Wróć do katalogu

Hrabia.

nowsze, krotsze. z pozdrowieniami dla wielbicieli Brama Stokera.

an_ge, opublikowano , 8 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Było już dobrze po 18stej, gdy natknąłem się nieszczęśliwym trafem na wycieczkę z przewodnikiem. Przewodnik, mój stary znajomy, mrugnął do mnie znacząco i już wiedziałem, że lepiej bym zrobił, gdybym dzisiaj nie wychodził z domu. Jednak musiałem zarobić „na chleb”. - Ooo! TUBYLEC - zawołała głośno i niezbyt grzecznie jakaś baba w obrzydliwie różowym kapeluszu. Nie mogłem wyglądać bardziej anty-tubylczo z przewieszoną przez ramię marynarką od Armaniego i w czarnych okularach wyjętych żywcem z Matrixa. Westchnąłem ciężko, udając, że nie zauważyłem zbieraniny turystycznej hołoty i zachwycam się wciąż widokiem zachodu słońca. - W 1431 roku, w fortecy Sighisoara - przewodnik machnął ręką w stronę ruin zamku - Narodził się Vlad, syn księcia Wołoszczyzny, zwany później Tepesem, co z rumuńska znaczy: Palownik. - Książę Drakula! - wykrzyknął jeden z turystów, otyły gość ok. 40stki, a reszta towarzystwa podchwyciła temat. Nie musiałem się odwracać, by widzieć minę znajomego. Uśmiechnąłem się pod nosem pobłażliwie i podniosłem do oczu swój aparat cyfrowy. Nie musiałem zdejmować okularów, wzrok zawsze miałem znakomity. Zrobiłem kilka ujęć samotnej wieży, nie przysłuchując się zbytnio rozmowie. - ...nie. Pan Vlad miał trzech braci, a... - ... tak, Drakula to znaczy także 'diabeł'. - ... sprostuję, że przydomek 'dracula' bierze się od słowa 'dracul' co znaczy smok. "Dracula' dosłownie znaczy 'syn smoka', a... - ... nie, nie pijał krwi... Szczerze współczułem przewodnikowi. Mogłem sobie tylko wyobrażać jakie katusze przeżywał w tej chwili. Nie przestawałem się uśmiechać, czego nie omieszkała zauważyć inna turystka. Z zamyślenia wyrwał mnie jej głos: - A pan co o tym sądzi? Odwróciłem się powoli, chowając do kieszeni aparat. Przed oczami miałem jeszcze puste okno wieży. - Na jaki temat? - zapytałem uprzejmie, choć mogłem wyrecytować z pamięci ostatnie siedem wypowiedzi. No cóż, uwagę miałem podzielną, a pamięć dorównującą wzrokowi. - Spieramy się, na ile Bram Stoker, autor powieści o Księciu Ciemności, nagiął fakty... Roześmiałem się, jak gdybym usłyszał świetny dowcip. - Droga pani, gdyby nie obowiązujące prawa i zasady moralne, krewni pana Tepesa sami nabili by na pal owego pisarza. - Czemu? - zdziwiła się kobieta, lekko marszcząc czoło. - Długo by wyjaśniać, a zmrok się zbliża - odpowiedziałem pogodnie - W Transylwanii lepiej o tej porze być pomiędzy czterema ścianami. Tylko przewodnik skrzywił cierpko usta. - Kolacja jest na 19:00, lepiej więc już wracać do hotelu - zauważył i zagonił część zwiedzających do autokaru. - Może zechciałby pan pojechać z nami do miasta? Opowiedziałby mi pan prawdziwą historię Drakuli... Wyglądała na całkiem miłą, a ja i tak miałem coś do zrobienia w mieście. Uspokajająco poklepując przewodnika po ramieniu, wpakowałem się do pojazdu i po chwili byliśmy już w drodze. - Od czego by tu zacząć... - mruknąłem, rozsiadając się wygodnie i skupiając na sobie uwagę innych pasażerów. - Czy to prawda - wyrwało się młodszej z uczestniczek wycieczki - że pewnego razu zaprosił żebraków z całego kraju na ucztę, ugościł ich w sali jadalnej najróżniejszymi daniami i winem, a potem kazał wrzucić ogień do sali i spalić ich wszystkich żywcem? - Tak, to był jeden ze sposobów walczenia z nieużyteczną częścią społeczeństwa. Musi pani wiedzieć, że pilnował porządku w swoich włościach. - Ależ jego metody... - Były efektywne? Niech pani sobie wyobrazi, iż postawił w centrum rynku złoty kubek, który był dopóty do użytku ogólnego, dopóki pozostawał w obrębie rynku. Patrzyli na mnie w zdumieniu. - I nigdy nie został skradziony - dodałem. - A gotowanie ciał matek i zmuszanie dzieci do ich jedzenia jaki miało cel? - zapytał gniewnie któryś z mężczyzn - Podobno wymyślił nawet specjalną maszynę do szatkowania ludzi! Po autokarze rozległy się szepty oburzenia. - To akurat bzdura. Ale to, iż raz własnoręcznie otworzył brzuch swojej kochance, która twierdziła, iż jest w ciąży, jest faktem. - A była? - zainteresował się ktoś z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych