Hugo, cz. III
Laura, ta małolata, która nie ma cienia, może być kimś interesującym. Trzeba by to sprawdzić. Może pan McShadelson będzie wiedział coś więcej?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Hugo, ciągnąc za sobą jakąś małolatę i jednocześnie dyskutując o czynszu z właścicielką kamienicy, cały czas myślał tylko o jednym. Nie o swoim nienarodzonym dziecku, które mogło nie być jego, ani nie o tym, że nie ma żadnych pieniędzy, a powinien mieć, gdyż powinni mu płacić. Myślał o cieniach. Tak, był dyplomatą cieni - przynajmniej tak twierdził. Załatwiał, żeby cienie nie zjadały za dużo ludzi w zamian za różne fajne rzeczy pochodzące z Ziemi, których te istoty nie mogły dostać. W Świecie Cieni wszystko było zrobione z dymu. Cienie też były tylko dymem. Dlaczego robił to wszystko? Dawał się wplątywać w liczne tragedie tylko po to, żeby mu nie płacili? Mimo beznadziejnej sytuacji życiowej i finansowej, chyba nie mógłby przestać. Co miałby robić zamiast tego? Sprzedawać samochody? Po przemyśleniu sprawy, to może byłaby fajna praca, tylko że Hugo wcale nie znał się na samochodach. Nie miał prawa jazdy i nie stać go było na żaden pojazd. Nawet rower. Zresztą, na rowerze też nie umiał jeździć. Hugo otworzył drzwi, szybko wciągnął dziewczynę do środka i zamknął je przed nosem właścicielki z hukiem. Usłyszał wrzask irytacji, a potem stłumione „Cicho tam!” dobiegające z trzeciego piętra. Ściągnął kożuch i rzucił go na krzesło, a właściwie na potwora zrobionego z ubrań, który siedział na krześle. Hugo zastanawiał się, czy ta figura kiedyś przemówi ludzkim głosem, wykształci osobowość w wyniku jakichś reakcji toksycznych odpadów, czy innych ohydnych kreatur. Potem pozrzucał śmieci z wysiedzianej kanapy i wskazał ją ręką dziewczynie. - Siadaj – odparł przelotnie, ruszając w stronę aneksu kuchennego. Nie był oddzielony od salonu żadną ścianą, w pewnym momencie pokoju kuchnia po prostu się zaczynała. Hugonowi podobało się to rozwiązanie. Miał mniej drzwi do otwierania. Nienawidził ciągłego otwierania i zamykania drzwi. Z wiszącej szafki wyciągnął małą, podręczną apteczkę i podał ją dziewczynie. Ta popatrzyła na pudełko, a potem na Hugona. - Porwałeś mnie, żebym cię opatrzyła? - Przecież mówiłem. Ale był jeszcze jeden powód. Poza tym, dlaczego zaraz porwałem? Zaprosiłem na herbatę – wyjaśnił spokojnie. - A teraz, czy mogłabyś owinąć mi jakiś bandaż uciskowy dookoła żeber? Nie wiem, co zrobić ze szczęką. Boli jak cholera, ale może nie jest złamana. Dziewczyna popatrzyła ze strachem na bandaże i plastry. Westchnęła ciężko. - No dobra. Będę mogła później iść do szkoły? Hugo nie odpowiedział. Ściągnął poplamioną krwią, wyblakłą koszulkę. Brzuch nie był jeszcze fioletowy, ale widać było, gdzie dostał. Dziewczyna odwróciła wzrok. - Dlaczego się pan rozebrał? Przed obcą dziewczyną? - Chciałaś mi to zawinąć dookoła kurtki, czy co? - odparł z wyrzutem, marszcząc brwi. Dziewczyna poddała się i zaczęła rozwijać bandaż. Hugo westchnął cicho. - To jak masz na imię? - zapytał, podnosząc do góry ręce. - Teraz pan będzie tworzył jakąś zażyłość? Lepiej, żebym panu nie mówiła. - Jesteś pewna? Dziewczyna nie odpowiedziała. Hugo Stacks kontynuował. - No dobra, dziewczyno. Zaczniemy inaczej. Nie masz cienia. - No i? - Każdy ma cień. Czasem go nie widać, bo światło akurat tak pada, ale ogólnie, każdy go ma. Nawet ja. A ty go nie masz, prawda? Gdziekolwiek nie pójdziesz. - Nigdy nie zauważyłam jego braku – stwierdziła po chwili. - Bo jesteś smarkulą i interesują cię tylko sukienki i przystojni dżolasi. - Dżolasi? - Chłopcy – dodał smutno. Dzisiejsza młodzież nie rozumie nawet normalnych słów. - Nieważne. Chodzi o to, że jeśli nie masz cienia, to nie wiadomo, gdzie się podziała granica. Dziewczyna przestała owijać go bandażem i wsunęła jego końcówkę pomiędzy inne warstwy. Hugo opuścił ręce i popatrzył jej w oczy. Były wielkie i mysie. - Jaka granica? - Mam dużo wyjaśnień – powiedział do siebie. - Usiądź sobie, zrobię ci herbaty. Dziewczyna wstała. - Obiecał pan, że będę mogła sobie pójść, gdy panu pomogę – przypomniała, ściskając dżinsową kurtkę w dłoniach, jak przerażone dziecko. Hugo westchnął przeciągle i podrapał się po brodzie. - Jestem Hugo. Hugo Stacks. I wcale ci tego nie powiedziałem. Także przepraszam, ale muszę się czegoś dowiedzieć. Dziewczyna nie przyjęła dobrze tej wiadomości i ruszyła ku drzwiom wyjściowym. Hugo zatrzymał ją w ostatnim momencie, zasłaniając plecami drogę ucieczki. - Jedno pytanie – rzucił szybko – Czy zauważyłaś coś dziwnego w swoim życiu? Dziewczyna zamarła. Hugo zauważył to coś w oczach, co pojawia się u ludzi, którzy zdali sobie z czegoś sprawę. Uśmiechnął się lekko. Złapał dziewczynę za ramię i odprowadził z powrotem do kanapy. - Mogę ci pomóc, ale musisz mi powiedzieć. Twarz dziewczyny była pełna zwątpienia, jakby nie mogła się zdecydować, co powinna zrobić. - Po prostu mi powiedz – poprosił Hugo delikatnie, utrzymując kontakt wzrokowy. - No więc... nie wiem, czy to dziwne, ale... nie potrafię decydować. Hugo otworzył szeroko oczy. - Co? - zdziwił się - Tylko tyle? Wszystkie nastolatki tak mają. Kurde, zmarnowałaś mój czas... - To nie tak, że nie umiem dobrać butów do sukienki – tłumaczyła dziewczyna. - Tylko bardziej... No, na przykład dzisiaj, leżał pan na drodze. Ludzie przechodzili obok pana z jednej albo drugiej strony. Gdy ja podeszłam, to miałam problem, bo nie wiedziałam, co zrobić. Mam przejść z lewej, czy z prawej? A może górą? Chciałabym zdecydować, ale nie potrafię. Decyzje nie pojawiają się w mojej głowie. Hugo oparł twarz na dłoni. Co tu się dzieje, do cholery? - Muszę cię zabrać do Świata Cieni – zdecydował. - Gdzie? Nigdzie z panem nie idę! - Nie histeryzuj, tylko na chwilę. Muszę się dowiedzieć, co jest z tobą nie tak. Dziewczyna obrzuciła go gniewnym wzrokiem. - Wszystko jest ze mną „tak”, pacanie jeden! A więc to tak wygląda prawdziwa osobowość nastolatki, pomyślał Hugo. Wystarczy trafić w czuły punkt i zamieniają się w dzikie, narwane bestie. Dziewczyna obrzuciła go wiązanką przekleństw, której nie powstydziłby się Bobby. - Spokojnie, dziewczyno! Nic ci nie zrobię! Nie chcesz się dowiedzieć, czemu nie umiesz podejmować decyzji? Mogę ci w tym pomóc! Podejrzewał, że to nie wypali. Oczy pełne ognistego piekła przewiercały mu mózg. Nie radził sobie z dziećmi, ani z kobietami. W sumie to w ogóle sobie nie radził z ludźmi. - Nie pójdę z panem do żadnej Doliny Zła, rozumie pan? - Do Świata Cieni... - Tak w ogóle, to wychodzę, rozumie pan? Wychodzę! Dziewczyna znów rzuciła się do wyjścia, tym razem w towarzystwie swojej pewności siebie. - Bobby, anihilacja! - krzyknął Hugo w panice. Pokój ogarnęła ciemność. Anihilacja to nie do końca dobre słowo do opisania tego, co się stało. Gdyby to naprawdę była anihilacja, Hugo i jego nowa koleżanka już nie poskładaliby się do kupy. Jak na dyplomatę cieni przystało, Hugo Stacks lubił trudne słowa, lecz nie zawsze używał ich w odpowiednim znaczeniu. Zwykle, by przejść do Świata Cieni, trzeba wejść w swój cień. Oczywiście nie każdy jest w stanie to zrobić, ponieważ nie każdy próbował wejść prosto w ścianę, w swoje ciemne odbicie. W ostateczności, można też krzyknąć „Bobby, anihilacja!”, a wtedy cień rozpościera się na cały pokój i wszystko, co się w nim znajdowało, przenosi się do Świata Cieni. Krzesła i ubrania Hugona Stacksa rozpierzchły się po świecie zrobionym z dymu. Zginęły gdzieś, pochłonięte przez szarość. Hugo przeklął pod nosem. Lubił swoje krzesła. Będzie musiał ich potem poszukać. Teraz miał większy problem. Zaraz obok niego pewna młoda osóbka dostawała ataku paniki. Rozglądała się dookoła, machała…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil SirPotworny
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…