Ja i mój świat
Praca o mnie. I dla mnie bardzo ważna. Osobista, czarnobiała wizja mojego świata.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czuję, że to już ten moment. Tak... To ten dzień będzie końcem mojej egzystencji. To on przyniesie ze sobą moją własną, prywatną małą apokalipsę. Nikt już teraz nie stanie na mej drodze. Żegnajcie burze, nawałnice i ulewy emocjonalne! Oto ja, gotowa by odejść, nie spoglądając wcale na pozostawioną za sobą krwawą ścieżkę wydarzeń. Moim dobytkiem, który rozdzielę między następne pokolenia niech będą ból i łzy, bo takie rzeczy pamięta się najdłużej i najżywiej. Drżące moje palce dotykają po kolei zgromadzonych przed sobą przedmiotów – symboli mojego małego światka, światka Natalii Chruścickiej. Za kilka chwil przywrócona zostanie mu wolność. Ogień furii trawi wszystko. Mrużąc oczy spoglądam na płomień świecy. To nie on będzie mnie rozgrzewał. Uczynią to zgromadzone przede mną przedmioty. W myślach sporządzam ich listę: zdjęcie Pauliny, srebrne medale na patriotycznych, biało-czerwonych wstążkach, żyletka... Pierwsze pod moimi dłońmi lśni zdjęcie. Jego śliska, gładka powierzchnia rozpieszcza komórki skóry, pobudza system nerwowy, rozpala furię ogrzewającą ciało. Tak, płomień taki najwspanialej rozkoszuje głodną duszę. Sytość nie jest jednak długa. Łaknienie powraca nazbyt szybko, by odcisnąć trwałe piętno na umyśle. Paulina. Paulinie. Paulino... Przez kilka pięknych (z pewnością w kolorze zapinek w białych segregatorach) miesięcy stanowiłaś centrum mojego świata, zmuszając mnie do rzadszych lub częstszych rozmyślań o nas. Uzależniłaś mnie od telefonów do ciebie, od czekania na najbardziej nawet błahą wiadomość o tobie i twoim życiu. Szkoda, naprawdę szkoda, że to wszystko zniknęło. Dokładnie pamiętam tamten tydzień, wiesz? Jakże mogłabym zapomnieć? Zmieniłaś się. Jesteś próżna. Próżna! Moja śliczna, skromna Paulina... (Aż szkoda patrzeć, aż szkoda mówić). Nie liczysz się już z niczyim zdaniem. (Chociaż czy w tym nie ma mojej winy? To ja powiedziałam ci „Tak bywa. Śmiej się z trudnych chwil, bo w życiu zdarzają się często i zbyt wiele czasu straciłabyś na płacz.”). Kiedyś byłaś inna. Kiedyś mnie nie poniżałaś, nie ustawiałaś... Obojętne mi już wszystko, co ciebie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil BleedingSword
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…