Wróć do katalogu

Czarodziej i Zosia - opowiadanie I

Bajka, baśń dla dzieci 1/17.

veritasliber, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W starej wieży, na pustyni dawno zapomnianej przez ludzi, mieszkał stary bibliotekarz i jego żona. Nie był to jednak zwyczajny bibliotekarz, był on również czarodziejem. Jego dom wyglądał jak wielka biblioteka, księgi leżały dosłownie wszędzie, nie tylko na regałach ale także na podłodze, na łóżku, na kredensie, a nawet w koszu na bieliznę, niektóre zawędrowały nawet do ogrodu. Bibliotekarz nigdy nie odkładał ich na swoje miejsce, wiedział że to nie ma sensu, gdyż księgi w jego wieży różniły się od naszych, zwyczajnych książek. Głęboko pod wieżą zakopany pył klejnot, który sprawiał, że książki ożywały, a kiedy z nieba spadała gwiazda, mag mógł sprowadzić dowolną postać do swego świata.

Tej nocy na niebie pojawiła się spadająca gwiazda. Czarodziej postanowił przywołać jakiegoś wspaniałego bohatera. Długo myślał kogo wybrać aż postanowił przywołać innego maga, z którym mógłby podzielić się swoją wiedzą i mocą. Zabrał się więc za szukanie odpowiedniej opowieści, nie było to jednak łatwe bo wszystkie księgi latały po wieży i nie chciały dać się schwytać. Starzec chwycił siatkę na motyle, wskoczył na biurko i mocno się zamachnął. – Udało się! - krzyknął rozradowany, gdy udało mu się pochwycić powieść o sławnym czarodzieju Merlinie. Zaczął wypowiadać zaklęcie, które miało przywołać maga z książki, gdy nagle do pokoju weszła jego żona.

- Kochany przyniosłam kawę i twoje ulubione ciasteczka – powiedziała kobieta. - Nie teraz, nie widzisz że jestem zajęty – powiedział mag – próbuje przywołać Merlina. - Lepiej przywołał byś nowe okna do wieży, bo przez te stare wlatuje wiatr – powiedziała żona bibliotekarza kładąc kawę i ciastka na biurku, tuż obok księgi, którą mag zamierzał zaczarować. - Wyjdź proszę kochana bo przeszkadzasz, a muszę dokończyć to zaklęcie – rzekł staruszek głaszcząc się po swej siwej brodzie. - Czary, zaklęcia, żadnego z tego pożytku – powiedziała kobieta wychodząc z komnaty.

Czarodziej miał dokończyć zaklęcie ale zapach świeżo upieczonych ciastek był niezwykle kuszący. Wziął więc jedno z nich i schrupał ale zrobił się tylko jeszcze bardziej głodny, sięgnął więc po jeszcze jedno i jeszcze jedno i tak aż do ostatniego ciasteczka, temu jednak też nie zamierzał podarować. Kiedy jednak jego ręka miała złapać ostatni ze smakołyków, niechcący przewrócił talerzyk z ciasteczkiem na podłogę. Schylił się by je podnieść, a kiedy chciał się wyprostować to uderzył głową o stół i wylał kawę prosto na księgę z Merlinem.

- Co ja najlepszego zrobiłem? - powiedział sam do siebie i zawołał swą żonę – Justyno choć szybko, pomocy!

Do komnaty wbiegła wystraszona żona, trzymając w ręku kawał szmaty i wiadro, jakby przewidziała co się stało.

- Znów…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych