Część I: Autoportret
nie jest długie, więc co tu będę streszczał. Przede wszystkim dość szczere.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czytacie historię chłopca, który chciał zostać pisarzem. Siedział w onieśmielająco piękne kwietniowe popołudnie na parapecie okna, w szybie naprzeciwko odbijała się jego twarz, przecięta na pół białą nitką papierosa. Symetryczna, banalna twarz, inteligentne, banalne oczy i rysy, wykrzywione okolicznościowym, wiosenno-uczuleniowym kaszlem. Gdyby nie było nic poza tą wiosną, poza tym kwietniem, nieważne komu przypiszemy to piękno, wszystko byłoby dobrze. Rozsiane po ukochanym mieście kawiarenki, przecinane smugami kobiet, spódnic, spódniczek, nożycami ud, półkolami bioder. W ręku książka, czytana pospiesznie, niepotrzebnie, bo przecież on nie chce być czytelnikiem. Szuka swojego miejsca po drugiej stronie słów. Dobija się, skamle, udaje obojętnego, żeby nie zostawiła go godność, która powoli zaczyna się czuć oszukana. Jesień, zima, alergia, lato. Rozdrażnienie rozrzedza papierosem, ten natomiast podsyca kaszel. Przygląda się ramionom, rzeźbionym na siłowni, mięśniom, prasowanym jednak każdym kolejnym papierosem. Paczka marlboro, zapałki marlboro, popielniczka na parapecie. Marlboro. Wysypuje popiół na krawędź parapetu, by po kilkunastu sekundach stwierdzić, że niewidoczny wiosenny wiaterek posprzątał za niego. Powinien iść przed siebie, wypełniać misje rozsiane po mieście. Jednak on chciałby być pisarzem. Kolejny dzień przypomina grę komputerową, bieganie po mieście i załatwianie kolejnych spraw. Niestety bez broni w ręku. Jedyną formą buntu, na jaką go stać jest jeżdżenie na gapę tramwajem. Poznański heroizm. Na początku dwudziestego pierwszego wieku przez okno wpada słońce. Twarz starzeje się z każdą sekundą, wydaje mu się, że to czuje. Czuje, jak tańczący wokół dym usypia jego tkanki, obezwładnia komórki. Dym płynie mu w żyłach, wypełniając zdrowe, wkurwione ciało. Czas wracać do mieszkania, zabrać się za cudze słowa, trzeba wryć je sobie w pamięć. On jednak chciałby zostać pisarzem. Wstyd się przyznać, nie? Jak można na głos powiedzieć, że „by się chciało”. To takie upokarzające. Trudno. Trzeba siać po cichu, pod osłoną nocy, udając, że na niczym nam nie zależy. I czekać, aż ktoś powie Ci o świcie, że ładnie urosło. Ale jedyne, co o świcie rośnie, to odcinek dłuta, którym rzeźbi się przyszłość gatunku. Rzeźbi się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dominik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…