Wróć do katalogu

Fiolka Mistrza (rozdział 1.)

Pierwszy rozdział mojego opowiadania.

Aces, opublikowano , 9 min czytania, 3,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W tym samym czasie do gospody "Szary kamień" wszedł okryty kapturem mężczyzna z łukiem i kołczanem na plecach, był dość wysoki, stawiał szybkie i długie kroki. Poprosił gospodarza o stolik w najciemniejszym kącie sali oraz o coś do jedzenia. Po chwili właściciel przyniósł drewnianą tacę z kawałkiem mięsa, pół bochenka lekko czerstwego chleba oraz kielich wina winogronowego, a następnie wrócił do swoich zajęć. Gość zjadł wszystko, wyjał z kieszeni małą oprawioną w skórę książeczkę i rzucił na nią okiem ale zobaczywszy, że jeden z ludzi siedzących kilka stolików dalej dziwnie się mu przygląda, pośpiesznie schował ją do kieszeni. Tamten wstał od stołu zostawiając kolegów i podszedł do postaci w kapturze. -Witam, widzę, że jesteś tu nowy. -Tak, tylko przejazdem, postanowiłem wypocząć i niedługo znów wyruszam w drogę. -Hmm, a może by tak szanowny pan zechciał wypocząć u nas w domu? Moja rodzina i ja lubimy przyjmować gości, od razu się dowiemy co tam słychać w świecie. -Możliwe, że skorzystam w pańskiej oferty. Nazywam się Zekan - tu wstał i podał rękę. -Miło mi, ja nazywam się Arutarow, ale mówią na mnie Arut. To może od razu pójdziemy do mnie? -Dobra. - ruszyli w stronę drzwi, lecz usłyszeli za sobą wołanie gospodarza. -Hejże, a gdzie zapłata za żarcie?! Zekan wyjął z sakiewki jedną srebrną monetę i rzucił oberżyście. - Powinno starczyć- -Teraz lepiej - zachrypiał właściciel i ruszył w stronę stolika, gdzie jeszcze przed kilkoma chwilami siedział przybysz, by posprzątać.

***

Szli ciemną, brukowaną uliczką, odgłosy z karczmy juz dawno ucichły i teraz słychać było tylko czasami, odgłosy matek wołających swoje dzieci do domu, ponieważ zapadała noc, rozmowy chłopów, którzy wracali z roli i świerszczy muzykujących w trawach. -Skąd pochodzisz?- spytał Arutarow - Wiesz, to twoja sprawa ale...- -Z Dewish... -Ale to jest... ze sto dwadzieścia mil stąd! -Tak, jestem poszukiwaczem przygód, teraz kieruje się na północ, do Ansyru, słyszałem pogłoski, że w okolicach tego miasta są ruiny jakiejś starej budowli, a w niej skarb nieumarłych rycerzy, którzy go strzegą, przynajmniej tak głoszą plotki... Jeden kupiec z mojego miasta zaoferował za jakąkolwiek rzecz z tego skarbu znaczną sumę pieniędzy, więc postanowiłem się tam wybrać i spróbować go odnaleźć. -Odważny jesteś, że mówisz mi takie rzeczy, chociaż mnie nie znasz. -Znam ludzi i umiem rozróżniać dobrych od złych i moim zdaniem nie masz złych zamiarów...- tutaj Zekan lekko się uśmiechnął, jednak Arut tego nie zauważył. -Taaak, wiesz ja kiedyś byłem rycerzem, także dużo podróżowałem, tylko, że z moim oddziałem... To były czasy... Walki, przygody... Jeszcze gdzieś mam moją zbroję i miecz. Pokażę ci go, jak dojdziemy do mojego domu. Juz niedaleko. Oo za tym zakrętem, w tej uliczce. To tutaj. - Wskazał ręką na mały domek będący w średnim stanie, pokryty dachówkami, które jak się wydawało mogą w każdej chwili spaść, w domu paliły się już świece. - Chyba moja żona podaje kolację. Zechcesz zaczekać, ja tylko powiadomię ją, że dziś mamy gościa i potrzebne będzie jedno nakrycie więcej.- Po chwili były rycerz wrócił i zaprosił Zekana do domu. Przybysz, gdy wszedł do środka, ujrzał jak bardzo się mylił w stosunku do tego domu, mimo, iż z zewnątrz wyglądał on nieciekawie, w środku było bardzo przytulnie i miło. Ściany były drewniane, nasmarowane jakimś specyfikiem, który dodawał im blasku, w kącie stał stolik, a na nim wazon z kwiatami, dalej znajdowała się rzeźbiona szafa, na której spoczywały księgi i różne papiery. W przedsionku wisiało kilka portretów. -Jak się domyślam, są to twoi przodkowie? Arutarow przytaknął i ruszyli w głąb korytarza. Wtedy poszukiwacz przygód poczuł zapach, pieczonych ziemniaków. Wkraczając do jadalni przywitał się z żoną gospodarza i usiadł na krześle. Po chwili usłyszał hałas i do pomieszczenia wbiegło dwoje dzieci, w wieku około pięciu lat. Za nimi wkroczył juz starszy chłopak mający około szesnaście wiosen. -Oto moja rodzina- rzekł -Moja żona Azuna, najstarszy syn He`rac, młodszy syn Wantu i moja córka Marana. A to jest pan Zekan, pochodzi z Dewish, zajmuje się poszukiwaniem przygód - Gdy skończył to zdanie, Zekan zauważył błysk w oku najstarszego syna, ale nic nie powiedział, tylko skinął głową, a

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych