Wróć do katalogu

Droga zagłady Akt IV

Oświecenie

Lord Razielopublikowano 13 września 20035 min czytania 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Środek dnia, wszędzie pełno ludzi. NieCzłowiek stoi na dachu wieżowca i przygląda się tej dziwnej fali nieowłosionych małp, przepływającą ulicami, daleko w dole. Nikt nie widzi go z takiej odległości, lecz on może dokładnie im się przyglądać. Kiedyś był człowiekiem, był razem z nimi tam w dole. Teraz jest już inaczej. Czas jest mu obojętny, życie i śmierć zlewają się w jedno. Została tylko wieczna zabawa i myśli. Ten smród rozpozna wszędzie. Omal się nie przewrócił, gdy wciągną go przez nozdrza. Szybko odnalazł wzrokiem źródło tego obrzydliwego zapachu. Uśmiechną się do siebie i skoczył... Ludzie przystanęli na moment by zobaczyć, co z takim impetem spadło z nieba, unosząc tumany kurzu. Kawałki chodnikowych płyt rozprysły się niczym krople wody strącone z małego listka. NieCzłowiek czuł jak wszyscy wokół przypatrują się, czekając niecierpliwie na opadnięcie kurzu. Doczekali się. Jego ofiara zrobiła błąd i spojrzała na niego. Tak jak wszyscy była prowadzona ciekawością, lecz nie spodziewała się, że To będzie patrzało na nią. Momentalnie ogarnął ją strach. Została wręcz sparaliżowana. Niektórzy zaczęli uciekać w popłochu, inni desperacko się modlili. On nie zaprzątał sobie głowy innymi. Czuł u swojej ofiary strach, który go podniecał. Oblizał się i powoli ruszył w jej stronę. Delektował się każdą chwilą, w której kobieta osuwała się coraz niżej. Nim podszedł do niej otrząsnął się z kurzu. Chciał zademonstrować się jej w pełni swojego okrucieństwa. Wbił swój miecz w ziemię. Gdy zorientował się, że parę osób przez to zemdlało odczuł coś zbliżonego do orgazmu. Wyszczerzył zęby patrząc na brzuch kobiety. Opierała się plecami o mur budynku. Drżała ze strachu, lecz nie potrafiła oderwać wzroku od demona, który stał przednią. Jej umysł nie był w stanie zaakceptować wyglądu kreatury, która tak uparcie się wpatrywała w jej brzuch. Wiedziała, o co jej chodzi, chciała nawet oddać swoje nienarodzone dziecko, by tylko pozwolił jej odejść. Odczuwała lęk każdym fragmentem swojego ciała, czuła, że nawet jej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych