Glenda
prześmiewczo o tzw. "normalności"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Glenda
Glenda siedziała na kamieniu. Siedziała na wielkim, polnym kamieniu, który leżał tu od niepamiętnych czasów i wpisywał się swym niewzruszonym majestatem w krajobraz tych smutnych okolic. Glenda siedziała na wielkim, polnym kamieniu i rozmyślała. Rozmyślała tak długo i intensywnie, że z wolna zaczęła przypominać ów głaz, na którym, w chwilowym odruchu spontaniczności, umieściła swe leniwe, przyzwyczajone raczej do powolnych gestów, ciało. „Czemu nie wpisać się w horyzont, jeden z wielu, przy zapadającym zmierzchu, właśnie w chwili, gdy słońce przejaskrawia ostatnimi promieniami rozpuszczone dziko wrzosy, smugi ścierpniętych traw, zasuszonych, martwych kwiatów?” - uważała. Glenda była blada i bardzo poważna. Musiała być poważna, tak sądziła, by nie być śmieszną, z tymi swoimi niedostatkami, które natura, niewątpliwie w ogromnym roztargnieniu, nie szczędziła zlokalizować licznie w jednym tylko punkcie. No cóż....przyszło jej z tym żyć. Przecież przyzwyczaiła się już do tego, że większość ludzi rozmawiając z nią częściej zerka w bok, jakby gdzieś im się akurat w tym momencie spieszyło. Być może tak właśnie było naprawdę. Zawsze należy spieszyć tam, gdzie skupienie świateł i cieni oferuje zmysłom cokolwiek anielską ucztę dla zmysłów. Owszem. Magiczne czy też manieryczne widoki kuszą pewną odmianą niebiańskich odzwierciedleń i tak będzie zawsze. Natomiast ona – ona jest tylko zwyczajną Glendą, nieco samotną, ale tak bez nadmiernej emfazy, odrobinę nieszczęśliwą, a przecież i z tym udaje się całkiem sprawnie funkcjonować, no i oczywiście – brzydką. Glenda po prostu była NORMALNA. *** Co jakiś czas Glenda chodziła do kościoła, ale nie z pobożności, choćby udawanej, ale po to, by przyglądać się ludziom. Czasem udawało jej się nawet spotkać tych prawdziwie natchnionych swą wiarą i takie odkrycia uważała za najbardziej wartościowe. Gdy w ciemnej, dusznej nawie udało jej się znaleźć postać pogrążoną w modlitwie, natychmiast przysiadała w niewielkim oddaleniu i napawała się możliwością współobcowania z autentyczną duchowością. Nie mogła nadziwić się temu, iż blask bijący z cierpiącego, acz pokornego oblicza, nie przyciąga innych „sępów”. Ludzie tylko przepychali się dalej, kosztując ziemskiej egzystencji z całą napastliwością
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil IwonaUrbi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…