Wróć do katalogu

Demon Tiffany

To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość

szymon98, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Demon Tiffany

Weszła do baru zwracając na siebie powszechną uwagę. Szła z podniesioną głową i pogardliwym spojrzeniem. Bił od niej intensywny zapach różanych perfum. Zamówiła whiskey z lodem i usiadła przy barze. Sączyła powoli trunek rozglądając się po lokalu. Ubrana w czarne, zwężane spodnie i białą koszulę zwracała na siebie uwagę wielu mężczyzn, tym bardziej że założyła też prześwitujący czarny stanik uwydatniający jej, dość duże jak na tą posturę, piersi. Pierwszy podszedł gracz w bilarda. Zbliżył się dyskretnie i zaproponował kolejną szklaneczkę oraz partię gry. Zbyła go w dwóch słowach i wróciła do powolnego sączenia whiskey. Lód już prawię do końca stopniał, gdy podszedł kolejny chętny. Ten był graczem w pokera. Zaproponował drinka i zaprosił do stolika, gdzie siedziało jeszcze dwóch innych pokerzystów. Tak, jak i poprzedni, adorator nie spotkał się z aprobatą owej damy. Przez cały wieczór kolejni mężczyźni starali się zdobyć jej względy. Zakładali się nawet o bajońskie sumy, kto ją poderwie. Jednak efekt zawsze był ten sam: zostawali zbyci zanim skończyli mówić. Około północy wyszła zostawiając za sobą rozwiane nadzieje mężczyzn, oraz kilka pustych szklanek po whiskey. Smutni adoratorzy moczyli teraz pyski w ogromnych kuflach piwa. Wyszła na ciepłe, czerwcowe powietrze, a ja za nią. Po kilku krokach przystanęła i odpaliła cienkiego papierosa. Stanąłem koło niej i zrobiłem to samo (z tą różnicą, że ja paliłem L&M czerwone). Zaciągnąłem się w ciszy kilkakrotnie i w końcu się odezwałem. – Zgrywa pani niedostępną? – Nie zgrywam, jestem niedostępna. – odpowiedziała, a głos miała czysty i melodyjny. – W takim razie po co pani przyszła do tego baru? – spytałem. – Nie pana w tym interes. Żegnam – rzuciła niedopałek i ruszyła dalej. Nie poddawałem się, poszedłem za nią. – Czerpie pani przyjemność z niszczenia czyichś ambicji, czyż nie? – Zostaw mnie w spokoju, zboczeńcu. – A co jeśli nie? – Wezwę policję. – Nie wezwie pani. – Jest pan pewien? – Tak, jestem. Skręciliśmy w boczną uliczkę, którą oświetlała tylko jedna lampa z ledwo tlącą się żarówką. Stanęła dokładnie pod nią, obróciła się, wyciągnęła przede mnie palec wskazujący i spojrzała mi w oczy. – Słuchaj, człowieku. Nie masz pojęcia z kim zadzierasz. – wzrok miała zimny i przeszywający, ale zniosłem go . Staliśmy przez jakiś czas patrząc sobie w oczy. Żadne nawet nie śmiało mrugnąć. Po upływie ponad piętnastu minut zobaczyłem to, co chciałem zobaczyć, a ona momentalnie spuściła wzrok. – Jak się pan nazywa? – spytała nieoczekiwanie. – Christian Wild – odpowiedziałem. – Jestem Tiffany Well – wyciągnęła rękę, którą uścisnąłem delikatnie. – Zaimponował mi pan, muszę przyznać. Jest pan nieustępliwy, kręci mnie to. – uśmiechnęła się uwodzicielsko. Niespodziewanie złapała mnie za kołnierz koszuli i pociągnęła za sobą do wnęki w ścianie, której wcześniej wcześniej nie zauważyłem. Okazała się to być klatka schodowa, po której, po omacku, wciągnęła mnie na piętro. Weszliśmy do mieszkania w zupełnej ciemności i powędrowaliśmy do łóżka. – Jestem twoja, Romeo. – powiedziała leżąc na mnie i łapiąc mnie za krocze.

Trudno jest wyjąć kajdanki ze spodni podczas, gdy ujeżdża cię napalony… demon, pomyślałem szukając swoich spodni. Znalazłem. Szczęśliwym trafem ma metalowe oparcie łóżka. – Och, och, uch – jęczy Tiffany patrząc w sufit i kładąc rękę na oparciu. Teraz albo nigdy, myślę. Wyjmuję kajdanki i szybko zatrzaskuję…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych