chwila zwątpienia
chila zwątpienia w sens życia człowieka, który stracił ukochaną,rozgrywająca się w kościele
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szedłem powoli pogrążony w myślach, spoglądając na budynek, do, którego aktualnie zmierzałem. Grube mury, będące schronieniem dla wiary, przytłoczone odbijającym się w nich echem. Taki Dom Boży, bo o nim mowa, można było spotkać w każdym mieście w Polsce. Wysoka wieża z wielkim dzwonem w środku, wielkie witraże przedstawiające biblijne historie. Ale to mnie teraz nie obchodziło. Podchodząc do drzwi przystanąłem na chwilę żeby przyjrzeć się bogatym zdobieniom, którymi były pokryte. Złote liście okalające wielką, klamkę w kształcie liścia winogrona były jakby zwiastunem świeżości i spokoju, który można zastać w kościele. Pociągnąłem mocno wsłuchując się w ciche skrzypienie i chłonąc powiew chłodnego powietrza będącego miłą alternatywą dla suchego, gorącego powietrza i atmosfery panującej na zewnątrz. Wchodząc przeżegnałem się zanurzywszy wcześniej palce w wodzie święconej-nigdy nie wiedziałem, czemu ma ona służyć, ale z czasem doszedłem do wniosku, może mylnego, że ma to na celu oczyszczenie naszych serc, ust i rozumów z myśli nieczystych. Mijając konfesjonał zauważyłem, że niema tu żadnej żywej duszy. Cisza była tutaj jedynym królem, nad którym stał jedynie Bóg, którego miejscem czci był kościół. Cisz, która była przerywana dźwiękiem moich kroków. Jednak, nawet, jeśli moje ciało znajdowało się w budynku, to moja dusza płynęła swobodnym torem myśli, zmierzając ku przeszłości. Nie było tam murów, nie było samotności i ciszy, była za to nieposkromiona radość oraz otoczenie przepełnione jej osobą. Leżeliśmy razem, spoglądając w niebo, na którym świeciło południowe słońce, przysłaniane, co jakiś czas pojedynczą chmurą nadpływającą niczym zagubiony statek na spokojnym oceanie. Trwaliśmy, więc splecieni miłosnym uściskiem, patrząc sobie w oczy. To, co widziałem w jej oczach nadawało mi sens istnienia, pragnąłem by zawsze tak na mnie patrzyła. Lecz duch nie zawsze może podróżować sam, powróciłem, więc do chwili teraźniejszej, która była skutkiem wcześniejszych wydarzeń, jej choroby i w rezultacie śmierci. Zatrzymałem się przy ołtarzu, przed którym leżał wieli krzyż z tak realistycznie przedstawionym Chrystusem, że człowiek pragnął dotknąć go,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Weberinio
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…