Adama istniało lepsze rozwiązanie, tymczasowe, ale w tych okolicznościach było to równie ważne, co zeszłoroczny śnieg. Adam wyszedł z pokoju i chwiejnym krokiem ruszył przez korytarz w kierunku łazienki. Gdy już się tam znalazł, całą swoją uwagę skierował na podłużna szafkę, stojącą w kącie. Otworzył ją, chwytając za srebrny uchwyt i od razu skierował oczy na mały, lśniący przedmiot. Przyglądał się mu przez moment z odrażającą fascynacją, a następnie sięgnął po niego. Była to żyletka. Złapał ją między kciuk, a palec wskazujący i zwrócił w kierunku nadgarstka. Nie czuł strachu, kiedy ostrze cienkie jak włos dotknęło skóry, a następnie wbiło się w nią z łatwością na wystarczającą głębokość, by z rany wypłynęła obfita strużka gęstej, bordowej krwi. Zdawał sobie sprawę, że to nie pierwszy oraz- na nieszczęście- nie ostatni raz. Po wszystkim umył dokładnie żyletkę, owinął ją szczelnie w długi pas szarego papieru toaletowego i wyrzucił do kosza. Nadgarstek zabezpieczył bandażem. Codziennie wieczorem przebywał na forum gazety „Victor Junior”. To było jedyne miejsce, w którym znalazł ludzi rozumiejących jego problemy. Odkąd rówieśnicy zaczęli go nękać, doceniał internetowe przyjaźnie. Właściwie od trzech lat, bo właśnie wtedy, na początku pierwszej klasy gimnazjum, rozpoczęło się jego prywatne piekło. Bicie, wyłudzanie pieniędzy czy groźby były nieodłącznym elementem szkolnej egzystencji Adama. Początkowo sądził, że z czasem znajdą nowy obiekt, na którym będą wyładowywać swoje złości. Karmił tym złudzeniem swój emocjonalny żołądek do momentu, póki nie pękł, wylewając na umysł okrutną świadomość bagna, w którym się znalazł. Forum traktował jako odskocznię od codzienności. Wirtualny świat stał się substytutem świata rzeczywistego. Czyż to nie ironiczne? Przy nadziei trzymała go garstka osób, które znał wyłącznie przez internet, garstka osób, którym nigdy nie podał ręki, ani nie skradł całusa w policzek. Adam, mimo wszystkich przeciwieństw, starał się godnie żyć. Myśli samobójcze były mu obce. Niestety pewnego dnia przekroczył delikatną granicę i spotkał się oko w oko z najgorszym typem ludzkich refleksji. Przez całą drogę dzielącą jego dom od szkoły płakał. Nieważne, ze zwracał

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych