historia prawdziwa
Opowiadanie czysto romantyczne. Dla wielbicieli. Pozbawione zawrotnej akcji, ale ( mam nadzieje) z odpowiednią atmosferą.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ciemne drzewa Ogrodu Saskiego kołysały się w rytm dobiegającego z głośników krakania wron. Małe, ciemnozielone liście szumiały w zależności od kaprysu letniego, chłodnego wiatru. W powietrzu unosił się ich zapach, który mieszał się z kwaśna wonią piwa i słodkich perfum należących do przybyłych kobiet tak, że ledwo dało się zauważyć obecność pachnących drzew i aromatu lata. Gdy parzyło się w ciemne i lekko zachmurzone niebo, dało się zauważyć ślady deszczu, który niemiłosiernie sączył się z góry przez cały miniony dzień. Na zielonych krzesełkach przymocowanych w półkoliste rzędy przybywało ludzi. Głównie młode pary, nie odstępujące się nawet na krok. Zakochani, przytuleni do ramienia swojej drugiej połowy, obserwowali letni wieczór, który wydawała im się tak piękny. Piękny, czyli trwający wiecznie. Taki, który będzie zawsze im towarzyszył, w którym będą mogli zostać sami i tam odnaleźć samych siebie. Piękny wieczór jednak miał się skończyć już niebawem, by na jego miejsce mógł wstąpić dzień. Kolejny, nowy, nieznany mimo kalendarza, pełen niespodzianek i obaw. Na razie jednak nikt nie myślał o dniu. Wszyscy rozpływali się w letniej, chłodnej, wieczornej chwili. Przez rzędy mokrych krzesełek przedzierała się pewna para. Wysoki chłopak o jasnych włosach szedł pierwszy. Za nim podążała młoda dziewczyna. Miała na sobie prześliczny płaszczyk i najmodniejsze w sezonie spodnie. Szła energicznym krokiem, stukając długimi i ostro zakończonymi obcasami, zwracając na siebie uwagą całej zgromadzonej publiczności. Jej chłopak, widząc to, wypiął dumnie pierś i złapał za rękę swoją dziewczynę. Między rzędy siedzeń wszedł pierwszy. Przez chwilę patrzył bezczynnie na mokre, zielone siedzenia. Plastikowe krzesełka były wgniecione na ślad pewnej części ciała, tak więc było w nich pełno wody. Super przystojny facet w ułamku sekundy przekopuje swoja pamięć, aby znaleźć tam przynajmniej jedną informację o tym, że zabrał ze sobą chusteczki higieniczne. Niestety, tego nie przewidział, natomiast jego dziewczyna, jak na kobietę przystało, chusteczki ze sobą ma. Przynajmniej miała taką nadzieję, bo od kilkunastu sekund grzebała w swojej ,,małej torebeczce”. Przekopywała się przez szminki do ust o kolorze krwistej czerwieni bądź słodkiego różu. Wymacała ręką tusz, który zwiększa objętość rzęs piętnastokrotnie, nie skleja ich, maluje na czarno, odżywia je, bo zawiera w sobie tyle witamin ile czekoladowe płatki kukurydziane. W bocznej kieszonce ,,małej torebeczki” znalazła pogięte karki z numerem telefonu pewnego przypadkowo spotkanego chłopaka. Wepchnęła ją głębiej. Dalej natrafiła na podstawowe wyposażenie torebki, czyli komórkę siedemdziesiątej generacji, skórzany portfel, w którym było więcej wizytówek i drobnych karteczek niż samej gotówki. Gdy przekopała się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil shaggy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…