Inny świat - a jednak nasz rozdział 6
No tak. W życiu coś się zmienia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
VI - Cześć, Lena! – krzyknęła Kim, kiedy tylko zobaczyła dziewczynę. - Miło cię widzieć – uśmiechnęła się tamta. – Wszystko dobrze? - Średnio się czuję. Nie wiesz kto może mieć jakieś leki? - Szaron albo Zielarka. - Dzięki. Pa. – Albinoska odchodząc zaniosła się kaszlem. Lena nie zdążyła przejść nawet kilku kroków, kiedy podbiegł do niej Daniel. Pytał, kto może mieć jakieś zioła i kto zajmuje się produkcją leków. - Daila jest zielarką. Mieszka ze swoim bratem Mateuszem, który jest kowalem. Byliśmy u niego razem. Chłopak podziękował i odbiegł w swoją stronę. Po chwili dziewczyna znowu usłyszała swoje imię. „Co znowu? – pomyślała. – Czy ja nie mogę mieć chwili spokoju?” - To jest Marika – podszedł do niej Paweł. Za rękę trzymał niską dziewczynkę z czarnymi jak smoła włosami. Jej wzrok zdawał się przeszywać na wylot. – Jest nowa. - Dzięki. Zostaw nas – mruknęła w odpowiedzi Lena. Przedstawiła się dziewczynce i poinformowała, że pokaże jej obóz. - Ile masz lat? – zapytała po chwili. - Dziesięć – odparła Marika poważnym głosem. - Umiesz walczyć? – Dziewczynka kiwnęła głową, więc Lena kontynuowała. – Okej. Normalnie bym się z tobą zmierzyła, ale mam dużo pracy. Zabiorę cię do naszego przywódcy Javiera. On się tobą dalej zajmie. Tak też zrobiła. Przedstawiła nowicjuszkę chłopakowi i zostawiła ich. Idąc przed siebie zastanawiała się, gdzie ta mała może zamieszkać. Nagle przypomniało jej się, że Kim ma u siebie wolne łóżko. - Cześć – przywitała się Lena, wchodząc do domu dziewczyny. - - Szaron miała jakieś leki? - Jasne. – Kim pomachała małą butelką z brązowego szkła. - Jest sprawa. Mamy nową w obozie. Może z tobą zamieszkać? Albinoska zgodziła się. Lena opuściła dom i podeszła do areny, na której walczyli Javier i Marika. Dziewczynka jak na swój wiek posługiwała się mieczem wyjątkowo sprawnie. Nie była jednak wystarczająco czujna, więc Javier pokonał ją bez problemu. Kiedy Marika podeszła do Leny ta oznajmiła jej, że znalazła jej miejsce, w którym może zamieszkać. Kiedy oddaliły się od Javiera, młodsza dziewczynka wypaliła: - Wcale nie miałaś dużo na głowie, prawda? Jesteś ranna. Dlatego nie mogłaś walczyć. - Skąd wiesz? – Lena gwałtownie się zatrzymała i spojrzała w duże, przeszywające oczy Mariki. - Umiem rozpoznać, kiedy ludzie czują ból, nawet jeśli bardzo dobrze to ukrywają – jej głos był ostry, zdawał się kłuć. Kiedy zobaczyła, że Lena przygląda się jej z niepokojem zapewniła, że nikomu nie powie, a później zapytała: - Idziemy? Doszły do domu Kim, gdzie się rozstały. Kiedy tylko Lena wyszła, Rafał podszedł do niej szybkim krokiem. - Co Javier wczoraj chciał? – zapytał, łapiąc ją za ramię. - Pogadać i uzgodnić kilka spraw – odparła dziewczyna, jęcząc w duchu. Rafał przyciskał jej naramiennik do rany. - A o czym? – dopytywał. - Sorry, nie mogę ci powiedzieć. Obiecałam. - A okej. To do zobaczenia później. Lena kiwnęła głową i skierowała się w stronę bocznej jaskini. Mieszkał tam Mateusz, kowal, ze swoją siostrą – Dailą. Była ona zielarką. Daila właśnie szykowała się do wyjścia. - Możesz zabrać nową, Marikę, ze sobą? – zapytała Lena. – - Może się czegoś nauczy i pozna te okolice. I zapytaj Kim, czy nie pójdzie z wami. Zielarka zgodziła się. Lena podziękowała i wyszła. Miała się dzisiaj wybrać do Meden, innej osady buntowników, jednak nie była pewna, czy da radę tam dojść. Postanowiła jednak spróbować. Wróciła do siebie i wzięła duży, stary, ciemnozielony plecak. Wpakowała do środka dwa bandaże, ubrania na zmianę, sznur, świeczkę i zapałkami. Pamiętała również, że na dworze jest zimno, więc włożyła czarną bluzę z kapturem. Zawiązywało się ją kilkoma rzemykami. Podeszła jeszcze do Javiera, powiadomić go, gdzie idzie i że wróci jutro. - Jesteś pewna, że dasz radę? – wyraził wątpliwości chłopak, patrząc na nią znacząco. - W sumie to nie. – Zaśmiała się i wzruszyła ramionami. – Ale gdybym była, co to by była za zabawa? Chłopak patrzył na nią z powątpiewaniem, kiedy odchodziła. Zagłębiła się pomiędzy drzewa. Westchnęła cicho, nie przestając iść dalej. Droga do Meden była dość daleka. Zajmuje jej zwykle około trzech godzin, a teraz, przez urazy, może potrwać nawet dłużej. Pomiędzy tymi osadami nie było ścieżki. Na drzewach zostały wyryte znaki. Jednak Lena ich nie potrzebowała. Tak wiele razy pokonywała tą drogę, że znała ją na pamięć. Co jakiś czas musiała robić krótkie przystanki, żeby dać swoim nogom odpocząć. Podczas wędrówki zbierała też różnorodne rośliny. Znalazła między innymi kilka kwiatów o czerwonych, delikatnych płatkach. Nazywały się krwiakami, co prawdopodobnie miało związek z ich właściwościami. Ich sok świetnie odkażał rany i przyspieszał gojenie. Trafiły jej się też kujki, które wyglądały jak kolce, a ich sok był bardzo słodki. Kiedy dochodziła już do Meden, dojrzała w zaroślach niewielki krzak. Był to bardzo rzadki okaz, którego liście miały niezwykłe właściwości. Uzdrawiały wszelkie rany. Lena…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Verus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…