Wróć do katalogu

Historia jednego koncertu

Historia jednego koncertu

szymon, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na dobranoc opowiem ci historię jednego koncertu. Jednego z tych, które grałem. To było we Francji. Ciepły październik. Cała orkiestra w jednym autobusie, bo niewielu trzeba muzyków, jeśli się gra Requiem Mozarta. Miesięczne tournee. Nikt tego nie lubił, choć Requiem Mozarta to jedno z niewielu jego dzieł, które zawsze mi się podobało. Cudownie brzmi w kościele, a my graliśmy tylko w kościołach. Frekwencja zawsze dopisywała. Po koncercie wieczorny rekonesans po mieście i autobusem do hotelu. Rano przejazd do innego miasta, próba i znowu koncert. Odliczałem dni, żeby to się skończyło. Na koncertach albo wsłuchiwałem się w niekończące się wybrzmienia chóru, albo lustrowałem wzrokiem publiczność. I czasem jeszcze śmiałem się z pomyłek kolegów. Oni z moich nie. Grałem na drugiej trąbce, co oznacza, że miałem tyle do grania, iż w ogóle mogło mnie tam nie być. Ale zawsze coś się musi zdarzyć. No i zdarzyło się. Nie wiem, czy to był koncert w Marsylii, czy w Dijon. A może w Angouleme? Być może. Angouleme to piękne miasto i kościół był równie piękny. Próba akustyczna przeszła nadzwyczaj szybko. Publiczność wchodziła, a myśmy przebierali się we fraki. Zawsze gdzieś z tyłu kościoła. Zawsze jakoś tak chyłkiem, za filarem. Tak, by nikt nie zobaczył. Potem zawsze ktoś sprawdzał, czy moja mucha leży prosto, kilka cichych dźwięków i weszliśmy. Czy znasz Requiem Mozarta? Tak, wiem, że znasz. Ale chciałem powiedzieć, że to dzieło zawsze było dla mnie zagadką. Mozart potrafił pisać rzeczy tak infantylne, tak proste, że Requiem wygląda jak pomyłka w zestawieniu z resztą. Owszem, nie całą resztą, ale… Tak, mam nie przerywać. Już kontynuuję. Pierwsza część jest śliczna. Zaczyna się powoli. Skrzypce, fagot, klarnet. Przepięknie. Jakby była napisana specjalnie tak, by krążyć pod sklepieniem kościoła. Zawsze pierwszy odruch, to spojrzenie w górę i błądzenie wzorkiem wśród łuków, skąd musiałem odrywać się szybko, by zagrać kilka dźwięków. Naprawdę, kochanie, to było śliczne. Czasem żałowałem, że nie siedzę na widowni. Że nie mogę być tam, gdzie siedzą ci, którzy przyszli wchłonąć w siebie… No tak. Ale kilka spojrzeń na publiczność i już wiedziałem, że większość się nudzi. Większość starych dziadków, którzy przyszli, bo tak wypada, lub bo nie mieli co zrobić z tym wieczorem. Dwoje dzieci w trzecim rzędzie wiercących się i wyrywających z ławki. Młodzieniec z dziewczyną bawiący się kluczami, które na pewno wypadną mu w najcichszym momencie. Zawsze starałem sobie wmówić, że i tak lepiej jak siedzą tu, niż mieliby siedzieć w kinie na durnym filmie i obżerać się popcornem. Muzyka klasyczna ukulturalnia. Tak sobie mówiłem, ale w duchu wyzywałem ich od najgorszych przepraszając jednocześnie Boga i posyłając mu najlepsze moje dźwięki. Choć, jak już mówiłem, nie było ich wiele i wcale nie były takie dobre. Po prostu miałem w dupie tych ludzi. Miałem ich serdecznie gdzieś. Przez myśl przemknęło mi, że mogłyby tam stać puste krzesła. Drzwi mogłyby być zamknięte i gralibyśmy dla siebie. Jednak kiedy spojrzałem na te uduchowione postacie moich orkiestrowych kolegów, kiedy przypomniałem sobie, jak jeszcze wczoraj kończyli tequilę, whisky i inne specjały lżąc na czym świat stoi dyrygenta, oraz opowiadając,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych