DZIEWCZYNKA BEZ IMIENIA
Jak przetrwać będąc niewidoczną ?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
DZIEWCZYNKA BEZ IMIENIA
Dzień w którym Dziewczynka pojawiła się na świecie był zupełnie zwyczajny, wręcz nijaki. Jesienne chmury zasłaniały niebo. Deszcz padał leniwie i ociężale. Właściwie nikt na nią nie czekał. Wiadomo było, że ten moment się zbliża, jednak nie dało się zauważyć nerwowego zacierania dłoni lub odliczania dni. Przecież jej miało nie być. Jakimś jednak cudem zaistniała… ale czy coś z tego wynika? Czy to coś zmienia?
Dziewczynka urodziła się zdrowa. Oprócz pierwszego krzyku praktycznie nie było jej słychać. Spała prawie cały czas. Zasypiała nawet podczas karmienia. Nikt na nią nie patrzył, a ona niczego nie oczekiwała. Było jednak w jej twarzy coś niepokojącego, a mianowicie nienaturalnie duże oczy, które miały w sobie potężny smutek, które zdawały się mówić –wiem, że świat mnie nie chce. Być może dlatego pielęgniarki odwracały od niej wzrok. Być może dlatego robiła to też kobieta, która wydała ją na świat. Ludzie nie lubią patrzyć na coś co jest dziwne i straszne, a najbardziej przeraża ich cudza rozpacz.
Matka Dziewczynki - Smutna Kobieta – zachowywała się jakby w ogóle jej nie zauważała. Przebierała ją i karmiła, bo wiedziała, że tak trzeba, ale nic poza tym. To były czynności proste i wykonywała je bezrefleksyjnie… jak gotowanie obiadu, sprzątanie, zakupy. Sytuacja nie zmieniła się również, gdy przywiozła ją do domu. Było tam dużo ludzi, którzy czasem do niej zaglądali i mówili: -Złote dziecko, w ogóle nie płacze – i odchodzili do swoich zajęć. Dziewczynka natomiast leżała sama i spokojna. Nikt nie zatrzymywał się nad nią zbyt długo. Smutna Kobieta bardzo szybko odkryła, że opieka nad Dziewczynką jest niezwykle prosta. Wystarczy tylko ją przewinąć, nakarmić o określonych porach i wykapać. Takie czynności po krótkim czasie stają się banalne i łatwo wpleść je w grafik codziennych zajęć. Dziewczynka nie przeszkadzała Smutnej Kobiecie w niczym. Dziewczynka nie przeszkadzała nikomu. Jej rodzice mogli się kłócić do woli i zadręczać nawzajem . Mogli włączać się w to dziadkowie i inne osoby z rodziny. Można było pić alkohol, bo dziecko i tak nie potrzebowało opieki. Właściwie to wszystko toczyło się tak samo jak do tej pory, z jedną małą różnicą – gdzieś obok spała cicha i niemalże niewidoczna istota.
Wszystko zmieniło się w dniu, w którym otoczenie zaczęło oczekiwać od Smutnej Kobiety, że nazwie Dziewczynkę. Na początku nic nie zapowiadało katastrofy. Ot, zwykłe rodzinne spotkanie, babcie, dziadkowie, jakaś ciocia… Nagle ktoś zapytał: -Jak ma na imię twoja córka? Smutna Kobieta rozejrzała się wokół zdenerwowana i nieco zawstydzona odpowiedziała zgodnie z prawdą: -Ona nie ma imienia. Lawina słów posypała się niemal natychmiast: -Jak to nie ma imienia? -Dlaczego jej nie nazwałaś? -Co z ciebie za matka? -Musisz to zrobić. Nazwij ją! Nazwij ją…. Nazwij ją… Nazwij ją…. Smutnej Kobiecie zaczęło szumieć w głowie, czuła że zaraz straci przytomność. -Nazwij ją! – wołali wszyscy - Nie! – odpowiedziała głośno i wybiegła . Zamknęła się w pomieszczeniu, w którym nikt nie mógł jej znaleźć. Była tam zupełnie sama. „Cóż za cudowny spokój” -pomyślała. Wiedziała jednocześnie, że to nie potrwa długo. Będzie musiała tam wrócić i stawić im czoła. Co robić? Nazwać to nie znaczy tylko nadać imię. Za tym kryje się odpowiedzialność, przekazywanie wartości, pokazywanie świata, wychowanie, kształtowanie, dawanie, a ona nie ma co dać, ona nie potrafi. Zaczęła chodzić nerwowo w kółko i mówić do siebie: - Nazwij ją…. Łatwo powiedzieć Nie! Nie! Nie! Oni nie mogą tego ode mnie chcieć. Niech sami to zrobią. Mogą nazwać ją jak chcą, ja nie dam rady. Nazwij ją…. I co jeszcze? Może każą mi ją wychować? Może każą mi ją kochać? A ja tego nie potrafię. Mogę udawać, ale co będzie jeśli…. – Smutnej Kobiecie przyszła do głowy myśl, która przeraziła ją tak mocno, że zaczęła niemalże zwijać się z bólu. Wiedziała już, że nie sprosta oczekiwaniom tych ludzi. Zaczęła zastanawiać się co zrobić, by nigdy więcej jej o to nie prosili. Kiedy wróciła wszyscy siedzieli w milczeniu niemalże nieruchomo. - Jesteś wreszcie - powiedział ojciec Dziewczynki - Czekaliśmy na ciebie – odezwała się jego matka- musisz nazwać Dziewczynkę Smutna Kobieta popatrzyła na otaczające ją osoby. Spojrzała na swoją matkę, która wpatrywała się w nią przenikliwie. Zadrżała pod wpływem tego wzroku, ale postanowiła , że się nie ugnie - Ja nie nazwę Dziewczynki – powiedziała zdecydowanie – jeśli chcecie możecie sami to zrobić. Obiecuję, że będę o nią dbać, będę ją karmić i kąpać, ale to wszystko. A teraz wybaczcie, idę przewinąć Dziewczynkę, zdaje się, że ma mokro. Podeszła do leżącego obok dziecka i zaczęła wykonywać wszystkie możliwe czynności pielęgnacyjne. Przebierała ją , chociaż była sucha i czysta. Nacierała kremami ,mimo iż nie było to konieczne. Krzątała się wokół niej cały czas, tworząc tym samym hałas, dzięki któremu nie słyszała o czym rozmawiają ludzie siedzący obok niej. Tymczasem oni, po krótkiej chwili zdziwienia, zaczęli zastawiać się co dalej. - Ja nie mam czasu, żeby ja nazwać – powiedział ojciec Dziewczynki – mogę jedynie czasem z nią posiedzieć lub porozmawiać jak trochę podroście - Ja też nie mogę – dodał jej dziadek - Ani ja – zawtórowała mu jakaś ciocia - Co więc zrobimy? – zapytała jedna z babć - Nic – odpowiedziała druga – ona nie będzie mieć imienia. Niech sobie tu leży, jest cicha i spokojna. Nikomu przecież nie zawadza. - Dobrze – zawołali wszyscy - Na mnie już czas – dodał ktoś - Ja też musze iść - I ja także.. W ciągu kilku minut rozeszli się wszyscy. Smutna Kobieta odetchnęła z ulgą. Nie przerwała nieustannej bieganiny wokół łóżeczka Dziewczynki. Teraz już nie musiała bać się , że usłyszy rozmowę za swoimi plecami. W tym momencie zależało jej tylko na jednym – zrobiłaby wszystko aby nie patrzyć na Dziewczynkę. Dlatego zaczęła krzątać się coraz szybciej i szybciej. W końcu stwierdziła, że jej nie widzi. To na razie jej wystarczyło.
Rodzina Dziewczynki nie była radosna i szczęśliwa. Właściwie nikt tam nie darzył się ani miłością, ani szacunkiem. Wszyscy byli do siebie nastawieni bardzo wrogo i kłócili się niemal cały czas. Jednak w jednej kwestii byli zgodni –wiedzieli, że nikt z zewnątrz nie może się dowiedzieć o tym co stało się z Dziewczynką, nikt nie może nawet podejrzewać, że oni postanowili ją zostawić, że jej nie nazwali. Najważniejsze jednak było to, żeby nie zauważyła tego sama Dziewczynka. W tej jednej, jedynej sprawie jej rodzina była skłonna nawet wspierać się nawzajem. Wprowadzono w życie niepisane zasady postępowania i każdy członek rodziny wiedział doskonale, że : - należy zrobić wszystko, aby Dziewczynka czuła się słaba i bezsilna - Dziewczynce należy obrzydzać wszelkie relacje międzyludzkie, aby nie poznała ich wartości - Dziewczynkę trzeba kontrolować - nie wolno dopuścić, aby Dziewczynka poznała miłość lub przyjaźń gdyż to mogłoby doprowadzić do wyjawienia tajemnicy, trzeba wmówić Dziewczynce, że na nic nie zasługuje - Dziewczynka musi być przekonana, że jest gorsza od innych - Dziewczynka nie ma prawa do wyrażania swoich uczuć, ani do mówienia o problemach Reguły były więc dość proste. Cała rodzina skupiła się wokół swojej tajemnicy i to było w zasadzie wszystko co trzymało ich razem.
Tymczasem Dziewczynka rosła i przyszedł moment, kiedy zaczęła rozglądać się wokół siebie. Widziała Smutna Kobietę nieustannie krzątającą się wokół niej. Zauważała innych członków rodziny. Nikt na nią nie patrzył i przez pewien czas Dziewczynka była pewna, że tak ma być. Jednak któregoś dnia przez przypadek dostrzegła gromadkę dzieci. Od razu zorientowała się , że znacznie się od nich różni, wszystkie miały bowiem imiona. Po tym odkryciu Dziewczynka zapragnęła być taka jak one. Była bardzo smutna i rozżalona. Któregoś dnia zapytała swoja rodziną : -Dlaczego mnie nie nazwaliście? Zdziwienie na twarzach jej krewnych nie trwało długo i raczej przypominało rozczarowanie. - Ty nie zasługujesz na imię - odpowiedział jej ktoś - Tylko dobre dzieci mają imiona, ty jesteś zła – dodał ktoś inny - Nie mamy czasu, aby bawić się w nazywanie ciebie Dziewczynka słysząc to wszystko poczuła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kasiaaa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…