Wróć do katalogu

E. E. Schmitt - Ewangelia według Piłata

To nie komentarz, to recenzja w/w książki.

Robin Goodfellow, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

E. E. Schmitt – Ewangelia według Piłata

Z wielką rezerwą podchodzę do utworów, które samym swoim tytułem i sprawdzoną, chwytliwą tematyką pchają się na listy bestsellerów. „Ewangelia według Piłata” na pewno spełnia te kryteria, bo co też wspólnego ma ten zbój, który ukrzyżował Jezusa, z Ewangelią, a historie biblijne wydają się być w sztuce kotletami, które po wielokroć odgrzewane smakują odbiorcy jeśli nie lepiej, to przynajmniej wciąż tak samo dobrze. Jednak co Boskie, Bogu, cesarzowi, co cesarskie – Schmitt wziął się do rzeczy w sposób dość zajmujący, co dało nie najgorszy efekt. Na jego dziełko składają się dwie zupełnie różne części. Pierwsza to ostatnie myśli i wspomnienia Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Chociaż powszechnie wiadomo, że „Syn Boży stał się człowiekiem…”, to człowieczeństwo (czyli ułomność i niedoskonałość) Jezusa w najczęstszym naszym odbiorze jest wątpliwe. Jednak widzą go ludzie przeważnie jako nadczłowieka, wolnego od słabości. A przecież nie o to chodziło. Zatem Schmitt podejmuje się próby stworzenia postaci Chrystusa na nowo, tym razem niedoskonałego pełną gębą. I tak oto Nazarejczyk okazuje się być miernym cieślą, który nawet nie wyobraża sobie, że jest Mesjaszem i zostaje w tę rolę wepchnięty prawie przemocą przez Jana Chrzciciela i lud. Na pustynię ucieka, żeby tylko dano mu z tym spokój. Tam przez czterdzieści dni w najlepsze oddaje się kuszeniu szatana, które jest mu wielce w smak i dopiero czterdziestego dnia uzmysławia sobie, że za ekstatycznymi doznaniami stoją ciemne moce. Jego osoba cały czas ukazywana nam jest jako jednostka dość zagubiona i niepewna drogi, po której kroczy, jako że czuje się być na tę drogę oddelegowana przez okoliczności. Z czasem Schmittowski Chrystus nabiera co prawda animuszu i wiedzie za sobą tłumy, ale do końca ostatnie, czego jest pewny, to on sam. Merytoryka i chronologia wydarzeń z grubsza zgadzają się z Ewangelią, a przynajmniej oscylują w jej obrębie… no, może poza kwestią Judasza, ale to już sami doczytajcie (w każdym razie, gdyby wersję Schmitta uznać za obowiązującą, Dante musiałby czym prędzej zrehabilitować Iskariotę i wytaszczyć go z najgłębszego kręgu piekieł). ,,Dwa dni upłynęły, zanim zdobyłem się na list do ciebie. Znajdowałem się gdzieś z dala od wszystkiego, wyłącznie z moimi myślami. Tysiące ulotnych wrażeń przelatywało przez moją głowę, żadne z nich jednak nie zagrzało dłużej miejsca, nie zakorzeniło się i nie rozwinęło w coś sensownego. Ot, suche liście, miotane przez wiatr." Ki czort? Młody Werter i jego cierpienia? Nie, to fragment listu… Piłata – do „drogiego Tytusa”, jego brata. Takie właśnie listy składają się bowiem na drugą część „Ewangelii” i jest to część zdecydowanie mocniejsza. Forma korespondencji z przyjacielem, bo takim jawi nam się być brat Piłata, jest…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych