Dzień bez żonki.
Moje próby w domu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Byłem wykończony! Szef tyrał mną dziś okropnie. Marzyłem o dobrym obiedzie i że rozsiąde się przed telewizorem by pooglądać mecz. Zimne piwko też mi się marzyło. Weszłem do domu,rzuciłem kurtkę i zaglądnąłem do kuchni.Basia w fartuszku nalewała zupę na talerz -Cześć kochanie, jak tam, głodny? -Bardzo!- mruknąłem.
Żona postawiła talerz zupy na stole. Zacząłem pośpiesznie jeść by zdążyć na mecz. Zupa zjedzona teraz drugie. Raz, dwa i gotowe.Teraz czas na piwko i telewizor! -Paweł musimy jechać dziś do sklepu. Trzeba zrobić zakupy.-powiedziała Basia -Dziś nie jadę jestem zmęczony. Mam wolne popołudnie i chcę odpocząć. -Paweł obiecałeś, że pojedziemy dziś. -Idź do warzywniaka a do marketu pojedziemy jutro. Żona nic się nie odezwała a ja z piwem w ręku usiadłem przed telewizorem. Moja dwu letnia córka próbowała wyrwać mi pilota z ręki. -Basia!!! Zabieraj dzieciaka, bo mi przeszkadza-zadarłem się. Co za ulga i spokój! Mecz był ekscytujący potem wypiłem jeszcze jedno piwko i oglądnąłem film. Zrobiło się późno, więc kąpiel i do łóżeczka.
Rano wstałem i weszłem do kuchni. Moja Basia już tam była i szykowała mi śniadanie.Poczułem wyrzuty sumienia, że wczoraj w niczym jej nie pomogłem. -Basiu dziś pojedziemy do sklepu jak przyjdę z pracy-pocałowałem żonę w policzek. Zabrałem śniadanie i już mnie nie było. W pracy był luz, bo szef miał dobry humor. Szybko minęła dniówka. Wybrałem się z kolegami na piwo. Piwo było zimne, towarzystwo wesołe i całkiem zapomniałem o zakupach z żoną. Wróciłem do domu wieczorem. Miałem trochę w czubie i problemy z zachowaniem równowagi. -Paweł gdzieś ty był cały dzień? -Z kolegami w barze. A co nie widać? -zaśmiałem się -Mogłeś zadzwonić! Obiecałeś jechać ze mną na zakupy. Znikasz na cały dzień i przychodzisz pijany-złościła się. -Jutro pojedziemy na te twoje zakupy. Zrobiłem sobie wolne popołudnie od domowych obowiązków należy mi się.Ciężko pracuje.-podniosłem głos. -Jutro jest niedziela a ja od kilku dni proszę cię byś ze mną pojechał na zakupy. Co do twoich obowiązków, to ja nie zauważyłam byś coś robił w domu.Z dzieckiem też się nie bawisz. Całe dni spędzasz przed telewizorem!- krzyczała żona. -Pracuję kobieto! Ty śpisz, a ja idę do pracy. Moim obowiązkiem jest zarabianie pieniędzy, a twoim wychowywanie dziecka i pilnowanie, żeby był obiad na stole.-zmierzyłem żonę zimnym wzrokiem. -W takim razie, ja jutro biorę sobie wolne. A ty będziesz mógł godnie mnie zastąpić w moich obowiązkach.-Skoro nic nie robię, to nie będę ci potrzebna. Dobranoc. Moja żona trzasnęła drzwiami i znikła w pokoju córki. Szczęśliwy, że to już koniec wymówek rzuciłem się w ubraniu na łóżko. Rano poczułem, że coś mnie ciągnie za włosy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem moją córkę znęcającą się nade mną. -Baśka zabiera dzieciaka -zadarłem się. Cisza. Niechętnie wstałem. Bolała mnie głowa i chciało mi się pić.Za dużo wczoraj wypiłem. Zdarza się. Poczłapałem do kuchni.A tam pusto!! Nie ma Basi ,śniadania brak .Przypomniałem sobie wczorajszą awanturę. -No tak królewna zrobiła sobie wolne. Obraziła się. Bardzo dobrze, nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ananas
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…