Wróć do katalogu

Dywan

Moim starym to nie można nic powiedzieć!

valdens77, opublikowano , 4 min czytania, 3,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Moim starym to nie można nic powiedzieć. Biorą wszystko na poważnie i z igły robią - widły.

Trzy lata temu matka położyła mi w pokoju dywan - "prawie nowy". Mój stary podobno już się do niczego nie nadawał. Ja nie mogłem się z tym zgodzić. Według mnie, do chodzenia, nadawał się doskonale. Nowy natomiast, już przy pierwszym rzucie weń okiem, wydał mi się nieprzyjemny, nieprzyjazny, negatywnie nastawiony do otoczenia. I nie chodziło mi już nawet o to, że staroświecki i nie pod kolor, lecz martwiłem się o te ZYGZAKI. Już wtedy czułem, że będą z tym dywanem kłopoty. I nie myliłem się. Wieczorem zostaliśmy sam, na sam - ja i dywan - i wtedy pierwszy raz pokazał na co go stać. Pierwszy jego ruch mógłbym jeszcze uznać za halucynację, bo tylko nieznacznie poruszyły się te "wzorki", lecz to, co chwilę później zaczęły wyprawiać, to już tylko ślepiec wziąłby za normę. Węże wiły się, ślizgały po sobie, na sobie, pod sobą, między sobą... jakby miały jakieś tarło! No, dosłownie, jakby były u siebie! Przecierałem oczy, szczypałem się w tyłek, próbowałem różne warianty oświetlenia - na nic. Kiedy wyłączyłem światło i zapadła zupełna ciemność , było jeszcze gorzej! Słyszałem wtedy szelesty, paskudne mlaśnięcia, syczenie... W końcu udało mi się jednak zasnąć.

Rano dywan udawał niewinnego. Nie dałem się jednak nabrać i pierwsze co zrobiłem, gdy wstałem, to zwinąłem go. Następnie zszedłem na dół, do pokoju matki. - Nie chcę tego dywanu. - oznajmiłem jeszcze leżącej w łóżku. - Co? Czemu nie? - Wyciągnęła ręce do rozciągnięcia. - Bo nie. - Eee, ale taki ładny przecież jest. To co, ja mam go wyrzucić, głupku jeden? - Nie wiem. Oddaj go tej czarownicy, albo coś. - No wiesz! Jak ty mówisz o swojej cioci!? - zbulwersowała się mama. Nastała minuta ciszy, po której matka rozpoczęła swój, tak dobrze mi znajomy, że niemal przewidywałem każde jej następne słowo,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych